NOWY TARG. Stado widziane było gdy wędrowało wzdłuż zakopianki, potem na osiedlach przy ul Szaflarskiej. Czy jest się czego bać?
W wielu polskich miastach obecność tych zwierząt jest coraz większym problemem. Na Podhalu dotąd nie były częstymi gośćmi. Ale to się zmienia.Jak tłumaczy nadleśniczy Krzysztof Przybyła, może to mieć związek z budową nowej zakopianki, a także coraz bardziej zmniejszanymi korytarzami migracyjnymi dzikiej zwierzyny. Zachętą dla zwierząt mogą być coraz częściej spotykane także na Podhalu uprawy kukurydzy. A w mieście zwierzęta przyciągają śmieci, w których mogą znajdować pożywienia.- Jest szansa, że pójdą sobie na wschód w Bory Harklowskie, ale niestety jest też możliwość, że jak upatrzą sobie dobre miejsce, to będą tu wracać - przyznaje.
Możliwości reagowania są ograniczone. W przestrzeni miejskiej nie ma możliwości odstrzału, gdyż myśliwi nie mogą używać broni w pobliży zabudowań. W większych miastach władze stosują odławianie i wywożenie zwierząt, ale to też nie rozwiązuje problemu.
Sprawę może ułatwić przybudowa starej zakopianki, gdzie przed Szaflarami planowane jest szerokie przejście dla zwierząt nad drogą czy odpowiednie miejsca w planowanej południowej obwodnicy.
- Musimy się jednak przyzwyczajać do tego, że dziki, lisy czy inne zwierzęta będą zbliżać się do miast ze względu na coraz gęstszą zabudowę. One nie mają jak wędrować - zauważa nadleśniczy.
Bywają rzadkie przypadki ataku, ale następują zwykle, gdy locha wędruje z młodymi.
Józef Figura




