23.05.2025, 20:19 | czytano: 3083

Wspomnienie Jerzego Bieleckiego, więźnia I transportu Polaków do KL Auschwitz

Jerzy Bielecki
Poznajcie Jerzego Bieleckiego. Urodził się 28 marca 1921 roku w Słaboszowie na Kielecczyźnie. Przed wybuchem wojny był uczniem gimnazjum im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. W momencie napaści Niemiec na Polskę postanowił walczyć. Wraz z kolegami chciał przedostać się przez Węgry do polskiej armii we Francji.
Niestety w maju 1940 roku, Jerzy dostaje się do niemieckiej niewoli. Z aresztu z Nowego Sącza trafia do więzienia w Tarnowie.
14 czerwca 1940 roku zostaje przywieziony do KL Auschwitz w pierwszym transporcie Polaków. Jerzy Bielecki od tamtej chwili stał się numerem 243.

Obozowe życie wprowadziło go bardzo szybko w dorosłość. Przez półtora roku pracował w komandach zewnętrznych. Zajmował się budową ogrodzeń, stawianiem baraków, czy też remontami ulic. Dzięki dobrej znajomości języka niemieckiego pracował również w młynie, na przedmieściach Oświęcimia. Zajmował również stanowisko mechanika, a w 1943 roku trafił do magazynów zbożowych.

Jerzy przeżył w obozie wielką miłość. Zakochał się w Żydówce Cyli Cybulskiej, która trafiła do obozu z jednego z gett 19 stycznia 43 roku.

Jak wspominał: "Spotykaliśmy się codziennie w czasie przerw obiadowych, kiedy szefowie szli do kasyna. Po trzech miesiącach byłem po uszy w niej zadurzony. Ona na szczęście też. Coś tak niezwykłego spotkało mnie w obozie koncentracyjnym, gdzie dookoła panowała śmierć."


Latem 1944 roku Jerzy Bielecki postanowił uciec z obozu śmierci wraz z ukochaną.

21 lipca... na strychu magazynu leży mundur i sfałszowana przepustka. Jerzy wychodzi z niego jako SS-Rottenführer. Przechodzi do budynku pralni. Pilnującej SS-mance oświadcza, że przychodzi po więźniarkę nr 29558 ( Cylię Cybulską ), by zabrać ją na przesłuchanie. Nikt ich nie rozpoznaje. Po wylegitymowaniu przechodzą szlaban - są wolni.

Po brawurowej ucieczce przychodzi pora na rozłąkę. Jerzy Bielecki postanawia walczyć w oddziale partyzanckim AK. Cylia Cybulska ukrywa się do końca wojny we wsi Przemęczany-Gruszów u znajomych wuja Bieleckiego. Przyrzekają sobie, że już wkrótce znów się zobaczą.

"Rozstaliśmy się pod koniec września. Liczyliśmy, że wojna niedługo się skończy. Spotkaliśmy się dopiero po 39 latach. Cyla była przekonana, że zginąłem w partyzantce. Mnie poinformowano, że ona zmarła w szpitalu w Sztokholmie, gdzie czekała na wyjazd do Stanów Zjednoczonych."

Po wojnie Cyla otrzymuje wiadomość, że Jurek ginie w partyzantce. On natomiast, że Jego ukochana wyjechała do Szwecji. Ich drogi rozchodzą się... Załamana Cyla rusza do rodzinnej miejscowości i tam poznaje przyszłego męża, z którym wkrótce postanawia wyjechać z Polski do USA. Jerzy Bielecki po przybyciu do Gruszowa jest załamany. Dowiaduje się, że Jego ukochana zmarła w szpitalu w Szwecji - w Sztokholmie.

Mija 39 lat... Cyla mieszkająca z rodziną w Nowym Jorku, dowiaduje się od zatrudnionej Polki, że w telewizji wyemitowano ostatnio program " I w Oświęcimiu kwitły róże." w którym w roli ocalałego wystąpił Jerzy Bielecki. Cyla zdobywa Jego numer telefonu.

"Tego dnia o 5 rano miałem telefon z Warszawy. Połączono mnie z Nowym Jorkiem. Słyszę kobiecy głos. Od razu wiedziałem czyj. Takie było nasze spotkanie."

8 czerwca 1983 roku przylatuje do Polski. Jerzy czeka na nią z bukietem 39 róż, symbolizujących każdy rok rozłąki. Cyla Cybulska zmarła w 2006 roku.
Jerzy Bielecki mieszkał w Nowym Targu. Był dyrektorem Zespołu Szkół Mechanicznych w tej miejscowości, oraz współzałożycielem i honorowym prezesem Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich.

W 1985 r. za pomoc Żydom w latach okupacji hitlerowskiej odznaczony został przez Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Jest Honorowym Obywatelem Państwa Izrael. W 2006 roku Jerzy Bielecki był jednym z 32 byłych więźniów, który spotkał się z papieżem Benedyktem XVI przed Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku 11 byłego obozu Auschwitz I.

Zmarł 20 października 2011 roku w Nowym Targu.

Cześć Jego pamięci!

W tym roku, dokładnie 14 czerwca będziemy obchodzić 85 rocznicę pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz. W transporcie tym znajdowali się uczniowie gimnazjum, studenci czy wojskowi. Nie zabrakło również nauczycieli, architektów, artystów, malarzy, czy rzeźbiarzy. Byli także sportowcy oraz przewodnicy górscy.

Wszyscy Oni znaleźli się tam tylko dlatego, że byli Polakami. Znaczna część z nich zginęła w imię najwyższych wartości... Ginęli myśląc o Tobie! Często z okrzykiem na ustach: "Niech żyje Polska!"

W pierwszym transporcie do KL Auschwitz znalazło się kilkudziesięciu więźniów z Podhala. Bądźmy tam tego dnia razem! Zabierzmy ze sobą biało-czerwone flagi! Namawiajmy rodziny do wspólnego uczczenia pamięci naszych bliskich - ofiar niemieckiego barbarzyństwa. Proponujmy wyjazdy dla szkół, parafii czy też gmin i urzędów miast. Możemy również wspólnie zorganizować wyjazd...

Chętnych na wspólny wyjazd zapraszam do kontaktu: sebastiansmietana@wp.pl

Niech pamięć o naszych bohaterach nie zaginie!

Sebastian Śmietana
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
no p25.05.2025, 10:11
zajrzyjcie do Tarnowa perły renesansu tam znajdzecie skwer z ktorego odjechał pierwszy transport wiezniow do oświecimia.zajdziecie tam też pozostałości po łażni gdzie kierowani byli więżniowie przeznaczeni do kl auswitz i wrtyte nazwisko J. Bieleckiego..Przed zabytkowym dworcem w Tarnowie stoi pomnik Lecha Kaczynskiego ,ktorego usilnienie nie chcą pokazywać media w likwidacji wspominając Zorro z Tarnowa.
Sebastian Śmietana24.05.2025, 18:09
Wszyscy Oni znaleźli się tam tylko dlatego, że byli Polakami.

W I transporcie do KL Auschwitz, który zapoczątkował funkcjonowanie tego obozu nie było kobiet. Pierwszymi ofiarami tego obozu byli Polacy.

sawuarek i wiwarek - polecam zapoznać się z historią tego obozu i jego początkami. Natomiast co do moralnego zwycięzcy - myślę, że przywoływanie Zygmunta Baumana, oddanego funkcjonariusza NKWD zwalczającego polskość, nie jest dobrym przykładem .

Pozdrawiam
sawuarek i wiwarek24.05.2025, 17:44
@ KTT:
A ja z kolei rozmawiałem kilka lat temu z byłą uczennicą mechanika, dzisiaj już starszą panią, która zwierzyła mi się, że zawsze kombinowała jak by się wymigać z lekcji propedeutyki z ówczesnym panem dyrektorem. Mówiła również, że ten pan dyrektor miał przedziwny talent że umiał każdy dosłownie temat sprowadzić do makabry życia w obozie, a ona była osobą wrażliwą i nie mogła o tych okropnych rzeczach słuchać, nawet na Boże Narodzenie potrafił zaserwować młodym nastolatkom opowieść o choince z trupimi czaszkami więźniów w roli ozdób.
Prośba: piszesz że masz jego książkę z autografem - zobacz na której stronie pisze on o tym że wraz z upływem czasu coraz lepiej się mu wszystko przypomina, bo być może mylę się w tym szczególe, a nie chciałbym nikogo wprowadzić w błąd (niestety nie mam tej książki żeby sprawdzić).
Wicher24.05.2025, 11:05
Mój dyrektor ! Takich ludzi się nie zapomina ! Spoczywaj w Pokoju Dyrektorze !!!
KTT24.05.2025, 10:27
Wspaniały Człowiek, mój dyrektor z mechanika na lekcjach nie chcieliśmy nic oprócz opowieści z obozu , tuż przed śmiercią podpisał mi swoją książkę RIP Panie Dyrektorze .
sawuarek i wiwarek24.05.2025, 09:54
Nie, nie wszyscy. Wcale nie jest prawdą jakoby "wszyscy Oni znaleźli się tam tylko dlatego, że byli Polakami", ponieważ, jak wynika z tekstu, już chociażby sama ukochana bohatera była Żydówką, a również i ona się tam znalazła, nie mówiąc o więźniach wielu innych krajów i narodowości. Nam Polakom owszem, wolno podkreślać nasze cierpienia i męczeństwo w tym niemieckim obozie, ale nie tylko nasza narodowość była w nim eksterminowana. Ponadto w sytuacji skrajnego terroru i nieustającego, a bezpośredniego, zagrożenia utraty życia przez więźniów, po prostu nie może być mowy o pojawieniu się uczuć wyższych takich jak miłość - uczy nas o tym teoria hierarchii potrzeb Maslowa, również obszernie opisuje ten syndrom odczłowieczenia i utraty osobowości Antoni Kępiński; w sytuacji obozowej człowiek myślał wyłącznie o zaspokojeniu swoich bezpośrednich elementarnych potrzeb, takich jak dożyć jutra, zdobyć ciepłą odzież, zaspokoić głód, uniknąć kijów, biczy i pięści oprawców, itp. Oczywiście wiele lat po fakcie, już jako dyrektor dużej szkoły średniej, pamięć bohatera zaczęła mu, co tu dużo mówić, dośpiewywać różne barwne rzeczy (w swojej autobiograficznej książce bohater sam przyznaje że wraz z upływem lat wszystko przypomina sobie i widzi coraz lepiej -sic).
Niestety, ofiara nie zawsze jest moralnym zwycięzcą (pisze o tym i objaśnia to zjawisko np. Zygmunt Bauman w swojej twórczości). Dlatego błagam, nie róbcie z tej historii filmu hybrydy typu dreszczowiec plus musical 'love story' łamane przez melodramat, bo wyjdzie z tego taki potworny gniot że po 10 minutach projekcji wszyscy widzowie w pośpiechu zaczną wychodzić z kin, przy czym prorocze okazałyby się wówczas słowa T. Borowskiego o ofiarach niemieckiego ludobójstwa: "zostanie po nas głuchy drwiący śmiech pokoleń", a tego chyba nikt z nas by sobie nie życzył żeby tak się stało.
Niech Odpoczywa w Pokoju.
Ja24.05.2025, 09:41
Wspaniały człowiek
Auschwitz - miejsce "wycięte" z Polski24.05.2025, 06:50
No właśnie, dzisiaj więcej szumu jest wokół wyciętych drzew, niż po "wyciętych" Polakach.
Ciekawe, czy 14 czerwca będzie chociaż jedna pielgrzymka zorganizowana przez samorząd, parafię, szkołę lub jakikolwiek urząd?
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl