13.02.2014, 22:59 | czytano: 3984

Złamana stopa, odmrożone nogi

zdj. Łukasz Nodzyński
- Złamana stopa to był tylko szczyt góry pecha. Na ostatnim dniu zgrupowania odmroziłam palce nóg i musiałam mieć ściągnięte paznokcie, już w wiosce otarłam ścięgno Achillesa. A jednak zachowałam spokój i przekonanie, by po prostu robić swoje. Tak naprawdę wczoraj dopiero mogłam ubrać buty bez żadnych plastrów. Wszystko się waliło. Ale jak ci się wszystko wali, to po prostu musisz zrobić swoją robotę - mówi Justyna Kowalczyk o drodze do złotego medalu olimpijskiego na 10 km klasykiem.
- Justyna ma twardy i uparty charakter – twierdzi jej pierwszy trener Stanisław Mrowca, ekspert Sportowego Podhala. - Dla niej był to najtrudniejszy bieg w życiu. Pokonała całą plejadę wyśmienitych biegaczek na czele z norweską koalicją, pokonała ból złamanej stopy. To przejdzie do historii światowych biegów narciarskich. Dla mnie Justyna zdobyła dwa medale. Jeden za bieg, drugi za charakter, wytrwałość. Czapki z głów! Po raz kolejny nim zaimponowała. Bardzo rozsądnie rozłożyła siły. Biegła szybko, ale zostawiła trochę energii na ostatnie dwa kilometry. Bardzo się cieszę, że na moje drodze życia 15 lat temu spotkałem Justynę i doprowadziłem ją do mistrzostwa Polski młodziczek.
- Byłem przekonany, że złoto zgarnie Marit Bjoergen, a Justyna dała taki popis, że już dwa kilometry przed metą płakałem ze wzruszenia. Kowalczyk to największa bohaterka tych igrzysk - mówi Józef Łuszczek mistrz świata z 1978 roku. - Przed biegiem na 10 km mówiłem w różnych wywiadach, że sercem jestem z Justyną, ale będzie jej ciężko. A ciężko było jej rywalkom. Bjoergen chciała walczyć i przez to tak opadła z sił. Justyna jest twardzielką i jak coś mówi, to dotrzymuje słowa.

Robert Korzeniowski i Irena Szewińska znajdują się przed Justyną Kowalczyk w rankingu polskich multimedalistów igrzysk olimpijskich. Wygrywając bieg na 10 km stylem klasycznym w Soczi nasza narciarka stała się też jedyną obok Marit Bjoergen współczesną zawodniczką, która sukcesami na igrzyskach nawiązuje do osiągnięć dawnych gwiazd tej dyscypliny sportu.

Przed startem na 10 km stylem klasycznym w Soczi Polka była dopiero 28. w zestawieniu najlepszych olimpijek w biegach narciarskich. Teraz awansowała na 16. miejsce. Ale gdyby każdej zawodniczce odjąć medale zdobywane w rywalizacji drużynowej, Polka byłaby ósma i wyprzedziłaby takie sławy jak m.in. Jelena Wialbe. Dawna znakomitość dla Związku Radzieckiego, Wspólnoty Niepodległych Państw i Rosji zdobyła na igrzyskach siedem medali - trzy złote i cztery brązowe. Ale indywidualnie wywalczyła tylko te brązowe.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl