LIST. "Brałam udział w redyku w mieście, czyli w Nowym Targu. Na tradycyjne przejście owiec czekały tłumy mieszkańców i turystów.. niestety nigdzie nie widziałam policji. Stróże prawa powinni zabezpieczyć tą "imprezę "- przeprowadzić przez centrum stado, zatrzymać ruch na 20 minut, by zwierzęta swobodnie mogły przejść. W Szczawnicy można, to dlaczego w powiecie nie można?" - napisała w liście do redakcji nasza czytelniczka.
"A wyglądało to tak:Cała trasa usłana zaparkowanymi autami. Czy naprawdę na 20 minut przejścia redyku nie można z ul. Waksmundzkiej przeparkować tych bryk?Co bardziej upierdliwi mieszkańcy Nowego Targu akurat wtedy musieli przejechać... trafiają się w stadzie owiec i takie barany...
Najlepsze zostawiłam na koniec.
Na trasie w pewnym momencie usłyszałam pisk kobiety skierowany w moją stronę : " Niech pani zabierze te owce bo mi samochód porysują .. ale one srają ...śmierdzi..." Paniusia wjechała w redyk i myślała, że cocolino i chanel poczuje?
Nie pierwszy raz biorę udział w redyku od początku ul, Waksmundzkiej do Kowańca. Nigdy władze Nowego Targu nie wstrzymały ruchu kołowego na czas przejścia (choć blisko komisariatu owieczki idą). Może Starosta Nowotarski Tomasz Hamerski na drugi rok wytłumaczy miastowym, że najpierw jest owca, potem skóra a na końcu kożuch... i nie zmienimy tej kolejności!"
Ewa Abra




