W Zakopanem walka z nieuczciwymi kierowcami taxi-busów nabiera na sile. Zamiast czekać na klientów w wyznaczonych miejscach, pojawiają się na przystankach komunikacji miejskiej. Tuż przed przyjazdem autobusu próbują przekonać turystów, by porzucili transport zbiorowy i wsiedli do ich pojazdu. Władze miasta zapowiadają zdecydowane działania.
Od lat turyści i mieszkańcy czekający na przystankach w Zakopanem są "podbierani" przez część taksówkarzy. Scenariusz jest podobny - kierowca zatrzymuje się w zatoce autobusowej lub na pobliskim wjeździe do posesji, a następnie idzie wprost do oczekujących podróżnych. Zachęca ich, by wsiedli do taxi-busa i pojechali od razu, bez czekania na kurs komunikacji miejskiej.- To jest praktyka zakazana i niesprawiedliwa - zarówno wobec miejskich autobusów, jak i prywatnych przewoźników, którzy płacą za korzystanie z przystanków. Niestety, niektórzy taksówkarze z pełną świadomością działają w ten sposób, podjeżdżając dosłownie kilka minut przed odjazdem autobusu - mówi burmistrz Zakopanego, Łukasz Filipowicz.Miasto zapowiada, że z takimi kierowcami nie będzie pobłażania. Już w kilku newralgicznych punktach pojawiły się kamery, a w planach jest rozszerzenie monitoringu na kolejne lokalizacje.
- Będziemy reagować - od upomnień po cofnięcie licencji. Liczę jednak, że nie będzie konieczności eskalowania konfliktu, a przedsiębiorcy zrozumieją, że trzeba działać na równych zasadach - podkreśla burmistrz.
Choć proceder trwa od początku istnienia miejskiej komunikacji, władze wierzą, że systematyczne dokumentowanie wykroczeń i konsekwentne egzekwowanie przepisów wreszcie przyniesie efekt.
em/r



