28.03.2021, 12:43 | czytano: 2080

100. rocznica urodzin Jerzego Bieleckiego, więźnia I transportu Polaków do KL Auschwitz

zdj. jerzybielecki.com
Poznajcie Jerzego Bieleckiego. Mieszkał w Nowym Targu, był dyrektorem Zespołu Szkół Mechanicznych.
Urodził się 28 marca 1921 roku w Słaboszowie na Kielecczyźnie. Przed wybuchem wojny był uczniem gimnazjum im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. W momencie napaści Niemiec na Polskę postanowił walczyć. Wraz z kolegami chciał przedostać się przez Węgry do polskiej armii we Francji. Niestety w maju 1940 roku, Jerzy dostaje się do niemieckiej niewoli. Z aresztu z Nowego Sącza trafia do więzienia w Tarnowie.
14 czerwca 1940 roku zostaje przywieziony do KL Auschwitz w pierwszym transporcie Polaków. Jerzy Bielecki od tamtej chwili stał się numerem 243.

Obozowe życie wprowadziło go bardzo szybko w dorosłość. Przez półtora roku pracował w komandach zewnętrznych. Zajmował się budową ogrodzeń, stawianiem baraków, czy też remontami ulic. Dzięki dobrej znajomości języka niemieckiego pracował również w młynie, na przedmieściach Oświęcimia. Zajmował również stanowisko mechanika, a w 1943 roku trafił do magazynów zbożowych.

Jerzy przeżył w obozie wielką miłość. Zakochał się w Żydówce Cyli Cybulskiej, która trafiła do obozu z jednego z gett 19 stycznia 43 roku.

Jak wspominał: "Spotykaliśmy się codziennie w czasie przerw obiadowych, kiedy szefowie szli do kasyna. Po trzech miesiącach byłem po uszy w niej zadurzony. Ona na szczęście też. Coś tak niezwykłego spotkało mnie w obozie koncentracyjnym, gdzie dookoła panowała śmierć.”

Latem 1944 roku Jerzy Bielecki postanowił uciec z obozu śmierci wraz z ukochaną.

21 lipca… na strychu magazynu leży mundur i sfałszowana przepustka. Jerzy wychodzi z niego jako SS-Rottenführer. Przechodzi do budynku pralni. Pilnującej SS-mance oświadcza, że przychodzi po więźniarkę nr 29558 ( Cylię Cybulską ), by zabrać ją na przesłuchanie. Nikt ich nie rozpoznaje. Po wylegitymowaniu przechodzą szlaban - są wolni.

Po brawurowej ucieczce przychodzi pora na rozłąkę. Jerzy Bielecki postanawia walczyć w oddziale partyzanckim AK. Cylia Cybulska ukrywa się do końca wojny we wsi Przemęczany-Gruszów u znajomych wuja Bieleckiego. Przyrzekają sobie, że już wkrótce znów się zobaczą.

„Rozstaliśmy się pod koniec września. Liczyliśmy, że wojna niedługo się skończy. Spotkaliśmy się dopiero po 39 latach. Cyla była przekonana, że zginąłem w partyzantce. Mnie poinformowano, że ona zmarła w szpitalu w Sztokholmie, gdzie czekała na wyjazd do Stanów Zjednoczonych.”

Po wojnie Cyla otrzymuje wiadomość, że Jurek ginie w partyzantce. On natomiast, że Jego ukochana wyjechała do Szwecji. Ich drogi rozchodzą się... Załamana Cyla rusza do rodzinnej miejscowości i tam poznaje przyszłego męża, z którym wkrótce postanawia wyjechać z Polski do USA. Jerzy Bielecki po przybyciu do Gruszowa jest załamany. Dowiaduje się, że Jego ukochana zmarła w szpitalu w Szwecji – w Sztokholmie.

Mija 39 lat... Cyla mieszkająca z rodziną w Nowym Jorku, dowiaduje się od zatrudnionej Polki, że w telewizji wyemitowano ostatnio program „ I w Oświęcimiu kwitły róże.” w którym w roli ocalałego wystąpił Jerzy Bielecki. Cyla zdobywa Jego numer telefonu.

„Tego dnia o 5 rano miałem telefon z Warszawy. Połączono mnie z Nowym Jorkiem. Słyszę kobiecy głos. Od razu wiedziałem czyj. Takie było nasze spotkanie.”

8 czerwca 1983 roku przylatuje do Polski. Jerzy czeka na nią z bukietem 39 róż, symbolizujących każdy rok rozłąki. Cyla Cybulska zmarła w 2006 roku.

Jerzy Bielecki mieszkał w Nowym Targu. Był dyrektorem Zespołu Szkół Mechanicznych w tej miejscowości, oraz współzałożycielem i honorowym prezesem Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich.
W 1985 r. za pomoc Żydom w latach okupacji hitlerowskiej odznaczony został przez Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Jest Honorowym Obywatelem Państwa Izrael.
W 2006 roku Jerzy Bielecki był jednym z 32 byłych więźniów, który spotkał się z papieżem Benedyktem XVI przed Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku 11 byłego obozu Auschwitz I.

Zmarł 20 października 2011 roku w Nowym Targu.

Sebastian Śmietana
zobacz także
komentarze
ja30.03.2021, 15:22
Tak ,to prawda Wielki i Wspaniały dobroduszny człowiek,nasz nauczyciel maszynoznawstwa w Technikum Przemysłu Skórzanego w Sokole.Posiadamy wywiad z Panem Śp.Jerzym z okazji 50-lecia zdania matury w 2011 roku. W czasie spotkania przypomniał nam o swojej ucieczce z Obozu w Oświęcimiu. Cześć Jego Pamięci
Damian28.03.2021, 22:36
Dodam, że mundur przygotował Jerzemu inny więzień Tadeusz Srogi, kompletował go 2 miesiące pracując w magazynie SS. Tadeusz był więźniem z pierwszego transportu. Przeżył, zamieszkał we Wrocławiu, zmarł w 2009 roku. 14.06.2020 w 80. rocznicę pierwszego transportu złożyliśmy kwiaty na jego grobie na cm. grabiszyńskim we Wrocławiu.
wnuk tego co wszystko potrafil28.03.2021, 16:28
@moderati

Nikt na tym świecie nie jest czarno-biały.

Ja zapamiętałem Pana Bieleckiego z pogadanki w SP5, granatowego Renault R19? jaki stał onegdaj na Podhalańskiej pomiędzy blokami 2/4 oraz Wnuka, któremu w życiu się nie udało :(
ek28.03.2021, 16:07
ile trzeba bylo odwagi, determinacji aby czegos takiego dokonac. Czlowiek o ktorym mieszkancy NTargu powinni pamietac
moderari28.03.2021, 15:25
Trochę dziegciu do tej beczki z miodem ponieważ, naprawdę, wszystko jest względne, również bohaterstwo i heroizm. A zatem: był w obozie od samego początku, ponad cztery lata, nauczył się w nim funkcjonować, miał również świadomość tego, że za jego ucieczkę Niemcy następnego dnia publicznie powieszą 50 innych więźniów na apelu porannym, kolegów z którymi przez cztery lata dzielił obozowy koszmar (więźniowie funkcyjni, a do takich on należał, mogli stosunkowo łatwo uciec każdego praktycznie dnia, nie robili tego jednak ze względu na los jaki by czekał przez to innych więźniów w obozie). Nie jest to oczywiście zarzut, to był człowiek postawiony w ekstremalnej sytuacji, zapewne wszyscy czytaliśmy Lorda Jima Conrada jako lekturę obowiązkową do matury.
Po wojnie, gdy został dyrektorem Zespołu Szkół, to prowadził tę szkołę, no cóż, bardzo twardą ręką. Pewna osoba która uczęszczała do tej szkoły "za czasów Bieleckiego" mówiła mi że wówczas jako uczeń kombinował, załatwiał zwolnienia, zawsze chciał jakoś uniknąć lekcji propedeutyki z panem dyrektorem, który zawsze znajdował jakiś powód żeby mówić o obozie, jakikolwiek temat lekcji by nie zaczął, zawsze i tak z czasem lądował we wspomnieniach oświęcimskich, a ten uczeń jako nastolatek był bardzo wrażliwy i nie mógł o tych rzeczach słuchać. Tak że był to raczej człowiek tragiczny a nie wielki, ale oczywiście ze wszech miar godzien naszej pamięci. O nim również nie wolno nam zapominać.
j-5328.03.2021, 14:28
Mój wspaniały sąsiad!!!Niech spoczywa w pokoju!!!RiP!!
tadek28.03.2021, 13:17
Wielki Polak Patriota .
tylko referendum28.03.2021, 13:08
Szkoda, że miasto zapomina o tak szlachetnych ludziach. Pan dyrektor Bielecki jest Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata. A urząd miasta, Grzegorz Watycha, Pani Wstążka, Pani Put, pan niewidzialna ręka - śpią. Choćby kwiatki na grobie złożyli lub powiesili biogram na stronie miasta. Tylko w głowie bale, imprezki i wstążki.
Strachu28.03.2021, 12:55
Wielki Człowiek !
Zobacz pełną wersję podhale24.pl