19.02.2026, 12:03 | czytano: 105

Bukowina Tatrzańska wiosną - dlaczego kwiecień i maj to najlepszy czas na Podhale? (art. sponsorowany)

Większość turystów zna Bukowinę Tatrzańską z jednej strony: zatłoczone stoki, kolejki do wyciągów, restauracje pełne narciarzy w kombinezonach. To piękny obraz, ale niepełny. Bukowina wiosną to zupełnie inne miejsce - spokojniejsze, bardziej autentyczne i, jak twierdzą ci, którzy ją odkryli poza sezonem, znacznie piękniejsze. Kwiecień i maj to czas, gdy Podhale wraca do siebie. I warto przy tym być.

Po sezonie zostaje to, co najlepsze


Gdy ostatni narciarze pakują sprzęt, a wyciągi zatrzymują się do przyszłej zimy, Bukowina robi głęboki oddech. Znika hałas, korki na drodze z Zakopanego, tłumy przy kasach. Zostają góry - te same, może nawet piękniejsze, bo bez mgły spalin i bez kolejki do selfie z widokiem.


Kwiecień na Podhalu to czas przebudzenia. Temperatury w ciągu dnia dochodzą do 14-17°C, wieczory są chłodne i kryształowo czyste, a powietrze pachnie inaczej niż o każdej innej porze roku. Hale powoli zrzucają z siebie śnieg, odsłaniając pierwsze krokusy - i właśnie po te krokusy, choć może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, przyjeżdżają tu najlepiej poinformowani podróżnicy z całej Polski.


Szlaki bez tłumów - wiosna to złoty czas dla piechurów


To, co zimą jest niemożliwe, wiosną staje się normą: wychodzisz na szlak i przez godzinę nie spotykasz nikogo. Cisza w Tatrach wiosną jest absolutna w sposób, którego nie da się poczuć w lipcu ani w lutym.


Rusinowa Polana to obowiązkowy punkt wiosennej mapy Bukowiny. Łatwy dojazd, trasa dostępna dla niemal każdego, a widoki na Tatry Wysokie - szczególnie o poranku, gdy szczytów jeszcze nie zasłaniają chmury - zapierają dech. W maju polana pokrywa się krokusami w takim zagęszczeniu, że trudno uwierzyć, że to nie inscenizacja.


Dolina Białki to propozycja dla tych, którzy wolą spacer wzdłuż wody niż wspinaczkę. Rzeka wiosną jest żywa i głośna po roztopach, trasa jest prosta, a otoczenie zupełnie inne niż na tatrzańskich szlakach - bardziej kameralne, mniej spektakularne, ale kojące w sposób, jakiego często właśnie potrzebujemy.


Droga na Głodówkę oferuje panoramę, która zaskakuje nawet tych, co bywali tu wiele razy. Z grzbietu widać jednocześnie Tatry i Pieniny - efekt, który wiosną, przy dobrej przejrzystości powietrza, bywa absolutnie hipnotyzujący.


Coraz więcej turystów przyjeżdża tu na trzy, cztery dni właśnie po to, żeby spokojnie zaliczyć kilka takich tras bez pośpiechu. Zamiast pensjonatu na jedną noc wybierają większy lokal z prawdziwą przestrzenią do życia - i dlatego rośnie popularność dłuższych pobytów w komfortowych obiektach. Apartament w Bukowinie Tatrzańskiej z zapleczem hotelowym to rozwiązanie, które coraz częściej pojawia się w planach takich wyjazdów - więcej przestrzeni, możliwość suszenia butów po deszczowym szlaku i kolacja bez szukania wolnego stolika w środku sezonu.


Termy, gdy nikt nie czeka w kolejce


Termy Bania w Białce Tatrzańskiej to dziesięć minut drogi od Bukowiny i jeden z największych kompleksów termalnych w Polsce. Zimą - oblężone. Wiosną - zupełnie inna historia.


To właśnie teraz można w pełni poczuć, czym są termy w górach: ciepła woda, chłodne powietrze, śnieg na szczytach w tle. Zewnętrzne baseny wiosną mają swój szczyt formy - nie ma tłoku, nie trzeba walczyć o leżak, a woda jest tak samo gorąca jak w grudniu. Wieczorna sesja w termach po całym dniu na szlaku to jeden z tych momentów, które się zapamiętuje.


Kuchnia, którą można wreszcie poczuć


Wiosna na Podhalu to też gastronomiczny powrót do normalności. Restauracje i gazdówki pracują spokojnym rytmem, kucharze mają czas na dopracowanie każdego dania, a obsługa - na rozmowę.


Maj to początek sezonu bacowskiego. Pierwsze świeże oscypki, bundz prosto z hali, żentyca - produkty, których nie ma w żadnym supermarkecie i które smakują tak, jak powinny, tylko tutaj i tylko teraz. Kwaśnica, żurek góralski z jajkiem, pstrąg z pobliskiej rzeki - to menu, które zimą ginie w gąszczu restauracyjnych obłożeń i pośpiechu narciarzy. Wiosną można je wreszcie zjeść w spokoju.


Warto też śledzić lokalne jarmarki i targi - w Zakopanem i okolicznych miejscowościach od kwietnia ożywają rynki regionalne, gdzie można kupić bezpośrednio od wytwórców to, czego w sieciówkach nie znajdziemy.


Jak zaplanować wyjazd - kilka praktycznych wskazówek


Kwiecień i maj różnią się od siebie na tyle, żeby warto było wybrać świadomie. Kwiecień to cisza, krokusy i chłodniejsze dni - idealne dla tych, którzy uciekają od ludzi i cenią sobie absolutny spokój. Maj jest cieplejszy, bardziej zielony i nieco bardziej tłoczny, ale i tak nieporównywalnie spokojniejszy niż lipiec czy ferie zimowe.


Wiosna w górach bywa kapryśna - poranne temperatury potrafia spaść poniżej zera, a po południu bywa jak latem. Warstwowe ubranie, dobre buty z membraną i kije trekkingowe to nie opcja, lecz podstawa. Warto też sprawdzić aktualne informacje o dostępności szlaków - część tras bywa zamknięta ze względu na obecność niedźwiedzi wiosną, gdy są szczególnie aktywne po zimowym śnie.


Na spokojne zwiedzenie Bukowiny i okolic potrzeba minimum trzech nocy. Jeden dzień na szlaki, jeden na termy i gazdówkę, jeden jako bufor - na deszcz, na zmianę planów, na siedzenie z kawą i patrzenie w góry. Takie wyjazdy najlepiej smakują bez pośpiechu.


Bukowina Tatrzańska wiosną to nie plan B dla tych, którym nie udało się wyjechać zimą. To świadomy wybór - i coraz częściej wybór pierwszy, gdy ktoś raz się przekona, czym Podhale jest poza sezonem. Jeśli jeszcze nie byłeś tu w kwietniu ani w maju, masz przed sobą jedno z lepszych odkryć podróżniczych, jakie możesz zrobić bez opuszczania Polski.


Zobacz pełną wersję podhale24.pl