Gdy tylko mieszkańcy uporali się z odśnieżaniem podjazdów, chodników i samochodów, mogli wreszcie spojrzeć wokół i zobaczyć, że Podhale znów wygląda jak z najpiękniejszej zimowej pocztówki. Ostatnie lata były bardzo oszczędne w zimową scenerię.
Zakopane w końcu przypomniało sobie, czym potrafi być prawdziwa zima. Po kilkunastu godzinach intensywnych opadów miasto zamieniło się w scenerię rodem z góralskiej bajki - takiej, jaką starsi z nostalgią wspominają z dawnych lat. Drzewa pokryte grubą warstwą śniegu, oświetlone łagodnym światłem ulicznych latarni, tworzą na ulicach niemal teatralne kadry.Krupówki, zwykle przepełnione ruchem i kolorowym gwarom, dziś przede wszystkim zachwycają swoją naturalną szatą. Biała pokrywa otuliła witryny, dachy i ławki, sprawiając, że nawet codzienny spacer nabiera wyjątkowego charakteru. W takiej scenerii niespodzianką był powrót sań.Po roku, w którym prawdziwej zimy praktycznie nie było, fiakrzy zgodnie śmieją się, że "przynajmniej raz udało się wyjechać saniami". Konie ciągnące sanie znów pojawiły się na Krupówkach, a ich dzwonki rozbrzmiewają w mroźnym powietrzu jak dawniej. To widok, który mieszkańcom przypomina, że zima na Podhalu ma swój niepowtarzalny klimat - pod warunkiem, że faktycznie przyjdzie.
e/s












