06.05.2026, 22:05 | czytano: 612

Kierowcy na Podhalu popełniają te błędy - mandaty mogą zaskoczyć (art. sponsorowany)

Majówka na Podhalu tradycyjnie oznacza większy ruch, więcej turystów i znacznie mniej cierpliwości za kierownicą. Zakopane, Kościelisko, Poronin, Białka Tatrzańska, Bukowina Tatrzańska czy okolice drogi do Morskiego Oka w długie weekendy szybko pokazują, że lokalna infrastruktura ma swoje granice. Gdy do codziennego ruchu mieszkańców dochodzą tysiące samochodów przyjezdnych, zaczynają się korki, nerwowe szukanie parkingów, zatrzymywanie aut na poboczach i skracanie trasy bocznymi uliczkami.
Zakopiańska policja podczas tegorocznej majówki prowadziła wzmożone działania kontrolne. Funkcjonariusze sprawdzali m.in. prędkość, trzeźwość kierowców, stan techniczny pojazdów oraz sposób zachowania na drogach. Według policyjnego podsumowania przeprowadzono 403 kontrole drogowe, 125 kierowców zatrzymano za przekroczenie prędkości, a działania zakończyły się 120 mandatami i 50 pouczeniami. To pokazuje, że na Podhalu problemem nie jest wyłącznie natężenie ruchu, ale również sposób jazdy i parkowania.


Podhalańskie drogi w majówkę - pośpiech szybko kończy się mandatem


Na drogach regionu bardzo łatwo stracić czujność. Kierowca wyjeżdża z pensjonatu w Zakopanem, chce zdążyć na parking przed wyjściem na szlak, omija korek przez lokalną drogę, później próbuje znaleźć miejsce bliżej Krupówek albo kolejki na Gubałówkę. W praktyce oznacza to jazdę w dużym zagęszczeniu pieszych, autokarów, busów, rowerzystów, motocyklistów i samochodów osobowych z rejestracjami z całej Polski.

W takich warunkach przekroczenie prędkości o 20-30 km/h nie jest drobnym błędem. Na wąskich drogach, przy przejściach dla pieszych, w rejonie pensjonatów, restauracji i przystanków, różnica kilku sekund może decydować o bezpieczeństwie. Dlatego podczas majówki policja zwraca szczególną uwagę na kierowców, którzy spieszą się tylko kawałek, nie zachowują odstępu albo zbyt późno reagują na pieszych.

Warto więc przed wyjazdem przypomnieć sobie dopuszczalne prędkości na drogach w Polsce, bo wiele mandatów wynika nie z braku wiedzy, ale z lekceważenia podstawowych limitów. W obszarze zabudowanym obowiązuje co do zasady 50 km/h. Poza obszarem zabudowanym na drodze jednojezdniowej limit wynosi 90 km/h, na drodze dwujezdniowej z co najmniej dwoma pasami dla każdego kierunku - 100 km/h, na drodze ekspresowej jednojezdniowej - 100 km/h, na ekspresowej dwujezdniowej - 120 km/h, a na autostradzie - 140 km/h. W strefie zamieszkania limit jest znacznie niższy i wynosi 20 km/h.


Zakopane i okolice - parkowanie na minutę też może kosztować


Drugim problemem majówki na Podhalu jest parkowanie. Kierowcy zostawiają auta przy zakazach, na chodnikach, przed bramami, na przejściach dla pieszych, na miejscach dla osób z niepełnosprawnościami albo w rejonach, gdzie pojazd utrudnia przejazd innym. Często tłumaczenie jest identyczne - tylko na chwilę, nie było gdzie stanąć, wszyscy tak parkują.

Z punktu widzenia przepisów takie argumenty nie mają większego znaczenia. Jeżeli znak zakazuje postoju lub zatrzymywania, pojazd stoi zbyt blisko przejścia, blokuje chodnik, ogranicza widoczność albo utrudnia przejazd, kierowca musi liczyć się z mandatem. W miejscowościach turystycznych, takich jak Zakopane, Białka Tatrzańska czy Bukowina Tatrzańska, kontrole parkowania są szczególnie ważne, bo źle pozostawione auta potrafią blokować ruch lokalny, dojazd służb ratunkowych i transport publiczny.

Mandat za nieprawidłowe parkowanie może wystawić policja albo straż miejska, jeżeli wykroczenie mieści się w zakresie ich uprawnień. Osobną kwestią są opłaty dodatkowe w strefach płatnego parkowania. Kontroler strefy nie wystawia mandatu karnego tak jak policjant czy strażnik miejski, ale może uruchomić procedurę naliczenia opłaty dodatkowej za brak ważnej opłaty parkingowej. Dla kierowcy efekt finansowy również jest odczuwalny, choć formalnie to inny rodzaj należności.


Kto może dać mandat za parkowanie?


Mandat za parkowanie może nałożyć przede wszystkim policjant oraz strażnik miejski lub gminny. Policja ma szerokie kompetencje w zakresie kontroli ruchu drogowego i może reagować zarówno na przekroczenie prędkości, jak i na nieprawidłowe zatrzymanie lub postój pojazdu. Straż miejska natomiast działa głównie w obszarze porządku publicznego i bezpieczeństwa lokalnego, dlatego w praktyce często zajmuje się właśnie źle zaparkowanymi samochodami.

Na Podhalu ma to szczególne znaczenie w rejonach, gdzie samochody turystów zajmują miejsca przeznaczone dla mieszkańców, zastawiają wjazdy do posesji, blokują chodniki albo parkują w sposób utrudniający przejazd busów i służb. W sezonie turystycznym takie sytuacje nie są drobną uciążliwością, lecz realnym problemem organizacyjnym dla całej miejscowości.

Trzeba też pamiętać, że inne zasady mogą dotyczyć dróg wewnętrznych, prywatnych parkingów, terenów wspólnot mieszkaniowych czy obiektów hotelowych. Jeżeli teren jest oznaczony jako strefa ruchu albo strefa zamieszkania, przepisy ruchu drogowego obowiązują w szerszym zakresie, a policja i straż miejska mogą podejmować interwencje. Jeżeli jest to zwykły teren prywatny bez odpowiedniego oznakowania, decydujące znaczenie może mieć regulamin właściciela lub zarządcy.


Czy straż miejska może wystawić mandat?


Tak, straż miejska może wystawić mandat, ale nie w każdej sytuacji i nie za każde wykroczenie drogowe. Jej uprawnienia obejmują m.in. wybrane naruszenia dotyczące postoju, zatrzymania, wjazdu w miejsca objęte zakazem, niestosowania się do określonych znaków drogowych oraz łamania zasad obowiązujących w strefach ruchu i strefach zamieszkania.

W praktyce oznacza to, że kierowca, który zostawi samochód na zakazie zatrzymywania, na chodniku bez zachowania wymaganej szerokości dla pieszych, na miejscu dla osoby z niepełnosprawnością bez uprawnień albo w miejscu utrudniającym ruch, może zostać ukarany przez straż miejską. Strażnik może również podjąć działania prowadzące do usunięcia pojazdu, jeżeli auto stwarza zagrożenie, blokuje przejazd albo zostało pozostawione w miejscu, gdzie przepisy przewidują możliwość odholowania.

Nie należy więc traktować straży miejskiej jako służby od drobiazgów. W zatłoczonych miejscowościach turystycznych jej działania mają bezpośredni wpływ na drożność ulic, bezpieczeństwo pieszych i możliwość sprawnego dojazdu karetek, straży pożarnej czy policji. Pod tym linkiem przeczytasz więcej, czy straż miejska może wystawić mandat i za co.


Mandat to nie tylko kara dla turysty, ale też ochrona mieszkańców


Dla mieszkańców Podhala majówkowe oblężenie nie jest jednodniową ciekawostką. To realne utrudnienia w dojeździe do pracy, szkoły, sklepu, przychodni czy własnego domu. Jeżeli turyści parkują na poboczach, przy skrzyżowaniach i w bramach, lokalne życie zostaje podporządkowane chaosowi komunikacyjnemu. Dlatego egzekwowanie przepisów nie jest wymierzone w przyjezdnych, lecz służy utrzymaniu minimalnego porządku.

Najrozsądniejsza zasada na majówkę pod Tatrami jest prosta - zostawić samochód na legalnym parkingu, korzystać z komunikacji lokalnej tam, gdzie to możliwe, nie jechać na styk i nie zakładać, że boczna uliczka będzie szybsza od głównej trasy. W Zakopanem i sąsiednich miejscowościach kilka minut oszczędności może oznaczać mandat, punkty karne, odholowanie auta albo konflikt z mieszkańcami.

Majówka na Podhalu ma być czasem odpoczynku, a nie walki o każdy metr asfaltu. Kierowcy, którzy znają limity prędkości, szanują znaki i parkują zgodnie z przepisami, pomagają nie tylko sobie. Pomagają też całemu regionowi funkcjonować w najtrudniejszych komunikacyjnie dniach roku.

Zobacz pełną wersję podhale24.pl