FELIETON. "15 lat temu baner o tej treści, wybrzmiewający bardziej jako apel niż slogan, powstał w pracowni Anny i Marcina Ozorowskich i pojawił się po raz pierwszy na noworocznym raucie burmistrza Marka Fryźlewicza, dodajmy w piętnastym roku jego rządów" - pisze dziennikarz i publicysta Jacek Sowa.
Nie sądzę, aby od dawna znani w mieście przedstawiciele miejscowych środowisk intelektualnych, wymyślili je pod wpływem filmu Rolanda Emmericha, traktującego o walce na przetrwanie. Powodem nie był chyba też popularny mit końca świata związany z kalendarzem Majów, ale pewnie innych powodów było wiele.Noworoczne spotkania organizowano wtedy w nowotarskich restauracjach, co roku w innej, co było powodem publicznej polemiki, jako że pod starym pegazem "Polemiki" jeszcze nie było.Na tradycyjne spotkanie noworoczne, zorganizowane w restauracji "Skalny Dworek" 8 stycznia 2012 roku pod hasłem "Szczęśliwego Nowego Targu", burmistrz Marek Fryźlewicz zaprosił przedstawicieli różnych środowisk, branż i przyjaciół naszego miasta, aby dokonać krótkiego podsumowania minionego roku, podziękować za pracę na rzecz Nowego Targu, promowanie go i wspieranie w różnych formach. Wśród zaproszonych gości byli m. in. marszałek województwa Marek Sowa, starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski, burmistrz Zakopanego Janusz Majcher, ks. dziekan Tadeusz Juchas, rektor Podhalańskiej PWSZ prof. Stanisław Hodorowicz, a także wzbudzająca duże zainteresowanie Agnieszka Kościelniak - I wicemiss Polski. Była też tam moja skromna osoba i jako sekretarz Komisji ds. Mediów PZPN przekazałem upominki dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i medale 90-lecia Polskiego Związku Piłki Nożnej.
W 2012 roku na świecie działo się wiele. Barack Obama został prezydentem USA a Xi Jingping w Chinach, polscy siatkarze zdobyli złoty medal w lidze światowej, a piłkarze Franciszka Smudy oberwali po pęcinach na EURO 2012 w Polsce, co dotknęło mnie szczególnie. Nic też dziwnego, że rok później, na noworocznym spotkaniu w "Ruczaju" musiałem się mocno z tego tłumaczyć, jako rzecznik prasowy piłkarskiej centrali. Ważnych gości też było tam co niemiara, m.in. Jerzy Miller, wojewoda małopolski, który ustanowiony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego szefem MSW jesienią 2009 roku, pół roku później musiał zająć się raportem o katastrofie smoleńskiej. Mnie było bliżej do całej gromady bliskich znajomych, wśród których już wielu odeszło, m.in. Marek Rusin, Maciek Żelazny, Włodek Zapiórkowski, no i sam burmistrz Fryźlewicz. A zdjęcia robił wtedy "Zibi"...
Sporo wody upłynęło w Dunajcach od tego czasu, zmienił się ciężar gatunkowy problemów miasta. Fryźlewicz parał się z wodociągami i kanalizacją, Watycha walczy ze smogiem i komunikacją, ale Miasto jakoś funkcjonuje dla swych trzydziestu tysięcy mieszkańców i kilkudziesięciu tysięcy przybyszów, szturmujących każdego dnia ulice i supermarkety Stolicy Podhala, o weekendach i nawale przejezdnych ceprów nie wspominając.
Historyczne uwarunkowania, oparte o położenie geograficzne miasta sprawiają, że nie grozi mu zapaść, co widać na każdym rogu. Zmieniają się priorytety, dyktowane biegiem czasu i cywilizacji; nie jesteśmy w stanie nad wszystkim zapanować. Ale wszędzie tam, gdzie to możliwe, potrzebna jest mądrość i empatia, co nie wydaje się być niemożliwe. Wraz z końcem roku, nawet na sali obrad miejskiego ratusza pojawiły się światełka nadziei, jak adwentowe lampioniki, zmierzające ku świątyni radości i zgodności; przynajmniej co do pieniędzy radni byli zgodni. A może być to zapowiedź lepszego Nowego Targu w jubileuszowym 2026 roku?
Szczęśliwego Nowego Targu!
Jacek Sowa



