W Wigilię, około godziny 11 mój brat wracał z Zakopanego do Cichego. Po drodze zobaczył w rowie zakopanego w śniegu Forda Transita z turystami z Malty. Nie wahał się ani chwili - zatrzymał się, bo tak nas wychowano na Podhalu. Bo tu się pomaga, zwłaszcza w Wigilię.
Udało się wyciągnąć samochód ze śnieżnej zaspy.Turyści odjechali.Bez słowa.
Bez "dziękuję".
Mój brat został z uszkodzonym, spalonym sprzęgłem, z problemem i kosztami, które poniesie sam - tylko dlatego, że okazał serce i człowieczeństwo.
Nie piszę tego, żeby kogoś obrażać. Piszę, bo mieszkam za granicą i wiem jedno: gościnność to nie obowiązek, to dar. A za dar należy być wdzięcznym. Czasem wystarczy jedno słowo. Czasem gest. Czasem zwykłe "dziękuję".
Apeluję do wszystkich turystów:
Szanujcie ludzi, którzy Wam pomagają.
Szanujcie miejsca, do których przyjeżdżacie.
Bo prawdziwe bogactwo regionów takich jak Podhale to nie widoki - to ludzie.
Ale obyśmy też nie zapomnieli, że wdzięczność kosztuje najmniej, a znaczy najwięcej.
Jolanta



