FELIETON. "Wiosna czyni nam psikusy, do których jesteśmy jednak już przyzwyczajeni, podobnie jak i do głosów miejskich malkontentów, wybrzydzających na sport w Mieście" - pisze publicysta Jacek Sowa.
Zadziwiają mnie szczególnie negatywne komentarze, dotyczące dokonań i roli piłki nożnej w wydaniu NKP Podhale. Mam wrażenie, że Klub, który dokonał milowego kroku na futbolowej mapie Nowego Targu, wciąż nie może przebić się przez barierę niechęci, bądź w najlepszym razie nieufności ze strony ludzi, którzy mają w tym mieście coś do powiedzenia w sporcie.Klub, którego młodzieżowe drużyny od świtu do nocy wydeptują sztuczną murawę na stadionie koło stacji, przebojem wdarł się na wysokie szczeble nieosiągalnej dotąd drabiny ligowej i nie pęka przed wielkimi nazwami rywali, demonstrując na boisku typową dla górali zadziorność i determinację do ostatniego gwizdka.
Ktoś powie, że zbyt wielu górali w tym teamie nie ma. To nie do końca tak, gdyż kilku wychowanków już na stałe zagościło w szerokiej kadrze zespołu, własne rezerwy NKP w tym sezonie nie przegrały jeszcze meczu w lidze okręgowej, aplikując rywalom średnio po pięć goli na mecz; pozostali z powodzeniem szlifują swoje umiejętności w rozgrywkach młodzieżowych.
To pierwsze owoce pracy z młodzieżą w NKP. Dla obiecującego narybku przykład drużyny seniorskiej jest bezcenny, co widać na domowych meczach, kiedy całe młode piłkarskie zaplecze Klubu dopinguje wraz z rodzicami swoich starszych kolegów.
Ci zaś na stałe zadomowili się w widłach Dunajców, wielu z nich chciałoby tu pozostać na dłużej, darząc ogromną estymą wszystko, co jest z NKP Podhale związane, zwłaszcza klimat, który sam z siebie w Klubie się nie wytworzył!
Ten klimat to zaangażowanie sztabu szkoleniowego, odpowiedzialność kierownictwa, które dotrzymuje słowa, troskliwa opieka medyczna największego szpitala w regionie, to coraz większa liczba kibiców na wciąż tej samej, skromnej trybunie. To także coraz większa popularność na krajowym rynku piłkarskim, dzięki której wartość marketingowa zespołu, ergo także i Stolicy Podhala wzrosła niebotycznie, a Polska Telewizja zagląda to regularnie, gdyż słupki oglądalności bezpośrednich transmisji pną się coraz wyżej!
Tego jeszcze w Nowym Targu nie było, gdyż z całym szacunkiem, nawet w najlepszych latach hokej nie był pupilem szklanego ekranu. Od niedawna jednak, za sprawą profesjonalnie prowadzonego kanału TVP Sport, sport z zaplecza pojawił się na otwartych łączach stacji, dzięki czemu nasze Szarotki kwitną, na razie na sztucznej trawie, ale jeśli za bardzo się rozwiną, grozi nam oglądanie ich tylko w telewizji?
Na barkach mądrze prowadzonej w NKP Podhale piłki, mogą podźwignąć się hokeiści z dzielnie walczącego o swój byt MMKS Podhale, ale dzielnie to nie znaczy ze profesjonalnie. W nowotarskim parku wciąż zalatuje amatorszczyzną i żadne kroplówki tego klubu na nogi nie postawią. Niewątpliwy sukces, jakim jest wygrana na zapleczu hokejowej ekstraligi, może (i powinna!) być bodźcem do niezwłocznych zmian w klubie, obdarzonym nimbem sportowej tradycji. Samo zwycięstwo w pierwszej lidze nie gwarantuje awansu na hokejowe wyżyny, gdzie wymogi licencyjne są nieubłagane, a główną zaporą przy ulicy Parkowej są sprawy organizacyjno-finansowe.
Nasze lokalne realia są nieubłagane, czas więc najwyższy, aby decydenci przejrzeli na oczy. Jeśli tego nie zrobią, naszych piłkarzy czy hokeistów będziemy oglądać tylko w telewizji, ale ubranych w koszulki, na których próżno będzie dostrzec szarotkę.
Jacek Sowa


