25.04.2021, 08:10 | czytano: 3066

"Otwórz oczy, patrz!". Czorsztyn i wzgórza Wronina - tam musi straszyć... (film)

"Są takie miejsca, które potrafią zadziwić. I pomimo tego, że są popularne i licznie odwiedzane przez turystów, to do dnia dzisiejszego skrywają swoje tajemnice. Ruiny zamku w Czorsztynie oraz jego najbliższe otoczenie to jedno z takich miejsc. Nam to miejsce jest znane i wydawało się, że nic nas nie zaskoczy" - przyznaje ekipa "Otwórz oczy, patrz!".
No właśnie, ale tak się tylko wydawało. Krótki pobyt na zamku kilka tygodni temu i pytanie 7-letniego Jeremiego, czy tu straszy. Pytanie oczywiście jak najbardziej na miejscu, stary zamek ma swoje legendy i rządzi się swoimi prawami.
Żeby sprostać pytaniu syna, Adam zaczął wertować przewodniki i Internet. Wiele informacji się powtarzało, ale "szału" nie było. Dopiero w starym przewodniku autorstwa Bronisława Gustawicza z roku 1880 znalazła się krótka, dosłownie 2-3 zdaniowa informacja, która była początkiem fascynującej przygody.

Wzgórze Wronina położone na zachód od wzgórza zamkowego jest dzisiaj miejscem, gdzie znajdują się przystanie Czorsztynianki i Harnasia - stateczków wycieczkowych kursujących po Jeziorze Czorsztyńskim. Jednak w dawnych wiekach na południowym zboczu Wronina wykonywano wyroki śmierci przez powieszenie i ścięcie. Kiedy do tego miejsca dotarł Bronisław Gustawicz, to w miejscu gdzie miały się odbywać egzekucje stała kapliczka Matki Boskiej ufundowana przez rodzinę Drohojowskich w 1827 roku. Czy postawili ją w miejscu, gdzie już wcześniej stał krzyż czy figura MB?
Nie udało nam się tego potwierdzić.

Ostatni wyrok przez powieszenie został wykonany około roku 1813, kiedy to na szubienicy, a może drzewie zawiśli dwaj rozbójnicy. Nie udało się nam dotrzeć do informacji czy stała tutaj specjalnie zbudowana konstrukcja służąca wykonywaniu wyroków, czy może korzystano z drzewa, bo i tak możliwość istniała.

Ważną wskazówką jest też sama lokalizacja miejsca straceń. Obecnie tego już nie widać, ale w pobliżu przebiegał stary szlak handlowy z Budy do Krakowa, a pod czorsztyńskim zamkiem było skrzyżowanie, gdzie drogi biegły w kierunku Starego Sącza i Nowego Targu.


Biorąc pod uwagę miejsca lokalizacji szubienic w wiekach średnich (generalnie wybierano miejsca, gdzie było dużo ludzi) Wzgórze Wronina było miejscem właściwym. Każdy kupiec czy wędrowiec poruszający się traktem mógł na własne oczy zobaczyć na wzniesieniu wiszące zwłoki. Taki widok miał pełnić rolę prewencyjną, a że nieszczęśnicy wisieli po kilka tygodni więc widok był nader przykry.

Ale to są wydarzenia odległe, sprzed kilku wieków. Czy jest jakaś współczesna wskazówka?

Uzyskaliśmy relację od osób prowadzących na Wroninie działalność gospodarczą. Przemiła pani opowiedziała nam jak kilka lat temu, kiedy to w swoim punkcie gastronomicznym korzystali z agregatu, to były z nim cały czas problemy. Dochodziło do tego, że nawet śruby się w nim odkręcały. Sytuacja uspokoiła się dopiero po odprawieniu mszy świętej. Nam podczas kręcenia materiału baterie w kamerze rozładowały się jedna po drugiej. Pojawił się też problem z zapisem filmu na karcie pamięci.


Tak więc jest to miejsce niezwykłe, nie tylko urzekające pięknym widokiem na zamek, ale mające również swoją historię. I o tej historii pamiętają gospodarze tego miejsca nie organizując ognisk i imprez w miejscu, gdzie stała kamienna kapliczka, bo jak powiedział nam pan z przystani gdzie dobija stateczek Harnaś, jest to miejsce gdzie kiedyś było wiele cierpienia.
Kiedy będziecie czytać ten tekst, to my jesteśmy już po kilku rozmowach z ludźmi, którzy po zobaczeniu filmu napisali do nas w kwestii Wronina.

Tak więc znowu wrócimy do tego ciekawego miejsca, ale tym razem nocą, bo opowieść która się szykuje musi zostać opowiedziana w stosownym klimacie.

Ekipa "Otwórz oczy, patrz". Zdjęcia archiwalne pochodzą z serwisu: www.fotopolska.eu



opr.s/
zobacz także
komentarze
m-k25.04.2021, 18:21
Bardzo ciekawa historia ,lubie ich filmy,pozdrowienia dla ekipy
Anka25.04.2021, 16:19
Bardzo fajny materiał! Dziękuję.
mm25.04.2021, 12:25
ciekawa historia
Zobacz pełną wersję podhale24.pl