10.12.2025, 21:57 | czytano: 2285

Jacek Sowa: Którędy droga

FELIETON. "Może więc byłoby lepiej, żeby zamiast słownych przepychanek na Krzywej Sali, wiodący uczestnicy tego czasem żałosnego spektaklu udali się najpierw do karczmy i tam obgadali sporne kwestie, bez udziału kamer i mikrofonów" - pisze publicysta Jacek Sowa
Ponad dwieście lat temu, mój pra....pradziadek Mateusz Rapacki był w tym mieście burmistrzem przez 22 lata (!). Jak wynika z annałów, problemów miał sporo, ale często zachodził do kościoła Św. Katarzyny, żeby odprężyć się grą na organach, bo był organistą z zawodu. A potem szedł do karczmy...
Staram się więc zrozumieć Grzegorza Watychę, dlaczego jest częstym gościem w kościele (na temat karczmy nic nie wiem), bo rządzić tym miastem nie jest łatwo.
Spędziłem w tym mieście dwie trzecie swego burzliwego życia, lecz wielu rzeczy do dziś pojąć nie mogę. Za parę dni ostatnia tego roku sesja miejskiej rady i obawiam się, że najdłuższa; kto wie, czym się skończy i czy w ogóle się skończy.

O ile tematy porządkowe są jakoś do przebrnięcia, sportowe raczej też, o tyle głosy z ulicy mogą zapalić światła ostrzegawcze, zanim zapalą się sprawne uliczne lampy. A kiedy dyskusja już sięgnie bruku, to na bank zawinie na starą "zakopiankę", zwaną ulicą Krakowską.

No i tu się zacznie słowna bijatyka, gdyż przy skomplikowanej przeplatance prywatnych interesów, tego tematu w Novum Forum nie udźwigną żadne koalicje. A szkoda, gdyż zademonstrowane nie tak dawno rozwiązania emanują profesjonalizmem i autentycznym szukaniem kompromisu dla szeroko rozumianego interesu społecznego. Bo przyszłością powinni zajmować się fachowcy, a nie krzykacze...

Niestety, mentalność Kalego jest u nas zjawiskiem powszechnym, nagminny społeczny egoizm zasłania się płytkim populizmem, na kilometr rażący prywatą. Co gorsze, nie jest to dialog na argumenty, lecz bezpardonowy atak personalny, mniej lub więcej zawoalowany. A przecież wszyscy chcemy, żeby żyło nam się lepiej, wygodniej, spokojniej, aby nie tracić czasu w ulicznych korkach.
Może więc byłoby lepiej, żeby zamiast słownych przepychanek na Krzywej Sali, wiodący uczestnicy tego czasem żałosnego spektaklu udali się najpierw do karczmy i tam obgadali sporne kwestie, bez udziału kamer i mikrofonów. Mój ratuszowy antenat pewnie tak robił dwa wieku temu; drogi są już co prawda o dwieście lat lepsze, ale czy rządzenie w tym mieście aby aż tak się zmieniło?

Jacek Sowa
Może Cię zainteresować
komentarze
Grule ze solom12.12.2025, 11:14
Jak ładnie napisać, aby móc konkretnego nie napisać... Ot kościół i karczma jako cudowne remedium na nieudolność burmistrza? Ehh, quo vadis autorze...
Ciekawe11.12.2025, 13:26
Pan felietonista Jacek Sowa pisze, że stara się zrozumieć częste wizyty pana Grzegorza Watychy, burmistrza Nowego Targu, w kościele, bo wg pana felietonisty "(...) rządzić tym miastem nie jest łatwo." Otóż, ja nie rozumiem w jakim celu pan felietonista łączy częste pobyty nowotarskiego burmistrza w kościele (mniemam, że wizyty te związane są z wyznawaną przez burmistrza wiarą) z rządami miastem, a więc lokalną polityką i sprawami społecznymi, którymi ma zawiadować burmistrz wybrany przez wyborców w demokratycznych wyborach. Pytam więc pana felietonistę, który sporo wie: Czy burmistrz Nowego Targu był wybierany w kościele i na kościelne stanowisko? Wiara lub jej brak w przypadku każdego, więc i burmistrza jest jego prywatną sprawą, zaś rządy burmistrza i owoce tych rządów to sprawa całej zarządzanej przez burmistrza społeczności, która doświadcza konsekwencji tych rządów. Jest takie przysłowie: "Dobrego i karczma nie zepsuje, a złego i kościół nie naprawi." Pan burmistrz Grzegorz Watycha, jego współpracownicy i cała jego grupa wsparcia są jedną ze stron wśród, jak to ujmuje pan felietonista, "wiodących uczestników tego czasem żałosnego spektaklu słownych przepychanek na Krzywej Sali". Czy sugerowane przez pana felietonistę posiady w karczmie poróżnionych stron w miejskich władzach w celu rozwiązania spornych kwestii to dobra rada? No, nie wiem... Czy wyborcy płacą podatki, by rządzący i opozycja "obradowali" w karczmie? Czy merytoryczna rozmowa rządzących i opozycji, wola dogadania się i wzięcia do pracy po OBU stronach siedzących przy JEDNYM MIEJSKIM stole obrad to dobry pomysł? Zdecydowanie tak! Ale przede wszystkim - zanim się zaczęło, z woli wyborców, kolejny raz rządzić w Mieście, to trzeba się było dobrze zastanowić, czy da się radę to robić kolejną kadencję, czy da się radę wywiązać z obietnic przedwyborczych sprzed tej i wcześniejszych kadencji. Te kwestie wyglądają w przypadku tej władzy w Mieście dosyć "chropowato" i nawet najgładziej położona gładź (póki co nawet jej nie widać), ani poprawione deski na elewacji parkingu nie spowodują nagłego "cudu przemiany" - Nowy Targ to nie Nowy Testament, a siedziba burmistrza i miejskich władz to nie Góra Tabor. No chyba, że pan felietonista Jacek Sowa ma "pozaziemskie" kontakty i zna Ebenezera Scrooge`a z "Opowieści wigilijnej" Charlesa Dickensa, a ten podszepnie mu sekrety cudownej przemiany w wigilijną noc.
Leszek Kusiak11.12.2025, 12:14
Jacku , świetny pomysł , zacznijmy od siebie . Proponuję najpierw wizytację nowego/niedokończonego jeszcze ronda na starej zakopiance /Parkowa Tobruk i obejrzenie rewolucyjnych , bo nie rewelacyjnych tam wprowadzonych innowacji . Potem zapraszam do jakiejkolwiek karczmy - Pański wybór , ja stawiam , zaprośmy jeszcze przedsiębiorów z branży funeralnej i autozłomowej gdy to co zostało zrobione skutkować może , oby nie , tak jednym klientem tygodniowo , tak na grubym wypasie . Strasznie wiadomy Zarząd reklamuje się przyszłym sprytnym rondem na Kolejowej , a tymczasem 300 m dalej robi rondo bez prawoskrętów - dlaczego , bo w pasie drogowym gdzie nie potrzeba żadnej zgody i można popuścić fantazji robieniem zwężeń , szykan i dławików , w miejscu gdzie placu dość i można by to zrobić po ludzku . Teraz czekamy szumnego otwarcia , a potem pierwszego rozbitka , lub nieboszczyka na tym partactwie . Będę widział z okna to poinformuję
Kufel11.12.2025, 09:55
Gdyby okazało się, że z pobytów w karczmie więcej głosów można uzyskać niźli z pobytów w kościele paru obecnych radnych od bladego świtu w karczmie by siedziało. Chyba się to nie zmieni. Tylko w wyobraźni zobaczyć można przewodniczącego głównego z przewodniczącymi komisji w zadymionej karczemnej izbie nad kuflem piwa. Tylko w wyobraźni. Najgorsze jest to, że oni tak fatalnie po trzeźwemu się zachowują. Nie dobrze. Nie dobrze.
Bronek z jednej celi.11.12.2025, 07:02
W punkt!!
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl