26.08.2020, 15:10 | czytano: 5069

Debiut literacki mieszkanki Nowego Targu

Nakładem wydawnictwa Novae Res ukazała się książka "3600 gramów szczęścia", autorstwa Eweliny Gierasimiuk-Merty z Nowego Targu.
Ewelina Gierasimiuk-Merta urodziła się w 1979 roku, studiowała na kilku uczelniach wyższych. Zawodowo zajmuje się krzewieniem wiedzy z zakresu filologii angielskiej, geografii i ochrony środowiska oraz wychowania do życia w rodzinie. Razem z dziesięcioletnim synem Miłoszem i mężem ultramaratończykiem mieszka w Nowym Targu.
„3600 gramów szczęścia” to skrzący się humorem i skrajnymi emocjami pamiętnik dojrzałej matki i nieperfekcyjnej żony, przeplatany refleksjami na temat współczesnego świata. To piękna opowieść o spełnianiu marzeń, nadziei i wytrwałości, która prowadzi do bezgranicznego szczęścia.

- Miłoszek urodził się w marcu 2010 roku. Wydawało mi się, jakby to był dzień również moich narodzin. Jakbym to nie ja była sprawcą jego życia, tylko on mojego - opowiada autorka. - Trzymałam go na rękach, przytulałam jego drobne, ciepłe ciałko, czule całowałam miniaturowe paluszki i głaskałam jego jasne włoski. Uczyłam się go na pamięć. Ale i tak trudno było mi uwierzyć, że to nie kolejny sen o nim. Tęsknota do niego, zadomowiona we mnie od tak dawna, nieporównywalna do czegokolwiek, nie do opisania, niewysłowiona, bolesna w swojej bezradności, jeszcze pobrzmiewała we mnie, zapewne z przyzwyczajenia. Niełatwo było ją wyciszyć, pozbyć się jej, zapomnieć, wymienić nagle na euforię i wyjaśnić, że jest od teraz niepotrzebna. Mówienie, błaganie oraz zaklinanie łona trwało przecież od tak długiego czasu… Nie od dziewięciu miesięcy, nie. Od trzech lat, sześciu miesięcy i ośmiu dni. Dokładnie tyle wcześniej straciłam pierwszą ciążę. Straciłam pierwsze dziecko, synka. I to wtedy pojawiła się tęsknota, zajmując miejsce po nim. Rozpłynęła się po moim umyśle i ciele, naznaczyła skórę jak tatuaż. Stała się synonimem zamyślenia, cierpienia, ale nade wszystko – czekania.

Materiały prasowe, oprac. r/
komentarze
G. G.28.08.2020, 14:10
Z NT jest wielu autorów książek, takich, którzy wydali jedną oraz więcej książek i książeczek.. Dla dorosłych i dla dzieci... choć nie o wszystkich pisze się artykuły.. A może i szkoda.. Bo by się być może okazało, że to czyjś sąsiad lub sąsiadka..
Może niech ktoś poszuka i popatrzy ;-)
Rufio28.08.2020, 11:13
Zgredzie - zgredzisz ;) - nie Banah a Banach. Po drugie - książek i filmów na temat tych co złamali szyfr Enigmy jest co najmniej kilka. Odkrycia matematyczne są zawsze mało medialne i niezrozumiałe dla większości ludzi, więc nic dziwnego że nie ma ich na instagramie. Niby czemu negatywne rozstrzygnięcie problemu zbieżności średniej sum częściowych szeregu Fouriera miałoby pasjonować ogół ludzkości ? No i co to ma za związek z książką pani Eweliny.
A tak w ogóle to fajnie, że w N.Targu mieszkają tacy nietuzinkowi ludzie jak autorka i jej mąż.
Modern27.08.2020, 08:01
Chodzi o informację, jeśli ktoś w notatce pisze, że "studiowała na kilku uczelniach wyższych" to może warto dociągnąć ten wątek do końca i napisać, że autorka jest absolwentką. Podany przykład muzyka to właśnie znak dzisiejszych czasów.. I oczywiście gratuluję autorce, nie było tu złych intencji.
Zgred26.08.2020, 21:21
Proponuję poczytać o Stefanie Banahu, czy polskich kryptologach którzy złamali szyfr Enigmy w latach 30tych...
Jednak ich odkrycia i dokonania są zbyt mało medialne, a co gorsza zbyt abstrakcyjne by mógł to pojąć przeciętny człowiek, czy miłośnik "artystów" z instagrama.
gratulujący Autorce26.08.2020, 19:56
do Modern

Dlaczego o to pytasz? Jaki to ma związek z wydaną książką? Przecież od zawsze bywały samorodne talenty. Wielu polskich artystów, może lepiej - twórców, takimi było. Może słyszałeś kiedyś o takim b. znanym w świecie polskim matematyku?
Modern26.08.2020, 16:37
... Zawodowo zajmuje się krzewieniem wiedzy z zakresu filologii angielskiej, geografii i ochrony środowiska oraz wychowania do życia w rodzinie.. Czyli jakieś studia ukończone? Pewien lider pewnego topowego zespołu disco polo też studiował na wyższej uczelni.. Jeden miesiąc
Zobacz pełną wersję podhale24.pl