02.07.2026, 13:57 | czytano: 1697

Wspomnienie Andrzeja Skwarka z Szaflar. "Snajper"" więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego i Żołnierz Wyklęty

Andrzej Skwarek
Poznajcie Andrzeja Skwarka, który urodził się 1 lipca 1926 roku w Szaflarach.
"Snajper" rozpoczął walkę o wolną i niepodległą Polskę już w wieku niespełna 18 lat. Toczył ją początkowo głównie na terenie Podhala, przeciwko okupantowi niemieckiemu. Następnie po 1945 roku rozpoczął walkę z nowym okupantem. Stacjonował w Tatrach w 2 Kompanii Tatrzańskiej pod dowództwem Jana Kolasy ps. Powicher, wchodzącej w skład Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" dowodzonego przez mjr Józefa Kurasia "Ognia"..
Uczestniczył w akcjach dywersyjnych takich jak rozbrajanie posterunków MO. W oddziale podejmował zbrojną walkę z oddziałami KBW i funkcjonariuszami MO. Jak mawia jeden z wnuków Żołnierza Wyklętego "Waligóry", był "specjalistą w usypianiu bandziorów z KBW": "W słynnych akcjach 2 Kompanii sprzątnął kilku, przy Kolejce na Gubałówce dwóch, a w zasadzce na KBW na trasie Witów - Zakopane w lesie pomiędzy Nędzówką a Gronikiem całych sześciu. Uczestniczył razem z Janem Mateją Torbiarzem pseudonim Jawor oraz Janem Molkiem pseudonim Dobry i Bolesławem Skublem pseudonim Waligóra jako zabezpieczenie przy wykonaniu wyroku na Majorze KBW z jednostki w Czarnym Dunajcu. Wyrok wykonali Franciszek Gąsienica Kleryk pseudonim Apostoł oraz Andrzej Lasak pseudonim Podbipięta. Akcja miała miejsce w Witowie obok tartaku nieopodal drogi na Dzianisz."

Snajper złapany został w zasadzce na Długoszówce, na skutek zdrady Janiny Pitoń wracając od rusznikarza z Płazówki w połowie listopada 1946 roku. Zatrzymany został przewieziony do UB w Zakopanem. Gdy od zatrzymanego nie udało się wydobyć cennych informacji, za karę został skatowany i doprowadzony do stanu agonalnego.

Bicie linkami, pejczami, kablami i skórzanymi pasami z metalowymi sprzączkami należały raczej do jednych z przyjemniejszych. Potem miażdżenie palców u rąk i nóg, połączone z wbijaniem igieł pod paznokcie. Snajpera nie ominęło również podtapianie i karcer z wodą i szambem, w którym stał po kilkanaście godzin. Na koniec przesiadywanie na zaostrzonej nodze krzesła odbytem.

Snajpera skatowano tak, że jego oprawcy myśleli, że nie żyje. Zamiast do celi wyrzucono go do garażu - stamtąd wywożono zwłoki. Dopiero grabarz zaalarmował ich, że jeden z trupów się rusza, po czym odnieśli go na celę.

Andrzej Skwarek zostaje przewieziony do Nowego Targu. Była to kara za to, że źle poprowadził oficerów wraz z wojskiem, którzy kazali się zaprowadzić do obozowiska 2 Kompanii. Nie wydając miejsca stacjonowania naraził się swoim oprawcom w sposób szczególny. Tym sposobem wielu żołnierzy 2 Kompanii Tatrzańskiej ocaliło swoje życie. Tym, który zdradził miejsce stacjonowania partyzantów okazał się wówczas Stanisław Marduła ps. Leśny.

Karą było przewiezienie Snajpera do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu, a tam zdecydowanie gorsze warunki o czym już wkrótce miał się przekonać.

Wieziono go do więzienia pod szczególną ochroną. Jako bardzo groźnego bandytę - zaplutego karła reakcji, który odważył się przeciwstawić władzy ludowej. Zaczęło się intensywne śledztwo w celu wydobycia imion, nazwisk, pseudonimów i miejsc zakwaterowania.

Tutaj sala tortur miała szeroki wachlarz możliwości. Wieszanie na hakach wmurowanych do ściany czy rzucanie do partyzantów nożami było na porządku dziennym. Podtapianie w żeliwnej wannie napełnionej do połowy wodą w tym czasie rażąc prądem, również nie ominęło Snajpera. W sali tortur znajdowała się także maglownica - drewniana decha i drewniany młot, którym odbijano wnętrzności więźniom. Jednym z ulubionych zajęć sadystów w Nowym Targu było wiązanie więźniów i skuwanie ich do ściany, a następnie podpinanie przewodów elektrycznych do penisa i ucha, czego również mógł doświadczyć. Po wszystkim miażdżono genitalia kombinerkami. Była to ulubiona zabawa ppor Leokadii Wardak. Siedzenie w karcerze, w którym panowały temperatury do - 20 stopni czy siedzenie w całkowitej izolacji w półmroku we własnych odchodach, należało raczej do przyjemniejszych rzeczy stosowanych przez oprawców wobec Żołnierzy Wyklętych.

Więźniów o poważnych zarzutach przesłuchiwano zazwyczaj w nocy, w tym Andrzeja Skwarka. Zmuszano ich do podpisywania czystych arkuszy papieru. Wydobywające się jęki katowanych żołnierzy podziemia zagłuszała tam głośna muzyka i śpiew pijanych oficerów śledczych.
Cele były przeludnione. Spano tam zazwyczaj na klepisku. Były tak przeludnione, że gdy się kładli na posadzce, siadali jeden drugiemu między nogi. Karcer w piwnicy był bez światła, a w piwnicy w karcu stała woda - załatwiano się w kącie. Po zakończeniu kary więzień musiał rękami sprzątać kał dla następnego więźnia. Karc z popiołem, kałem i zamarzniętym moczem. Niektórzy więźniowie byli tam paleni w piecach CO, lub zakopywani na śmietnikach. Ci, którzy byli paleni w piecach, byli wcześniej ćwiartowani.

W Nowym Targu wykonywano również publiczne wyroki śmierci. Szubienica stała obok więzienia. W grudniu 1946 roku Prokuratura Rejonowa w Krakowie wydała wobec Andrzeja Skwarka postanowienie o tymczasowym aresztowaniu. 10 stycznia 1947 roku Naczelnik Wydziału Śledczego w Krakowie sporządził akt oskarżenia. 15 stycznia 1947 roku wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie wydanym na sesji wyjazdowej w Nowym Targu Snajper został skazany na karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze, oraz przepadek całego mienia na rzecz Skarbu Państwa.

15 stycznia 1947 roku zostaje przewieziony na Montelupich w Krakowie. Po przyjeździe z jednej i drugiej strony utworzone kolumny ludzi w mundurach przeprowadzały ścieżkę zdrowia. Bili pałkami, bykowcami i prętami. Kopali z każdej strony, również po jądrach. Kolejna ścieżka prowadziła do celi śmierci, w której Snajper przebywał około pół miesiąca. W więzieniu wykonywano również wyroki śmierci. W podziemiach oraz na dziedzińcu, tak by osadzeni słyszeli, a nawet często widzieli egzekucję. Stanowiło to element znęcania się psychicznego.

W drodze łaski karę zamieniono na dożywotnie więzienie przez Prezydenta Krajowej Rady Narodowej. Oddziały Ognia były traktowane szczególnie okrutnie. Rawicz, Nowogar, Goleniów... Andrzej Skwarek opuścił więzienne katownie 18 marca 1955 roku.

W podsumowaniu w kartotece więziennej napisano: "Skazany cierpi na uogólnioną gruźlicę ustroju, które to schorzenie zagraża zejściem śmiertelnym." Po wyjściu z więzienia ważył niespełna 45 kg.

Andrzej Skwarek "Snajper" zmarł 18 kwietnia 1998 roku w Szaflarach.

Sebastian Śmietana, wnuk Andrzeja Skwarka
Może Cię zainteresować
komentarze
Kowaniec Rules30.07.2026, 10:32
Do: Wnuk partyzanta zamordowanego w Palace
Bardzo trafne pytanie. Działalność powojenna tych wszystkich walecznych od Kurasia to bardzo często bandytka wobec ludności cywilnej, żydowskiej i przedstawicieli aparatu państwa którzy z różnych przecież względów tworzyli jego struktury. Cześć z nich wierzyła w system, inni chcieli się odnaleźć w powojennej Polsce jeszcze inni musieli z czegoś utrzymać rodziny - pamiętajmy o jednym to byli Polacy. Wojna zakończyła się w roku 1945 i każda działalność w okresie powojennym to terroryzm. I oczywiście można go usprawiedliwiać jakimiś wyższymi pobudkami ale prawda jest taka, że AK zawiesiło działalność. Żołnierze wyklęci to ci którzy się poddali decyzji Okulickiego a aparat państwa potraktował ich jako przestępców. Pamiętajmy nie byli to zabójcy działający na zlecenie Kurasiów czy Burych którzy uzurpowali sobie prawo do prowadzenia walki zbrojnej bez wojskowego zwierzchnictwa. To wychwalanie powojennych morderstw to trochę tak jak gloryfikowanie morderstw Irlandzkiej Armii Republikańskiej albo RAFu w Niemczech. Reasumując Kuraś i jego działalność powinna zostać jak najszybciej zapomniana żeby młodzi ludzie nie myśleli że można mordować przeciwników politycznych w imię jakiejkolwiek idei. I żeby nie było postacie takie jak gen Fieldorf "NiL" należy gloryfikować ale błagam nie stawiać znaku równości z Burym czy Kurasiem wrzucając do worka "Żołnierz wyklęty" bo to zupełnie inna postać pod względem honoru, odwagi i etyki.
Sebastian Śmietana04.07.2026, 08:03
Do: Wnuk partyzanta zamordowanego w Palace.

Szanowny Panie,
póki co nie wydałem takiej pozycji, która nakreśliłaby szerszy kontekst wydarzeń i powiązań rodzinnych z działalnością niepodległościową na Podhalu podczas II wojny światowej i po niej.
Moja Ciocia, Ludwina Makuch była łączniczką Konfederacji Tatrzańskiej, bardzo mocno zaangażowaną w pracę na rzecz tej struktury. Trafiła do Palace, a następnie pierwszym transportem Polek do KL Auschwitz.
Moja Ciocia była przyjaciółką Jadwigi Apostoł i najbliższą kuzynką mojego Dziadka...

W artykule napisałem, że oddziały Ognia były traktowane szczególnie okrutnie...
Dobrych kilka lat temu odwiedziłem stare "Muzeum Palace". Zwiedzając wystawy tego stowarzyszenia na jednej wyraźnie mi czegoś brakowało - mianowicie prawdy. Była to tablica z postaciami członków Konfederacji Tatrzańskiej, w której brakowało Józefa Kurasia. Gdy zapytałem się wówczas kustosza czemu ma to służyć, odpowiedział, że on nie ma nic do tej postaci, natomiast Pani prezes uważa go za bandytę.
Gdy pyta Pan, gdzie można poczytać o poczynaniach mojego Dziadka z Niemcami, proszę wziąć pod uwagę, że po dziś dzień w sposób okrutny wymazuje się pamięć i zasługi najbardziej zasłużonych dla sprawy.

Cdn.
Wnuk partyzanta zamordowanego w Palace.02.07.2026, 20:43
Gdzie można przeczytać o poczynaniach w walce z Niemcami pana Andrzeja?
czerwony02.07.2026, 16:11
Cześć i chwała Bohaterom, wieczna pamięć poległym.
Janek02.07.2026, 15:34
Ogromny szacunek dla niego! To prawdziwy Bohater - nie bał się walczyć z okupantem i nie sprzedał swoich towarzyszy mimo okropnych torutr...
Cześć i chwała Bohaterom!
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl