NOWY TARG. Sztandarowy projekt obu wcześniejszych i obecnej kadencji Grzegorza Watychy, czyli budowa Podhalańskiego Centrum Sportów Zimowych - pozostaje z jednej strony w sferze zapowiedzi, z drugiej - pod nieustannym ogniem krytyki radnych. Koszt inwestycji szacowany jest na 150 milionów złotych.
O Arenie Podhale pisaliśmy wielokrotnie. Chodzi o duży obiekt sportowo-rekreacyjny, jaki powstać ma przy skarpie, między dwupasmówką a Białym Dunajcem. Grzegorz Watycha przekonuje, że inwestycja jest realna, ale wobec ciągnących się od niemal dekady zapowiedzi i prezentowania jedynie planów i kolejnych tłumaczeń -powodów braku realizacji - wizja staje się coraz bardziej mglista. Do marca br. miał być gotowy program funkcjonalno-użytkowy, potem miał się rozpocząć kolejny etap - czyli przygotowania do budowy, projekt, wszelkie pozwolenia - poprzedzone lobbowaniem w Warszawie o wsparcie finansowe. Dopytywany o powód opóźnień - burmistrz mówił, że to przez braki kadrowe, bo "pracy w Urzędzie jest tyle, że nie ma kto zająć się przygotowaniem dokumentacji". Sprawa wróciła na początku tego miesiąca. Dopytywany przez radnych Grzegorz Watycha powtarzał, że wciąż składanych jest wiele wniosków, dlatego w pierwszej kolejności urzędnicy zajmują się tymi terminowymi. - Zasoby kadrowe są ograniczone, a pracy jest bardzo dużo. Praca została odłożona w czasie, a nie zaniechana - zapewniał.
Ale i projekt "Arena Podhala" ma swoje terminy, bo wniosek do ministerstwa sportu trzeba złożyć do 28 listopada. Według zapewnień burmistrza - ten termin zostanie dotrzymany. Radni nie wierzą jednak w te deklaracje.
Dowodem na to, że pomysłu nie zaniechano i nadal trwają starania o budowę wielkiej hali ma być zorganizowane spotkanie z projektantką, które służyło wprowadzeniu zmian do programu funkcjonalno-użytkowego. Aktualizacja dotyczy m. in. sugestii od Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, by obiekt mógł spełniać wymagania do rozgrywania imprez rangi ME w short tracku.
s/





