Blisko 60 mieszkańców przybyło na zebranie wiejskie poświęcone tej sprawie. Nie wszyscy widzą szansę na porozumienie.
Przypomnijmy, że droga, którą wiedzie popularna biegowa trasa narciarska Śladami Olimpijczyków została w górnym odcinku celowo zawężona. Tym sposobem droga jest przejezdna, ale nie dla ratraka przygotowującego zimą trasy. Jest on zbyt szeroki, by się teraz tam zmieścić.Ale o co chodzi?
Właściciele przekonują, że chcą rekompensaty za korzystanie z drogi, która prowadzi po ich działkach. Kontrowersje budzi też regulamin trasy, który nie dopuszcza zimą do korzystania z drogi np. przez quady czy skutery śnieżne należące do mieszkańców. Wszystko, by nie uszkodzić śladu i uchronić przed niebezpiecznymi zdarzeniami mogącymi się pojawić, gdyby rozpędzony narciarz wpadł na podjeżdżający pojazd.
O sprawie pisaliśmy tutaj: Zawęzili trasę biegową na Turbacz. Czy to koniec atrakcji przyciągającej narciarzy z całej Polski?
Porozumienie jest blisko
- Wypracowano stanowisko, by trasa na Turbacz funkcjonowała nadal. Zebranie wiejskie w Obidowej ostatecznie przyjęło stanowisko, że staramy się utrzymać tę atrakcję turystyczną - podkreśla Krzysztof Łapsa, zastępca wójta gminy Nowy Targ.
Dopytywany o ustalenia z właścicielami zawężonego fragmentu podkreśla, że odbyło się już spotkanie w urzędzie gminy i prowadzone są rozmowy, by można rozwiązać problem.
- Planowane jest spotkanie w terenie. Kwestia funkcjonowania trasy z uwzględnieniem potrzeb mieszkańców i turystów - to wszystko chcemy uwzględnić w naszych ustaleniach. Najważniejsze, że została zadeklarowana dobra wola obu stron - wsi, wójta gminy, i to jest dobra wiadomość. Prezes Spółki gruntowej wsi Obidowa, do której należy duża część terenu, podkreślił, że podtrzymuje wcześniejszą zgodę i nadal chce, by ta trasa funkcjonowała - podkreśla zastępca wice wójt.
A jakie są propozycje dla właścicieli działek, przez które przechodzi trasa?
- Rozmawiamy, nie chcę teraz wchodzić w szczegóły, jesteśmy już po pierwszym spotkaniu, będą kolejne indywidualne rozmowy - ucina Krzysztof Łapsa.
Będzie konflikt za konfliktem?
Jednak nie wszyscy uczestnicy zebrania wiejskiego są przekonani, że rozwiązanie problemu jest już blisko.
- Nie wiadomo jak to będzie, niby mają się dogadać, ale właściciel dotąd nie otrzymał żadnych konkretów. Błąd polega na tym, że oni robią wyłączność na tej trasie dla narciarzy i będzie konflikt za konfliktem. Nie może być tak, że trasa wytyczona jest po drodze, a korzystać z niej będą wyłącznie narciarze biegowi. A przecież ktoś idąc z psem na spacer czy choćby na skiturach nie zniszczy trasy, jeśli jest dobrze wyratrakowana - przekonuje uczestnik spotkania.
- Jak oni jemu wypłacą, to zaraz zagrodzi następny, to już jest powiedziane. To się szybko nie skończy...
To nie jedyny przypadek
Problem nieuregulowanego przebiegu dróg gminnych to nie tylko sprawa trasy narciarskiej na Obidową. Niedawno właścicielka zagrodziła też fragment drogi w Klikuszowej o czym informowaliśmy tutaj: Kolejna droga zagrodzona przez właściciela działki. Tym razem w Klikuszowej.
Czy gmina ma pomysł jak to rozwiązywać?
- Jest to szerszy problem wielu gmin. To są stany prawne, które trwają od wielu lat i pewne odcinki są regulowane przy okazji realizacji dróg rolniczych czy poprawy ich stanu. To trudna, żmudna procedura, dużo jest zaszłości - nieścisłości pomiędzy ewidencją działek a użytkowaniem dróg gruntowych w terenie. Gmina Nowy Targ jako jedna z największych gmin wiejskich w Małopolsce (21 miejscowości) uregulowała już stany prawne kilkudziesięciu dróg, ale czekają nas kolejne regulacje w tym zakresie. Na dziś musimy się poruszać w ramach regulacji, które są. Są możliwości prawne takie jak geodezyjne aktualizacje przebiegu granic, wykupy, bezpłatne przekazania, zasiedzenia, procedury ZRID, ale są to procesy czasochłonne - podsumowuje zastępca wójta gminy Nowy Targ.
Józef Figura






Żadnych ustaleń konkretnych poza jednym
Chcą wycofać na MZK na rzecz jakichś busów turystycznych pewnie raz dziennie jeżdżących-a co osobami starszymi, dziećmi, I tymi co niemaja samochodu???
3xl za bilet to nie dużo inne wsie maja busy i muszą po 8zl płacić.
Duga sprawa to wójtowie tak zgrabnie wszystkie tematy związane z droga za leśniczowkom odkładali na koniec i zamykali temat słowem,,odchodzimy od meritum sprawy" więc nic nie wiadomo konkretnie co i jak?
I czy wieś zapłaci pewnej pani żeby nie zagradzała drogi koło swojej bacówki?
Że co ? A przecież to ona też musi po działkach prywatnych dojechać do swojej działki? I też jeśli oni zagrodzą to ona nie dojedzie!!
Jak zapłacone jednej to reszta też będzie chciała to normalne.
Gmina chce zadarmo od mieszkańców drogę żeby była gminna szersza i ładniejsza ale wzamian za to to potem. Nam zaboronią dojechać do polany czy lasu.