Ciemne chmury nad Ibisorem nie nastrajają do optymistycznego tonu felietonowej treści. O ile obrzydzenie odsuwa mnie od otwierania centralnych witryn internetowych (może poza sportowymi), o tyle lokalne budzą we mnie przerażenie.
Co jeszcze musi się wydarzyć, abyśmy my, mieszkańcy Podhala, mogli żyć jak normalni ludzie, nie uwikłani w niedostatki chorego państwa, które aplikuje w nasz region uciążliwości tylko dlatego, że jest od innych ładniejszy.Kolorowe obrazki owieczek na hali, chmur nad Tatrami, smak lodów i dostojeństwo sanktuariów - wszystko to pokolorowany obrazek dla ceprów, których trzeba zachęcić, aby tu wydawali swoje nadmiernie zarabiane dutki. W tym miejscu akurat nie chcę się rozwodzić nad relacjami okolicznych turystycznych rajów ze stolicą Podhala, gdyż musiałbym klepać w klawisze do północy; skupmy się tylko nad sytuacją tego umęczonego codziennością miasta.Bo w tym królewskim ponoć grodzie udajemy na co dzień, że jesteśmy szczęśliwi. Za krótkimi chwilami radości z lotniczego show, otwarcia lata czy kolorowego jarmarku, kryje się codzienna uciążliwość mieszkańców Nowego Targu, której od dawna nikt nie potrafi przeszkodzić. W tym skądinąd nowoczesnym mieście wiele rzeczy funkcjonuje w miarę normalnie, a to już dowód na sprawność jego włodarzy: jest prąd, woda, kanalizacja, wywozi się śmieci, naprawia zardzewiałe lampy. Kwitnie handel, przybywa supermarketów, piszczą parkingi, na których ubywa miejsc, turyści chwalą lody, do których kolejka jest dłuższa od tych w szpitalnych przychodniach, malkontenci krytykują burmistrza; standard tysiąca miast w Polsce. A starostwo jakby pozostawało z boku...
Koszmarem moich nowotarskich współobywateli jest jednak krwiobieg tego miasta, czyli komunikacja. Minimalne choćby rozwiązania są potrzebą chwili i nie ma na to czasu.
Panie wiceburmistrzu Waldemarze, trzeba zmienić styl pracy i zakasać rękawy! Ludzie powoli mają dość, słyszę to na każdym kroku. Obwodnica dała wiele możliwości, więc partykularne interesy pojedynczych mieszkańców muszą ustąpić interesowi publicznemu. Krakowska, Kolejowa, Królowej Jadwigi, Podtatrzańska - tam są możliwości; (Marcin, odpuść!). Zostawiam to rajcom, których namaściliśmy podczas ostatnich wyborów, do aby szybkiego załatwienia!
Jednak moją ideą fix jest wciąż to, co dzieje się na naszych ulicach, drogach, obwodnicach. Jako twórca Czaru Podhalańskich Kółek nie mogę zgodzić się na Koszmar Podhalańskich Dróg, zakorkowanych w dzień, a popołudniami i wieczorem królujących na nich bandytów na dwóch i czterech kółkach.
Panie nowy Komendancie Powiatowej Policji - nie interesują nas braki kadrowe czy finansowe formacji, która ma stać na straży naszego bezpieczeństwa. Niech Pan zakuje w kajdanki swoich pracodawców i nie wypuści, dopóki nie załatwią wsparcia! Niech Pan jedzie z ciupagą do Warszawy i zagrozi blokadą term chochołowskich i białczańskich!
To, co dzieje się na podhalańskich drogach, budzi przerażenie! Bezkarni bezmózgowcy, często niepełnoletni, hasający z rykiem po ulicach, leśnych duktach, często naćpani. Nie wierzę, że ich rodzice, bliscy, sąsiedzi, znajomi, o tym nie wiedzą.
Znam wielu funkcjonariuszy nowotarskiej Policji, to są porządni, kompetentni ludzie, zaangażowani w swoją trudną i niewdzięczną pracę. Pracę niezbyt opłacaną, dwa razy gorzej niż przyjezdnych rezydentów medycznych w szpitalu, a od nich też zależy ludzkie życie i zdrowie. Ale jest ich za mało, a przecież nie mogą być wszędzie!
I to jest zadanie na już, dla naszych polityków i samorządowców.
Pani Poseł Haniu, nasza polityczna pienińska gwiazdo - proszę na chwilę odpuścić strażaków (oni sobie dadzą radę!) i zająć się policjantami. Oni potrzebują wsparcia, niechby nawet przyjechały wszystkie ciury ze Szczytna! I Monsigniore Ludźmierski niech ze swej ambony też coś doda; w jego sanktuarium wszak "amerykany" rządzą; tłumikami ryczą też!
Żółć na te tematy wylewać można bez ustanku, ale najwyższy czas wziąć się do roboty, bez tłumaczeń i zbędnych komentarzy, nawet tych przychylnych; bzdurne ignoruję, rzeczowe rozważam. Bo to jest moje Miasto, gniazdo mej rodziny z tutejszym, ponad dwustuletnim rodowodem, w które nie pozwolę nikomu nafajdać. Czy się to komu podoba czy nie...
Jacek Sowa





obrońca uciśnionych
czytać to się ty naucz