FELIETON. - Z wielkich nazwisk polskiego kościoła czasów komuny nie został prawie nikt. Ostatnio na ww. Jasnej Górze jakiś biskupek uznał nienawiść polsko-niemiecką za element tradycji. A przecież kiedyś, nasi biskupi pisali do Niemców "przebaczamy i prosimy o przebaczenie". A Jezus mówił by miłować nieprzyjaciół. Ktoś o tym pamięta? - pisze Maciej Jachymiak, lekarz i nowotarżanin, były samorządowiec i polityk.
Drodzy Moi!Zapuściłem się z felietonami, ale jak już tłumaczyłem, wymiękam przy konkurencji. Np. pomysł, że Polską będą rządzić kibole. W najszczerszej szyderze bym nie wpadł. A tu proszę! Na Nikosia 3* co prawda nie głosowałem, ale wyczuwam w tym palec. Raczej środkowy niż boży, ale niech będzie. Szlachta, sanacja poległy. Proletariat kompletne dno. Wykształciuchy trochę pchnęli z posad bryłę, ale ostatnio cienko przędą. Kibolka time! Będzie się działo. Lepiej niż w jakichś pretensjonalnych felietonikach. Promocja kiboli trwała od lat. Że patrioci itp. Wuc narodu bardzo ich wspierał. Ma z nimi sztamę, jak, nie przymierzając, Podhale ze Stocznią. Skończy się podobnie. Przy tej okazji przypomniało się jak kiedyś Miasto remontowało lodowisko. Ławki ustąpiły krzesełkom. Na co przyjechała Cracovia i cały jeden sektor z ww. krzesełek wyczyściła. Na oczach śp. burmistrza Marka. Ja trzymałem afekt, ale Markowi łzy ciekły jak grochy. Sektor gości do dziś wygląda jak spacerniak w Białołęce. A Miasto, jak już robi inwestycje w sport, to tak, żeby nie było żal. Dyplomatyczny opis tego dał red. Sowa w relacji z pierwszego meczu nowotarskich futbolistów w drugiej lidze. Polecam.
Dodać mogę, że na onej imprezie lało jak z cebra. Siedziałem schowany w jakiejś przerobionej budzie przystankowej. To miejsce dla sędziego technicznego. W podobnej siedzieli rezerwowi. Prosto na nich lała się woda z rynien wypuszczonych jak gargulce w Notre Dame. Dywan sztucznej trawy położony na bieżni LA przyłożony był woreczkami z piaskiem, żeby się ww. trawa nie ruszała. Stadion na miarę naszych możliwości.
Jak już jesteśmy przy wątkach katedralnych, to przypomnę, że wczoraj był odpust w Ludźmierzu. Miasteczko handlowe, jak zwykle, wspaniałe. Ale na ołtarzu ciężko. (Oby!) ostatnia tu homilia biskupa krakowskiego. Katastrofa. Historii uczył się z Sienkiewicza i opowiada bojki, np. o Jasnej Górze i Potopie. Podobnie ze współczesnością. Znów odpalił, że zalewa nas zachodni marksizm. Gość wspiera kościelnych gejów i pedofili a narzeka na marksizm. Nie będę się tu pastwił nad nim, powiem tylko, że i zachód i nas zalewa obecnie nie marksizm, a populizm. Ideologia może nie najlepsza, ale gdzie jej tam do marksizmu.
Niemniej, to nie nasz złoty a skromny biskup w wypasionej karocy mię zaabsorbował. W jednej z bram można było nabyć świeżo wydaną opowieść o kustoszu ludźmierskim, Tadeuszu Juchasie. Pióra prof. Mlekodaj. Jak dobrze, że pancia z uniwerka wysłała profesorkę na banicję. Ma czas na pisanie.
Ks. Tadeusz to był dobry człowiek. Objął sanktuarium po trudnej kadencji Harędzińskiego. Spuśćmy zasłonę na czyny jego. Ludźmierzowi przydało się to przeciwieństwo. Ważący słowa, mądry, miły i robotny. Jak byłem w powiecie zapraszał nas na kawę. Ubolewał nade mną. Obiecywał, że nauczy mnie polityki. Nie zdążył. Za wcześnie odszedł. Ale dużo zostawił po sobie. Jak to z ludźmi dobrze wychowanymi nie obiecywał bez pokrycia i nie chwalił się sukcesami. Kto dziś tak robi?
Z wielkich nazwisk polskiego kościoła czasów komuny nie został prawie nikt. Ostatnio na ww. Jasnej Górze jakiś biskupek uznał nienawiść polsko-niemiecką za element tradycji. A przecież kiedyś, nasi biskupi pisali do Niemców "przebaczamy i prosimy o przebaczenie". A Jezus mówił by miłować nieprzyjaciół. Ktoś o tym pamięta?
Ja w każdem razie należę do religijnych oldschoolowców i czniam na populistyczny kościół midasów krakowskich i toruńskich. Miłuję nieprzyjaciół! Jako przykład zamieszczam zdjęcie z największym bodaj przeciwnikiem mojej politycznej trupy, radnym Szkiełką. Siedzieliśmy sobie niedawno na tzw. stadionie i oglądaliśmy piłę z radnym Adasiem Jurkiem. Wspominając Podhale sprzed lat, które walczyło w 3.lidze (odpowiednik obecnej 2.). To były nazwiska. 1.jedenastkę znam na pamięć. Radny Szkiełko był wtedy rokującym talentem piłkarskim. Ale poszedł w interesy i politykę. I to tak, że łączy nas już tylko football.
Z ostatniej chwili. Jak donoszą seagule znad Czorsztyna radny Szkiełko znowu wdał się w awanturę. Niemniej nie będę się o tym rozpisywał, bo co by nie było, jak zwykle wyjdzie z tego bez szwanku. Bo ma dobrych nieprzyjaciół.
MJ
*
*Dla tych co lubią dużo czytać przypisy:
Dynastia Nikosiów. Wstępnie opracowana przeze mnie jako dodatek do pocztu królów polskich. Nikoś Pierwszy. Właściwie Nikodem Dyzma. Bohater międzywojennej powieści Dołęgi Mostowicza. Celne obserwacje. Szczególnie polecam ostatnie przemówienie Żorża Ponimirskiego o polskich elitach.
Nikoś Drugi. Właściwie Nikodem Skotarczak. Gwiazda PRL-owskich złodziei uwieczniona w kinie i książce, niejakiego Batyra, zafascynowanego Nikosiem. Złośliwcy twierdzą, że Nikoś 2.jest nie tylko duchowym, ale i prawdziwym ojcem Nikosia 3. Łatwo można by wyjaśnić, ale najpierw Trzaskowski musi oddać mocz na narkotyki. Czyli nigdy.
Nikoś Trzeci. Właściwie Karol Nawrocki. Panuje od dwóch tygodni i nic. Oby tak dalej.




