28.05.2020, 18:01 | czytano: 2904

Pamięci Wiktora Sowy - wspomnienie osobiste przyjaciół

arch. Podhale24
"Miał Witek dar zjednywania i gromadzenia ludzi" - wspomina zmarłego kilka dni temu Wiktora Sowę - Bogusława Borowicz. Nowotarżanka przesłała nam piękne, osobiste wspomnienia związane z człowiekiem, który większość dorosłego życia związał z Nowym Targiem. Był radnym, a nawet Przewodniczącym Rady Miasta, kierował Urzędem Rejonowym, tworzył tu struktury "Solidarności".
Smutną wiadomość otrzymaliśmy z Krakowa - zmarł Wiktor Sowa, nasz przyjaciel, autorytet, kuzyn. Spodziewaliśmy się tej wiadomości, podziwialiśmy wieloletnią walkę ze straszną chorobą - a jednak... jakże żal. Nie wdamy się już w gorącą polemikę polityczną z człowiekiem mądrym, błyskotliwie inteligentnym, patriotą. Nie zaśpiewamy przy biesiadnym stole, nie usiądziemy do brydża... może kiedyś na niebieskich polanach?
Nie będę pisać jego biografii – wartej lepszego pióra. Ot, parę wspomnień poświęconych pamięci Przyjaciela. Urodzony w 1941 roku w niezbyt zamożnej rodzinie, ukończył prestiżowy Wydział Telekomunikacji Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie - został jednym z pierwszych komputerowców startującej dopiero w Polsce specjalności. Do Nowego Targu przywiodła go miłość. Piękna, prawdziwa, wzajemna - taka na całe życie w dobrych i złych czasach - do naszej kuzynki Hani Borowiczównej. Umierał na jej rękach, troskliwej współtowarzyszki walki z cierpieniem, nie pogodzonej do końca z wyrokiem losu. Żartowali, że swatem im był portier z akademika, w którym Hania mieszkała jako studentka historii. Były to czasy gdy o 22-giej rygorystycznie z akademika wyrzucano nawet najbardziej zakochanych. Znudzony widocznie walką z Wiktorem, pewnego dnia portier oświadczył „panie Sowa albo się pan żeń, albo nie zawracaj dziewczynie głowy”. Wiktor wybrał to pierwsze. I tak na wiele lat związał się z naszym miastem.

W szybko rozwijających się Nowotarskich Zakładach Przemysłu Skórzanego zorganizował i został kierownikiem jednego z pierwszych w przemyśle skórzanym Ośrodka Obliczeniowego i na tym stanowisku zastał go „ wybuch” Solidarności.” Jest Witek autorem unikatowych monografii historii owych czasów, a to „Narodziny Rzeczypospolitej Polskiej opisane poprzez kalendarium Ruchu Obywatelskiego na terenie Nowego Targu w latach 1989- 1992” i „Konotatki z lat1980-2013", którym poświęcił lata swojej emerytury. A wiedział o czym pisze. Był przecież czynnym uczestnikiem i animatorem wydarzeń prowadzących do powstania zakładowej „Solidarności” i Komitetu Obywatelskiego. Nie będę się o tym rozpisywać - zostawiam to historykom.

Jak żywa staje w mojej pamięci noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Wieczorem 12 grudnia gościliśmy Sowów, jak wszyscy niemal Polacy zażarcie polemizując na temat polityki - pożegnaliśmy się o północy. Około 5 nad ranem ktoś gwałtownie zastukał do drzwi. Spłakana, roztrzęsiona Hania wykrztusiła - "Witka wzięli". Dla nas, dzieci wojny skojarzenie było straszne. Tak dowiedzieliśmy się o stanie wojennym. W mieszkaniu Sowów zastaliśmy jakoś spontanicznie zgromadzone żony internowanych – zrozpaczone, bezradne, często pozbawione środków do życia, zszokowane reakcją dzieci na widok wyprowadzanych z domów ojców. Samorzutnie zorganizowana zrzutka była zaczątkiem wzajemnej pomocy.

I znowu niezapomniany ranek 4 czerwca. Zacytuję za Mickiewiczem - "zrodzeni w niewoli, okuci w powiciu, my taką jedną wiosnę mamy w życiu" - ranek zwycięstwa w wyborach „Solidarności”. Zwycięstwa, w którym niemały był udział Witka. Miał Witek dar zjednywania i gromadzenia ludzi – stąd też jako lider Unii Wolności był współorganizatorem UW, koła liczącego prawie 80 osób - ewenement w prowincjonalnym miasteczku. Zaintrygowany - ówczesny przewodniczący Unii Leszek Balcerowicz - złożył wizytę, chcąc poznać tajemnicę sukcesu, a polegał on na zaangażowaniu dr Hanny Rayskiej Grzesiakowej i właśnie Wiktora.

Był człowiekiem odważnym – w czasach, gdy ludzie z rezerwą odnosili się do działalności partyjnej - przed kolejnymi wyborami miał odwagę „dać twarz” ustawiając na rynku stolik, przy którym z kolegami rozdawali ulotki i... cukierki. Rozentuzjazmowany wnuk wpadł o domu wołając" " Babciu! Dziadek na rynku rozdaje cukierki, za darmo! Lecę po kolegów!"

W III RP pełnił funkcje kierownika Urzędu Rejonowego, wojewody nowosądeckiego - nie zapominał o potrzebach Nowego Targu - czy ktoś dziś pamięta o pomocy przy zakończeniu budowy szpitala? Cóż, jak mówi przysłowie - nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Na fali wszechogarniającej lustracji oskarżony o współpracę z SB podjął długą walkę z fałszywymi zarzutami - zakończoną wyrokiem sądu lustracyjnego uwalniającym od oskarżeń. Niestety, takie przeżycia nie pozostają bez skutków dramatycznych - tak dla niesłusznie oskarżonego, jak i jego rodziny. Krzywda spotykająca uczciwego człowieka staje się nie do naprawienia. Hania, ta zakochana w rodzinnym mieście Hania, zdecydowała się je opuścić. I tak znaleźli się Krakowie. Ale natura ciągnie wilka do lasu. Nie osiadł nasz Wiciu na laurach - stąd jego unikatowe, a według mnie bezcenne dla historyka opracowania - oby dostąpiły szerszej publikacji dziś, w dobie zakłamywania przeszłości przez ludzi, którzy czerpią profity z poświęcenia i trudu innych.
Dla naszej rodziny był Witek cudownym kompanem, duszą towarzystwa, a że głos miał świetny - niezawodnym "zapiewajłą", znajdującym wspólny język tak z nami staruszkami, jak i młodym pokoleniem. Wspólną radością i zwieńczeniem życia było nadanie mu medalu „Dziękujemy za wolność”, nadanym przez Stowarzyszenie Sieć Solidarności kultywujące ideały, wartości i tradycje ruchu społecznego „Solidarność”.

„Byli chłopcy, byli ale się minęli i my się miniemy po malućkiej chwili”. Do zobaczenia Wiktorze po drugiej stronie. Spoczywaj w pokoju.

Bogda i Józek Borowiczowie

---
Wiktor Sowa spocznie na cmentarzu w Krakowie. Terminu pogrzebu jeszcze nie znamy.

s/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Maciej Jachymiak29.05.2020, 13:08
przyłączam się do wyrazów współczucia, pamiętam jak po wyjściu z internatu organizował w swoim domu wykłady z historii, miałem okazję zasiadać obok niego w radzie miasta, chodzić na wspólne zebrania, to był ciekawy i dobrze wychowany człowiek, z czasem rewolucja Solidarności zaczęła pożerać swoich bohaterów... jego też to dopadło, bardzo to przeżywał... pozostanie w dobrej pamięci wielu osób...
Wiesław29.05.2020, 11:10
Do stana. Nie sugeruj, nie dywaguj, nie insynuj....

Ja też pracowałem w NZPS "Podhale" od 1979 roku. Prowadziłem pierwsze Zebranie Delegatów NSZZ"Solidarność" na którym wybraliśmy śp. Władka Skalskiego na przewodniczącego.
Wiktor Sowa mógł wtedy wygrać ale usunął się skromnie uważając że przewodniczącym powinien zostać ktoś z produkcji ,z hali Mechanika; my pracowaliśmy w biurowcach stanowiąc w istocie trzon nowego związku. Wtedy Skalski, Kaleciak, Figiel i inni zaczęli też rezygnować z kandydatur, ktoś zgłosił Uhle, Gibadłę , ogłosiłem wtedy przerwę w zgłaszaniu kandydatur i razem z Sową i innymi namówiliśmy Skalskiego aby zgodził się kandydować.
Głos Wiktora był decydujący i Skalski został przewodniczącym .
Potem po roku 1997 środowiska " tzw.pobożnościowe", i ich akolici z IPN-u oraz wszelkiej maści karierowicze zaczęli swoje sabaty dekomunizacyjne roznosząc potwarz, oszczerstwa, kłamstwo .
za miedzy29.05.2020, 10:19
Spoczywaj w NIEBIAŃSKIM POKOJU 1
Potwierdzam JEGO wielkie zasługi w jego życiu, przede wszystkim, w okresie pełnienia funkcji nowosądeckiego wojewody. Chylę czoła za wkład pracy związanej ze staraniem się o walkę zachowania tożsamości Ochotnicy z Podhalem , chociażby uregulowania , przecież z czasów austrio-więgieskich drogi łączącej ich mieszkańców z "miastem".To był trudny okres
JEGO publicznej działalności.Być może, że to stało się przyczyną JEGO dalszego zywobycia, a to tak BÓG chciał.Do zobaczenia na tej Nowej OJCZYŻNIE
marek28.05.2020, 21:20
do stan: Mój ojciec też pracował w tamtym okresie w NZPS i sadzę, że byłby zadowolony gdyby przeczytał to wspomnienie o Panu Wiktorze. Dużo opowiadał o tamtym czasie. Zamiast pisać takie zdania jak Stan to lepiej nic nie pisać.
stan28.05.2020, 19:57
Szanowni Państwo, pracowałem w NZPS i pamiętam tamte czasy, bardzo proszę dajcie już spokój, niech spoczywa w pokoju i tutaj zakończmy.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl