04.10.2017, 12:46 | czytano: 1485

Czego brakuje w ofercie kształcenia w szkołach prowadzonych przez Powiat Nowotarski?

arch. szkoły
W Zespole Szkół Ekonomicznych w Nowym Targu odbyło się spotkanie dialogowe, którego inicjatorami byli: Starosta Nowotarski, Urzędujący Członek Zarządu Powiatu Nowotarskiego oraz Dyrektor ZSE.
Podczas trwających 2,5 godz. warsztatów pracodawcy, dyrektorzy, nauczyciele, rodzice i uczniowie szkół ponadgimnazjalnych Powiatu Nowotarskiego, pracując w pięciu zespołach, próbowali odpowiedzieć na pytania: Czego brakuje w ofercie kształcenia w szkołach prowadzonych przez Powiat Nowotarski? Co należy poprawić, co zmienić, co realizowane jest dobrze i należy to kontynuować? Jakich kompetencji brakuje absolwentom szkół? Jakich umiejętności oczekuje pracodawca? Jakie są oczekiwania wszystkich stron wobec siebie(pracodawców, nauczycieli, uczniów, rodziców)?
Część spotkania poświęcona była także kompetencjom kluczowym, których rozwijanie stwarza szansę samorozwoju, zrozumienia siebie i otaczającej rzeczywistości oraz pomaga w harmonijnym funkcjonowaniu w zbiorowości.
Pracowano metodą „World cafe”, a moderatorami poszczególnych grup byli: pani Marta Skawska, pani Marta Sokołowska, pan Robert Dębski, pani Monika Hołowczak i pani Marzena Waksmundzka. Zaangażowanie wszystkich uczestników przyniosło efekty. Wnioski zostaną przekazane zainteresowanym stronom i wpłyną na strategię edukacyjną Powiatu Nowotarskiego.

W spotkaniu uczestniczyło około 70 osób- pracodawców, dyrektorów, rodziców, nauczycieli, uczniów. W roli ekspertów zaproszeni zostali dyrektorzy PPPP w Nowym Targu i Rabce-Zdroju, dyrektor PUP w Nowym Targu, wizytatorzy na czele z panią dyrektor Delegatury Kuratorium Oświaty w Nowym Targu, Bożeną Bryl.

Kolejne spotkanie planowane jest na styczeń przyszłego roku.

źródło: szkoła
Może Cię zainteresować
komentarze
sokrateles20.10.2017, 20:58
@ wkurzony:
Podobno ptaszki po naszym powiecie ćwierkają, że jeśli się jest kumplem dyrektora, to nie ma żadnego problemu ze zmianą składu komisji i nawet jeszcze pod koniec kwietnia można załapać się na dwutygodniowy tani pobyt w weekend majowy np. we Włoszech, dyrcio po prostu w ostatniej chwili zmieni skład komisji egzaminacyjnej na matury. Jeśli natomiast nie jest się kumplem dyrektora, to wtedy można planować wyjazd na wakacje jedynie w okresie od 15 lipca (egzaminy kwalifikacyjne trwają do połowy lipca) do 15 sierpnia (w drugiej połowie sierpnia są egzaminy poprawkowe), bo w przypadku nauczyciela nie będącego kumplem dyrektora regulamin matur i przepisy nagle jakoś dziwnie sztywnieją i jakoś nagle przestaje być możliwe to co wobec innego nauczyciela, który jest kumplem dyrektora, jeszcze przed chwilą było możliwe. Jeśli byłaby to prawda, to byłby to wielki skandal, bo mielibyśmy do czynienia z podwójnymi standardami wobec nauczycieli w szkołach średnich na terenie naszego powiatu. Podobno niektórzy dyrektorzy przyznają sobie samym nagrody za "sprawne" przygotowanie składów komisji na egzaminy kwalifikacyjne i nie przeszkadza im fakt że te komisje są zmieniane po piętnaście razy, wcale nie widzą w tym niczego zdrożnego (o ile można jeszcze zrozumieć jedną, dwie, góra pięć zmian z uwagi na jakiś przypadek losowy, to jednak gdy tych zmian jest ponad dziesięć, w odstępie dosłownie paru dni kolejna n-ta zmiana, a później grono nauczycielskie słyszy że dyrektor "sprawnie" przygotował składy komisji na egzaminy kwalifikacyjne i że z tego tytułu należy się mu nagroda to nie ma co się dziwić że wielu nauczycielom po prostu nóż w kieszeni się otwiera).
wkurzony16.10.2017, 17:02
Czemu i komu mają służyć egzaminy kwalifikacyjne? Zabierany (rabowany za darmo!!!) jest cenny czas każdego nauczyciela.
Tylko pierwsi uczniowie nie wiedzą co ich na kwalifikacyjnym egzaminie czeka, ale po nich z marszu wchodzą kolejni uczniowie którzy już wiedzą jakie jest zadanie. Czy w ten sposób można określić ich poziom wiadomości? To istny cyrk, bo nawet małpy można nauczyć gwizdać. Czy gdzieś na forum poruszany jest ten temat?
sokrateles12.10.2017, 22:28
Czego brakuje? Liczenia się z realiami i brania pod uwagę nieuchronnych zmian, które w Polsce zaczną niebawem bardzo szybko zachodzić. Co należy poprawić? Wszystko! Co należy zmienić? Mentalność i sposób myślenia decydentów. Co realizowane jest dobrze? Nic! Jakich kompetencji brakuje? Samodzielności, krytycznego myślenia, pragmatyzmu w działaniu, konkretnych i praktycznych umiejętności jak przyspawać profil żeby się nie oderwał, jak ugotować dobrą zupę, jak zaksięgować obroty, ponieważ władze oświatowe na siłę i pod przymusem ładują w uczniów anachroniczną wiedzę encyklopedyczną, więc uczniom brakuje już czasu na praktyczne umiejętności. Jakich umiejętności oczekuje pracodawca? Źle postawione pytanie! Najpierw określmy kto będzie tym pracodawcą i gdzie będzie się znajdował, bo to na pewno nie będzie ktoś na Podhalu i raczej nie w Polsce; no może sporadycznie będzie to ktoś w Krakowie, może w Warszawie, może we Wrocławiu, przede wszystkim jednak to będą Niemcy, Austria, Holandia, itd. i nie będą to mówiące po polsku osoby dla których cenne będą nasze z pietyzmem obecnie po szkołach kultywowane patriotyczne imponderabilia. Jakie są oczekiwania wszystkich stron wobec siebie? Ano takie żeby ten chocholi taniec wokół polskiej oświaty wreszcie przerwać i w końcu skończyć z tym towarzystwem wzajemnej adoracji, bo na końcu tych wszystkich żenujących korowodów, takich jak to tutaj spotkanie, znajdzie się kiedyś za parę lat dzisiejszy polski uczeń, sam na sam we Wiedniu czy Hamburgu, stojący twarzą w twarz z niemieckim/holenderskim pracodawcą i ten dzisiejszy polski uczeń będzie musiał nadawać się do pracy wymagającej praktycznej wiedzy technologicznej.
Na koniec życzyć chciałem wszystkim nauczycielom aby ich zwierzchnicy przejrzeli wreszcie na oczy i przestali marnować polskie lasy z których wyprodukowano papier na którym markerami wciąż zapisuje się czcze i puste hasła w formie pobożnych życzeń, tylko żeby wzięli się oni za sensowne działania, bo polską szkołę trzeba od podstaw na nowo zorganizować - wiedzą o tym nauczyciele, świadomi zmian powinni być też i ich zwierzchnicy.
platon11.10.2017, 20:18
Jakich kompetencji brakuje absolwentom? Otóż najpierw wyodrębnijmy dwie grupy uczniów, gdyż tak są oni dzieleni przez obecny system szkolny: na tzw. "pączki w maśle", wokół których wszystko się kręci, oraz na tzw. "tłum konieczny", który jest maszynką do bicia najczęściej zupełnie niezasłużonych braw tymże pączusiom, a szkoły ten skandaliczny podział formalnie sankcjonują. Stąd inne różne braki w obu grupach. Tłum konieczny funkcjonuje w szkole na zasadzie stałej deprywacji, w stanie ciągłego stresu i frustracji, gdyż nie może zaspokoić swojego naturalnego pragnienia wiedzy, oraz akceptacji i uznania. Pączusie w maśle równie fatalnie na tym anachronicznym systemie wychodzą; szybko uderza im woda sodowa do głowy i stają się megalomanami, nie potrafią pracować zespołowo, co jest naszą główną narodową wadą (nie oczekujmy że kiedykolwiek jacyś Polacy dostaną naukowego Nobla, bo od dziesięcioleci już Nobel jest przyznawany zespołom naukowców, a Polacy umieją tylko i wyłącznie gryźć się między sobą, bo tak są uczeni od małego w szkołach, niestety). Nie potrafimy jako nacja działać zespołowo. Coś u nas w Polsce mocno szwankuje na najniższych, najbardziej elementarnych, podprogowych poziomach komunikacji międzyludzkiej, ale to tak jest jeśli nie stosuje się współczesnych metod i technik pracy, a zamiast tego zasuwa się non stop tępymi konserwatywnymi metodami podawczymi z czasów austrowięgierskich, w oparciu o linearne programy nauczania zbudowane wokół wciąż encyklopedycznie rozumianej wiedzy. Mózgi uczniów mówią takiemu systemowi 'nie', i odmawiają współpracy, czyli kolaboracji, którego to słowa negatywna konotacja, z czasów okupacji z kolei, jest wciąż bardzo mocna i żywa wśród polskich uczniów - czy jest się czemu dziwić?
pokolenie_Y11.10.2017, 07:34
@ przyjaciel belfr:
Jeszcze ciekawsze jest to czy była mowa o asie atu, który dzisiejsza młodzież ma w ręku. Oni mają świadomość że stanowią niż demograficzny, co przy odchodzących na emerytury pokoleniach z powojennego wyżu daje im niesłychanego powera.
sokrateles11.10.2017, 00:42
Ciekawe czy to wielce szacowne grono wzięło pod uwagę dynamicznie zachodzące zmiany w demografii, oraz trendy światowe, które wymuszą zmianę podejścia nauczycieli do uczniów. Wątpię! Dziś w nowotarskich szkołach (i nie tylko tu) panuje absolutnie niczym nieuzasadnione przekonanie iż uczeń ma być bierny, mierny ale wierny, trzy 'z' (zakuć, zdać i zapomnieć), że jak się tylko trochę wychyli, jak tylko źle się coś zachowa względem przełożonego (czytaj: nauczyciela), to zaraz czekają go za to srogie sankcje: nagana, jedynka, wezwanie rodziców, poprawka lub powtarzanie klasy w szkole, a utrata pracy i środków do życia po jej skończeniu gdy się podpadnie pracodawcy. Koniec z tym, drodzy belfrowie i pracodawcy! Dzisiejsi uczniowie, którzy teraz są po szkołach drylowani do totalnego posłuszeństwa i karności, będą bodaj pierwszym pokoleniem w Polsce które, uwaga: będzie mogło jak najbardziej skutecznie przeciwstawić się swoim zbyt wymagającym pracodawcom (sic!). Powoli acz nieodwracalnie, w wiek emerytalny wchodzą obecnie roczniki powojennego boomu demograficznego, natomiast na rynek pracy nie wchodzi w to miejsce dostateczna liczba młodych pracowników z niżu z lat 1990-2004, przy czym ci młodzi pracownicy mają dziś alternatywę wyjechać na stałe do innych krajów zachodniej Europy. Pewien profesor powiedział na spotkaniu z polskimi przedsiębiorcami tak: bliski jest w Polsce ten moment gdy pracodawca, jeśli nazbyt pochopnie zwolni pracownika, to może mieć poważne trudności ze znalezieniem kogoś innego na to miejsce, a sam zwolniony pracownik z otwartymi rękami zostanie przyjęty do pracy w innej firmie, może wyjechać z granicę do pracy, lub założyć prywatną działalność i być sobie samemu szefem. To jest gigantyczna zmiana, tak w Polsce ani nie jest obecnie, ani nigdy jeszcze wcześniej nie było. Do tej zmiany należy dostosować metody nauczania i skończyć z konserwatywnym pałowaniem za regułki, a zacząć nauczać praktycznych umiejętności - dość już tej drewnianej wiedzy encyklopedycznej którą każdy uczeń w trzy sekundy sam sobie jest w stanie wyguglować. Trzeba ciąć siatki godzin z encyklopedycznych przedmiotów: historia dobiegła końca (Fukuyama), podobnie geografię dorżnął wszędobylski internet; mózg człowieka nie jest po to żeby gromadziły się w nim non stop dezaktualizujące się fakty, bo od tego jest tablet czy smartfon pod ręką. Czy nasi podhalańscy "mędrcy" od edukacji pochylili się również i nad tym szalenie istotnym zagadnieniem? Wątpię!
Druga sprawa: za około 20 lat, cztery piąte ludzkości będzie żyło i pracowało w miastach powyżej 1 mln mieszkańców, a żadna miejscowość na Podhalu tego typu ponadmilionową metropolią nie będzie, to pewne. W jakie praktyczne umiejętności przydatne w 21 wieku mają te szkoły zamiar wyposażyć swoich uczniów? Czy coś, choćby mgliście, było tam na tym spotkaniu na ten temat? Wątpię.
Na koniec jeszcze jedno. Chodzi mi o wypowiedź, bodaj sprzed roku, pewnej uczennicy z Goszcza, która tu, na Podhale24, stwierdziła w jednym ze swoich komentarzy że 90% uczniów to tzw. 'tłum konieczny' w szkołach, który jest szkolnym elitom potrzebny tylko po to żeby na tle tego "tłumu koniecznego" mogli zabłyszczeć uczniowie z lepszych domów, z prywatnych korepetycji, słowem wszyscy ci którzy mogą się popisać umiejętnościami zdobytymi poza szkołą. Nam w 21 wieku nie będzie do niczego potrzebny ten tzw. "tłum konieczny", dla nas każdy uczeń jest na wagę złota i nie wolno go nam olewać ani dołować po to tylko żeby docenić swoich znajomków i ich pociechy.
Przyjaciel Belfra10.10.2017, 16:40
Ciekaw jestem czy ktoś mówił o samych nauczycielach. Osobiście żywię ogromny szacunek do nauczycieli - choćby z tego powodu że ich praca naprawdę do łatwych nie należy, zwłaszcza w dzisiejszym zwariowanym świecie. Prawda jest taka że trzeba mieć naprawdę twardy tyłek żeby w tych czasach podjąć się tego zawodu. Jednak z drugiej strony nie każdy z nauczycieli do tego zawodu się nadaje. Jest wielu nauczycieli naprawdę wspaniałych, ale niestety są i tacy którzy robią więcej szkody niż pożytku. Jeśli mówimy o jakiejkolwiek reformie edukacji czy o tym czego brakuje w szkołach - to zacznijmy od samych nauczycieli, od zmiany systemu kształcenia nauczycieli, i nieustannie trzeba niektórym nauczycielom przypominać (ale podkreślam niektórym) o czymś co nazywa się : Etyka i godność zawodu nauczyciela!!! ... no ale cóż takie czasy podobnie jest u lekarzy, urzędników, czy księży......
goga09.10.2017, 16:32
O kurcze same tęgie głowy się zebrały. Teraz to będzie dobrze w szkołach.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl