15.03.2021, 11:46 | czytano: 762

127 rocznica urodzin Jana Grygla, więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych

zdj. Muzeum Auschwitz
Poznajcie Jana Grygla. Urodził się 15 marca 1894 roku w Lipnicy Wielkiej. Był rolnikiem. Do KL Auschwitz trafił transportem z 2 października 1943 roku.
"2 października 1943 roku skierowano do KL Auschwitz ostatni już transport więźniów z więzienia w Tarnowie. Należał on do jednych z liczniejszych. 397 osób oznaczono numerami od 153126 do 153522.
Do więzienia w Tarnowie przybyli z różnych więzień z południowo-wschodniego Generalnego Gubernatorstwa, m.in. Z Jasła, Gorlic i Przemyśla. Czas pobytu więźniów w tym więzieniu był różny i wynosił średnio około dwa miesiące. Pogłoski o przeniesieniu do Auschwitz rozchodziły się wśród więźniów już wcześniej. Sprawdziły się 2 października 1943 roku, kiedy to około godziny 9-10 rano na więziennym korytarzu odbyła się zbiórka i po wydaniu prowiantu, pochodzącego z paczek przesyłanych przez rodziny, sprowadzono ich na więzienny dziedziniec. Załadowano ich tutaj do kilku autobusów, po 60 osób w każdym, by nie mogli się swobodnie poruszać i nie próbowali uciekać. Pod eskortą żandarmerii, schupo i granatowej policji przewiezieni zostali na kolejowy dworzec towarowy w Tarnowie. Rodziny niektórych więźniów zapewne wiedziały o wywożeniu swych najbliższych, bowiem dość licznie zgromadziły się przed budynkiem więzienia i rękami, chusteczkami dawały znak, że ich widzą, poznają i żegnają. Na dworcu umieszczono ich w krytych towarowych wagonach z okratowanymi oknami. Siedzieli w pięciu rzędach, po 10-12 osób. Trasą przez Bogumiłowice, Biadoliny, Słotwinę-Brzesko, Bochnię, Kłaj zmierzali do Auschwitz. Parę kilometrów za tą stacją pociąg nagle zatrzymał się. Ogłoszono, że mogą wyjść, aby załatwić potrzeby fizjologiczne. Gdy tylko niektórzy wyskoczyli z wagonów, padły strzały ze strony eskorty. Zwłoki zabitych umieszczono w ostatnim wagonie. Podobny przypadek zdarzył się również w okolicach Spytkowic. I tym razem były ofiary. Był już wieczór, kiedy dotarli do Oświęcimia.

Z dworca towarowego, wśród krzyków, przekleństw, ujadania psów, pędzono ich do obozu w Birkenau. Młodsi i silniejsi wlekli trupy pomordowanych w drodze kolegów. Początkowo umieszczono ich w łaźni i po spełnieniu wszystkich obozowych procedur związanych z przybyciem nowego Zugangu ( odebranie rzeczy osobistych, kąpiel i strzyżenie ) przystąpiono do tatuowania obozowych numerów. Tym razem, odmiennie od dotychczasowej praktyki, wytatuowano im numery na wewnętrznej stronie lewego ramienia. Jak było to uciążliwe, okazało się dopiero później. Podczas kontroli więźniowie musieli się praktycznie rozbierać, by numer był widoczny. Wywoływało to zniecierpliwienie esesmanów."

KSIĘGA PAMIĘCI

Jan Grygiel od tamtej pory stał się numerem 153421. Został przeniesiony w 1943 roku do niemieckiego obozu koncentracyjnego Buchenwald. Jego dalsze losy nie są znane...

Sebastian Śmietana
zobacz także
Zobacz pełną wersję podhale24.pl