Hitem wydawniczym minionego tygodnia w Nowym Targu stała się barwna, o wysokiej kulturze edytorskiej publikacja, lakonicznie zatytułowana "Tadeusz "Taddy" Błażusiak". Na trzech tuzinach stron znajduje się kompendium wiedzy o osiągnięciach sportowca, jakiego chciałoby mieć w swej historii niejedno miasto w Polsce, w której jednak o nim się nie pamięta. Ale...
W okresie transformacji ustrojowej na przełomie wieków, sportowa edukacja współczesnej młodzieży wymagała interwencji. Na sportowych forach rozprawiano o różnych formach aż wrócił temat zorganizowania miejsca, upamiętniającego mistrzów sportu, dawnych i obecnych, wzorem choćby dopiero co powstałej Promenady Gwiazd w Międzyzdrojach. Pomysł nie nowy, bo już od 1960 roku miało taką aleję filmowe Hollywood, a i sportowcy mieli na świecie już swoje memoriały.Podatnym gruntem do zasiania tej idei było Władysławowo, w którego sercu mieści się Cetniewo i legendarny (kiedyś) Ośrodek Przygotowań Olimpijskich, z którym mogło rywalizować tylko Zakopane. Traf sprawił, że mieszkał tam biznesmen i sportowy pasjonat, Jerzy Szczepankowski, warszawianin z pochodzenia, "naturalizowany" na Wybrzeżu. Miasto, z którym Szczepankowski jest już związany od pół wieku, potrzebowało dodatkowej atrakcji poza sezonowym plażowiskiem, co bez wahania podchwycili jego włodarze. Kuźnia mistrzów i medalistów była godnym miejscem do upamiętnienia ponad stuletniej historii polskiego sportu i przypomnienia jej twórców. Rok Milenijny był do tego doskonałą okolicznością.
Tak powstała, wiodąca od centrum Władysławowa aż do morza promenada, na której od ćwierć wieku odsłaniane są mosiężne tablice wielkich gwiazd sportu, trenerów, także ludzi, którzy się do tej chwały przyczynili.
Pierwszą z nich była płyta z nazwiskiem Feliksa Stamma, legendarnego trenera naszych bokserów, którzy w trudnych czasach przysporzyli nam tyle radości. A za nim dawne ikony lekkiej atletyki, kolarze, piłkarze, himalaiści.
Wątek wysokogórski jest na tym placu szczególnie wyeksponowany, gdyż wielu naszych wspinaczy przypłaciło swą pasję życiem. Monumentalna Korona Himalajów z ich nazwiskami w centralnym punkcie Alei jest wzruszającym dowodem pamięci o wielkich postaciach naszego sportu. Ale nie tylko naszego, bo są tu także wmurowane tablice znamienitych postaci, którzy wsparli tę piękną ideę, jak Nowozelandczyk Edmund Hillary, który wraz z Szerpą, Norgayem Tenzingiem, po raz pierwszy w 1953 roku wdrapał się na szczyt Mount Everestu. Był tu Reinhold Messner, który przez szesnaście lat (1970 - 1986), zdobył komplet czternastu himalajskich ośmiotysięczników. Powiedział że nie zna na świecie tak pięknego miejsca. Miniaturową gwiazdę otrzymał.... Lecha Wałęsy nie jest też przypadkowa; jego symboliczny skok przez mur na zawsze pozostanie w historii naszego narodu.
Niemal każdego roku (za wyjątkiem pandemii) mozolnie przygotowuje się ten historyczny już spektakl, któremu towarzyszą liczne imprezy: mecze i turnieje w cetniewskim ośrodku czy bieg na 1 milę morską. Zbierają się na nich tłumy gości, głównie wczasowiczów, a samo odsłanianie płyt nosi w sobie uświęcony tradycją ceremoniał.
Odsłonięto ich już przez ćwierć wieku 159, kolejne pięć przybędzie 23 sierpnia br. Nazwiska laureatów były dotąd owiane tajemnicą, ale już można je ujawnić; będą z najwyższych sportowych półek, bo taka jest Aleja Gwiazd Sportu we Władysławowie.
Będzie więc Władysław Kozakiewicz, nasz słynny tyczkarz, którego legendarny gest stał się symbolem tamtych trudnych czasów. Będą medaliści sportów walki: judoka Paweł Nastula i kick bokserzy: Marek Piotrowski i Przemysław Saleta.
Tadeusz Błażusiak już wieku 11 lat sięgnął po tytuł mistrza Polski w rowerowym cyklotrialu. Kilka lat później zaczął marsz po tytuły na motocyklu; zdobył ich w kraju piętnaście! A potem to już było "z górki pod górkę". Wicemistrzostwo świata juniorów i mistrzostwo Europy i wyprawa na austriacką diabelską ścianę Erzbergu; pięć razy nie dał szans rywalom!
6 tytułów mistrza świata FIM Superenduro, 5 mistrzostw Ameryki AMA Endurocross, 4 złote medale X-Games, zwycięstwa w Last Men Standing, The Touch One i Red Bull 111 Megawatt - to tylko najważniejsze trofea w portfolio niedoścignionego mistrza rodem z Nowego Targu.
"Taddy" - 42-letni wirtuoz sztuki jazdy na motocyklu jest ambasadorem najpotężniejszej marki producentów, austriackiego KTM i twarzą Red Bulla. Na temat jego sukcesów trudno coś jeszcze więcej powiedzieć, jednak bez wątpienia jego gwiazda w sportowym panteonie stolicy Podhala jeszcze długo będzie świecić najjaśniej.
Jacek Sowa



