18.05.2022, 20:57 | czytano: 1588

"Jestem bardzo ciekawa czy zdobędzie się Pan na przeproszenie". List byłej więźniarki KL Auschwitz do dyrektora Muzeum Auschwitz

na zdj. Barbara Woinarowska-Gauttier
Publikujemy przesłany nam list byłej więźniarki niemieckiego obozu koncentracyjnego i ofiary eksperymentów medycznych "doktora" Mengele Barbary Wojnarowskiej-Gautier.
Niedawno w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok w sprawie pana Jerzego Klistały, który został pozwany przez dyrektora Muzeum Auschwitz-Birkenau. Sąd uznał, że pan Jerzy Klistała w swoich artykułach naruszył dobra osobiste Muzeum i zakazał używania zawartych tam argumentów.
Jerzy Klistała jest autorem kilkudziesięciu książek o tematyce obozowej. Jego opracowania znajdują się również w cyfrowej bibliotece Muzeum. Jest autorem licznych artykułów opisujących podejmowane działania przez kierownictwo Muzeum Auschwitz-Birkenau.

"Szanowny Panie,
Jako kompletną dezaprobatę procesu, który wytoczył Pan Panu Jerzemu Klistale - procesu, który nigdy nie powinien znaleźć się na wokandzie sądowej, ja niżej podpisana, ocalałe dziecko Auschwitz uiszczam w imieniu Pana Jerzego Klistały kwotę złotych 1.878.-

W załączeniu kopia dowodu wpłaty na konto Muzeum kwot zasądzonych Panu Jerzemu Klistale :
1. Za przegranie sprawy w Sadzie I-szej Instancji zł. 1.337.-
2. Za przegrana sprawę w Sądzie Apelacyjnym zł,. 540.-
3. Kwota zasądzona jako zadośćuczynienie przez Sąd I-szej Instancji zł.1.-
Razem zł. 1.878.-.

Proces, który Pan wytoczył Panu Jerzemu Klistale jest drugim policzkiem dla tego 7-letniego syna, który był świadkiem zabrania jego ojca w dniu 12 lutego 1943 roku, przez Gestapo do KL Auschwitz, gdzie następnie został rozstrzelany pod Ścianą Straceń, 25 czerwca 1943.

Nie życzę nikomu, żadnej istocie ludzkiej takiego widoku i przeżycia, które naznaczyło tego młodego chłopca na całe życie. Ale aby to zrozumieć trzeba być albo w identycznej sytuacji, albo posiadać empatię. To duży skarb - empatia.

Pozwolę sobie zadać Panu parę pytań, a mianowicie: Czy zastanowił się Pan, co dla młodego chłopca oznacza pojmanie Ojca przez Gestapo? Co oznacza, że ojciec nie przeżył Auschwitz? Co oznacza, że nie wrócił do domu? Co oznacza, że osamotnionej wdowie spadł na barki cały ciężar wychowania dzieci? Czy po takiej tragedii można było wrócić do szczęśliwego życia? Nic dziwnego, że Pan Jerzy poświęcił większą część swego życia pielęgnacji pamięci o tym co zrobiono jego Ojcu w KL Auschwitz. Poszukiwaniu i śledzeniu uratowanych pamiątek po polskich więźniach, które miał marzenie odnaleźć na Bloku Śmierci, Bloku 11. Walczył o to jak mógł i przegrał z silniejszym.

Z takich czy innych powodów, z ogromnym bólem obserwował zamknięcie pewnych wystaw w Bloku 11, które stały się niedostępne dla zwiedzających wraz z fotografiami jego Ojca, które według Pana Jerzego Klistały, tam się znajdowały. Przed śmiercią Jego ojciec był więziony w Bloku 11. Pierwszy raz Pan Jerzy Klistała był w Muzeum już w 1949 r. na wycieczce zorganizowanej dla sierot po byłych więźniach.
Znając te fakty, każdy człowiek, a szczególnie Pan, któremu powierzono klucze od Muzeum Auschwitz Birkenau powinien mieć zrozumienie co czuje Pan Jerzy Klistała, który najprawdopodobniej jest dotknięty traumą syndromu KZ, obozowego dziecka, które straciło najbliższą mu osobę w niemieckim obozie.

Do dnia dzisiejszego nie potrafię zrozumieć, że tej bolesnej sprawy nie udało się Panu, tak doświadczonemu człowiekowi, obcującego na co dzień z byłymi więźniami, załatwić polubownie drogą mediacji. Pan wybrał drogę procesu sądowego przeciwko temu 87-letniemu człowiekowi, którego nawet nie było stać na wynajęcie adwokata.

Nie pochwalam tego postępku i z tego właśnie powodu, pokrywam koszty procesu plus symboliczna złotówkę jako zadośćuczynienie. Przy okazji, przypomnę Panu pański niezrozumiały opór, kiedy w swoim czasie był Pan przeciwnikiem wnoszenia polskich flag na drzewcach w czasie uroczystości obchodowych w KL Auschwitz, w szczególności tych 14 czerwcowych. Doszło do tego, że Muzeum wydało specjalne zarządzenie w tej sprawie, które nie przyniosło mu chwały, przyniosło raczej kompromitację. Cale szczęście, że ten bolesny okres mamy za sobą i mam nadzieję, że nie będzie powtórki. Jestem bardzo ciekawa czy zdobędzie się Pan na przeproszenie za tą niezrozumiałą i bardzo źle odebraną, zarówno w Polsce jak i poza granicami naszego kraju, decyzję.

Pozostaję z poważaniem,
Barbara Gautier, numer obozowy 83638"

Sebastian Śmietana, członek Komitetu 14 czerwca
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
pamiętający01.06.2022, 14:34
@Kto odpowie, sąd?
Czego się spodziewałeś po żydzie, który został namaszczony na dyr. Muzeum Auschwitz.
Kto odpowie, sąd?19.05.2022, 22:48
I to wszystko dzieje się w Polsce czy w Polin, bo już nie wiem gdzie ja żyję?
żona pana Andrzeja18.05.2022, 23:37
dziękuje....
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl