18.09.2021, 13:53 | czytano: 726

99 rocznica urodzin Władysława Filasa, rabczanina, więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych.

zdj. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau
Poznajcie Władysława Filasa. Urodził się 18 września 1922 roku w Rabce-Zdrój. Był kowalem. Do KL Auschwitz trafił transportem z 28 stycznia 1943 roku. W transporcie tym znaleźli się również inni mieszkańcy z Ostrowska, Nowego Targu, Maruszyny, Zakopanego, Białki i Białego Dunajca.
"28 stycznia 1943 roku Sipo u. SD z Krakowa skierowało do KL Auschwitz ósmy i ostatni już w tym miesiącu transport, liczący 1477 mężczyzn. Więźniowie dostarczeni zostali z więzień w Tarnowie i w Krakowie. W obozie oznaczono ich numerami od 95039 do 96515. (...)
Był piękny, mroźny ale słoneczny poranek styczniowy, gdy bocznymi ulicami Tarnowa wolno posuwała się kolumna licząca około 1200 więźniów. Ubrani byli bardzo różnie, zarówno w odzież zimową, jak i w letnią. Ich wygląd pozwalał się domyślać, gdzie i kiedy "dopadło" ich Gestapo. Maszerujących otaczał kordon esesmanów i żandarmów. Konwojenci zachowywali się na ogół spokojnie. Gdy dotarli na stację kolejową, wpędzono ich do wagonów bydlęcych, w których panował niesamowity tłok. Zabite deskami okna potęgowały zaduch. Trasę przejazdu pociągu więźniowie obserwowali przez szpary, którymi też wyrzucali karteczki z informacjami dla bliskich na temat miejsca ich wywożenia. Pociąg zatrzymał się na dłużej na dworcu w Krakowie, gdzie dołączono więźniów z Montelupich. Po wielu godzinach jazdy pociąg przyjechał do Oświęcimia. Po chwili ruszył dalej, by po kilku minutach zatrzymać się nieopodal obozu w Brzezince.
Wkrótce więźniowie usłyszeli trzask otwieranych drzwi wagonów i krzyki. Uzbrojeni w kije esesmani i więźniowie funkcyjni, wrzeszcząc i bijąc na oślep, wypędzali nowo przybyłych na plac pełen błota. Tam ustawiono ich w szeregu. Wszystkie komendy wydawane były po niemiecku. Nie rozumiejący tego języka i przez to niewłaściwie wykonujący polecenia, byli bici szczególnie brutalnie. Wielu wyskakujących w pośpiechu więźniów padało, wielu zostało śmiertelnie pobitych. Wreszcie "pochód" ruszył. Więźniowie z ostatnich szeregów nieśli pobitych i zmarłych."

KSIĘGA PAMIĘCI

Od tamtej pory Władysław Filas stał się numerem 95516. Został przeniesiony w tym samym roku do niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Przeżył piekło na ziemi.

opr. Sebastian Śmietana
zobacz także
Zobacz pełną wersję podhale24.pl