FELIETON. "Nowotarskie środowisko hokejowe i samorządowe doprowadziły do upadku tej pięknej dyscypliny w Mieście. Żeby z dołka wyjść należy obie grupy potraktować jak stajnię Augiasza. Czyli wszystkich wypieprzyć. A na to się nie zanosi. Herkulesa nie widać. A będzie jeszcze gorzej" - pisze Maciej Jachymiak, lekarz i nowotarżanin, były samorządowiec i polityk.
Sevgili okuyucular - co znaczy "drodzy czytelnicy". Tu, gdzie jestem tak się mówi. Wynika z tego, że jak się czyta to się potem nosi okulary. Ale to wiedzą tylko ci, co uważali na lekcjach edukacji prozdrowotnej. Czyli nikt. Oraz hokeiści, którzy podobno nie czytają, ale z innych powodów. Rzuciło mnie na tutejszy piach, jak, nie przymierzając, bułhakowskiego Stiopę Lichodiejewa. W centrum dawnego świata. Gdzieś tu była Troja, którą wykończył spryciarz Odys. Jest Pont, w którem Piłat nabawił się migreny i z jej powodu zbyt powierzchownie potraktował jednego Galilejczyka. I dobrze. Wyobrażacie sobie co by było, gdyby powiedział "Uwalniam cię do zarzutów, nie będą tu nam Judajczykowie ustawiać świata". Dziś już by tak nie było. Kary śmierci nie ma. Są leki na migrenę. Galilejczykowi przysługiwałaby druga instancja, kasacja i uniewinnienie. Sprawa ciągnęła by się latami, a nie dwa dni. A jeszcze jakby coś poszło nie tak, można by się zamelinować w pałacu prezydenckim. Takie i inne rozważania zajmują mi tu czas, bo...
o czym to myśleć leżąc na leżaku
pod parasolem, pośród morza piachu
wdawać się z kompaniją w Polaków dysputy
sprawami żyć przeszłości czy współczesnej smuty
Jestem po trudnej miesięcznicy. Nawet nie było kiedy felietonu skrobnąć. Zjazd Psychiatrów, Igrzyska Lekarskie, Metafizyczny Pępek u Witkacego, mistrzostwa siatkarzy i mecze nowotarskich kopaczy. Tu dygresja: Fajnie grają, ale brakuje egzekutora jak Lewy. Za dużo kombinacji w polu karnym. Czasem trza dziobnąć ze szpica. Kiedyś, jak się grało w błocie, to każdy wiedział. Teraz boiska tak luksusowe, że piłkarze intelektualnie leniwieją. A przecież to też nie mentalna elita...
Żeby z dołka wyjść należy obie grupy potraktować jak stajnię Augiasza. Czyli wszystkich wypieprzyć. A na to się nie zanosi. Herkulesa nie widać. A będzie jeszcze gorzej. Proszę się przejść na puste lodowisko i zobaczyć telebim, któren władze WK Miasta właśnie zamontowały. Choć, może to sposób na sukces? Przyjedzie jakaś drużyna i zamiast grać popodziwia to to. A jej zawodnicy będą co rusz gnać do toalety, żeby się porobić ze śmiechu.
Mniej więcej podobne zjawiska zachodzą pięterko wyżej, czyli w polskim związku hokejowym. Właśnie wybrano "nowe władze" tej nieudolnej organizacji. Ludzie, którzy od lat brali czynny udział w oszustwach PZHL lub je biernie wspierali, teraz będą hokej naprawiać. Plus jeden celebryta z górnej półki i prezes kwiatek do kożucha. Życzę sukcesów, choć trzeba być nieźle naiwnym, żeby w nie uwierzyć.
Na koniec sam przyznam się do oszustwa. Wspomniany wyżej witkacowski pępek grzebał w tem roku w sztucznej inteligencji. To przyszedł mi do głowy pomysł i zapromptowałem AI felieton w moim stylu, o polskim hokeju. Zamierzałem wsadzić, ale wyszedł gniot. Znajomość tematu wysoka, ale nudne jak flaki. Bez sarkazmu, groteski itp. Acz jeden akapicik może być, to go tu zamieszczę zamiast tradycyjnego wierszyka:
"Wszystko to sprawia, że polski hokej staje się metaforą naszej narodowej egzystencji. Często obiecujemy sobie, że tym razem się uda, że tym razem nie damy się zatrzymać. A jednak, z roku na rok, wciąż borykamy się z tymi samymi problemami. Warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę chcemy, aby hokej w Polsce stał się sportem na miarę naszych ambicji?".
Maciej Jachymiak




