25.05.2018, 12:00 | czytano: 2315

Samochodem po Ameryce (13): Park Narodowy Sekwoi (zdjęcia)

Fot. Michał Adamowski
Dziś kolejna relacja z podróży naszego fotoreportera Michała Adamowskiego z Nowego Targu po Stanach Zjednoczonych.
Po opuszczeniu Doliny Śmierci kierowaliśmy się już na drugą stronę gór Sierra Nevada. Tam planowaliśmy wjechać do Parku Narodowego Sekwoi. W ciągu kilku godzin jazdy otoczenie zmieniło się diametralnie. Z suchych, skalistych i pustynnych terenów pojawiły się zielone plantacje pomarańczy. Była okazja zatrzymać się przy jednej z nich i spróbować owoc nieskażony jeszcze żadnymi chemikaliami i środkami konserwującymi, którymi jest traktowany przed transportem w inne części świata. Coś wspaniałego!

Rano wyruszyliśmy już w góry Sierra Nevada. Pogoda była idealna, świeciło słońce, a niebo było błękitne. Trochę obawiałem się tego wyjazdu, bo wiedziałem że wysoko u góry jest jeszcze śnieg. Serwis parku nie informował o żadnych utrudnieniach. Samochodem wyjechaliśmy na ponad 3000 metrów! Gigantyczny las zaczyna się właśnie na tej wysokości. I jest śnieg. Dosłownie kilka dni dzieliło nas od tego, że droga była jeszcze nie przejezdna. Po zostawieniu samochodu na parkingu, spotkaliśmy jeszcze pług wirnikowy, który odgarniał jego resztki w innych częściach parku. Tam jeszcze nie można było wjechać samochodem, ale można było już dojść pieszo.

Gigantyczne sekwoje robią naprawdę ogromne wrażenie. Trudno opisać rozmiary tych drzew. Ich ogrom widać dopiero wtedy, kiedy stoi się u jego podnóża. Średnica tych kolosów dochodzić może nawet do 9 metrów, a wysokość przekroczyć 100. Ciekawą rzeczą są ślady ognia na ich pniach. Wydawać by się mogło, że całkiem niedawno sekwojowy las nawiedził pożar. Wchodząc do pawilonu informacyjnego można się wiele dowiedzieć na temat parku. Okazuje się, że te ślady to pozostałości po celowym wypalaniu ziemi dookoła drzewa. Z informacji wynika, że ogień niszczy insekty, które zagrażają sekwojom, pomaga rozwinąć się nasionom, które z szyszek wypadają dopiero, kiedy te się rozgrzeją. Wypalane są również inne rośliny, które walczą z drzewem o minerały. Dodatkowo wypalenie ziemi zmniejsza ryzyko pożaru na kilka następnych lat.
Michał Adamowski
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Gorski25.05.2018, 13:37
Złodzieje drzew z Waksmundu to by mieli co tam robić bo patrząc po ich lasach to już nie ma ni hu.....
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl