NOWY TARG. "Dotychczasowa formuła współpracy koalicyjnej w Radzie Miasta Nowy Targ się wyczerpała" - ogłosili radni z klubu Razem Nowy Targ i w ten sposób zawarta w kwietniu ub. roku umowa koalicyjna przestała obowiązywać. Przynajmniej formalnie.
Oświadczenie radnych Razem Nowy Targ - kończy weekendowe przepychanki słowne między liderami klubów - Bartłomiejem Garbaczem i Maciejem Tokarzem. Ale to nie znaczy, że wcześniej współpraca układała się wzorcowo, czy chociażby dobrze. Było poprawnie - co przekładało się na wyniki głosowań. Przypomnijmy w ramach umowy koalicyjnej oba kluby dysponowały 11-stoma głosami co daje im większość w 21-osobowej Radzie Miasta. W sprawach ważnych dla obu klubów nadal - według zapewnień - głosować będą wspólnie, ale zaufania i chęci rozmów już między nimi nie ma. Co jakiś czas wypływały sygnały, że wewnątrz koalicji dochodzi do mocnych tarć. Chodziło przede wszystkim o metody działania i sposób prowadzenia lokalnej polityki, a nie o same cele, bo te były zbieżne. Jednak główne postulaty ogłaszane w kampanii jako te najważniejsze, najpilniejsze i do załatwienia od ręki - nie zostały spełnione. Oczywiście te nieduże, ale uciążliwe dla mieszkańców problemy znalazły rozwiązanie: naprawiony chodnik, doświetlone przejście dla pieszych, czy porządkowanie kwestii parkowania na kilku chodnikach. Było ich więcej. Gorzej z tymi sztandarowymi. Dla przeciętnego obserwatora pozostaje niedosyt - co z obwodnicą, co ze skrzyżowaniem na Grelu, co z uporządkowaniem i zagospodarowaniem naddunajeckich wałów, co z rozliczeniami z klubem hokejowym, stypendiami, miejscami do parkowania, organizacją ruchu. Pewnie, że na to trzeba czasu - ale dla jasności przekazu zabrakło prostej informacji: teraz robimy to, to się opóźnia bo... , o tym nie zapomnieliśmy, a tym zajmiemy się po wakacjach. Zamiast tego była generacja nowych problemów - jak chociażby wygląd ścian Ratusza. Sprawa, której nadano rangę skandalu dekady. Nawet latarnia, która zraniła kobietę - nie wywołała wśród radnych takiego oburzenia i nie poświęcono jej tyle czasu.
Na pytania dziennikarzy "kiedy coś zostanie zrobione, albo na jakim etapie jest realizacje tego i tego" - padały zdawkowe odpowiedzi. Wśród nich, że "radni są zajęci, bo przecież mają też swoje życie zawodowe i rodzinne". Mimo licznych zajęć radni brali na siebie nowe obowiązki. Postanowili dokładnie zająć się zasiedlaniem nowego budynku wielorodzinnego. W tle szeptano, że na liście oczekujących na mieszkanie komunalne jest syn, czy pociotek urzędnika i radnego - więc do komisji oceniającej przydziały dołączyli nowi radni i zaczęto sprawdzać. Gdy pogłoski okazały się mniej spektakularne, niż się spodziewano - w komisji powiało pustką. Radni sobie odpuścili nawet przychodzenie na posiedzenia.
Prócz starych problemów pojawiły się nowe - np. pilna modernizacja oczyszczalni ścieków. Temperament kilku radnych dążących do przypomnienia sąsiednim gminom, że to Miasto jest tu najważniejsze - doprowadził do pogorszenia relacji z okolicznymi samorządami. I o ile o tych pozytywnie zakończonych tematach było cicho, to radni zadbali, by o awanturach było już głośno. I nie da się winy zwalić na media, że "nie informowały, albo że właśnie informowały tylko o tych zawirowaniach". Radni sami dbali żeby było głośno - posty, mejle, komentarze, konferencje prasowe, czy omawiane publicznie w obecności kamer tematy, które powinny być starannie przepracowane w gronie samych zainteresowanych, a dopiero potem ogłoszone jako wspólne stanowisko. Przykład - NTvK. Pomysł sprzedaży kablówki przerodził się w jawne wyliczanki w jak złej kondycji finansowej jest spółka i jakie obciążenie stanowi dla Miasta. Znakomita strategia w sytuacji, gdy szuka się kupca: głośno i wyraźnie mówić o tym jak zły towar oferuje Miasto...
Przykładów pęknięć w koalicji było kilka. Ten ostatni to reakcja na inicjatywę Bartłomieja Garbacza, który pomógł zarządowi powiatu nowotarskiego przygotować szczegółową analizę, w której zebrał wszystkie uwagi i oczekiwania mieszkańców, inwestorami projektantów, radnych czy przyrodników w sprawie budowy południowej obwodnicy. Uznano to za zdradę. Publicznie padły słowa, z których raczej trudno się wycofać.
Średni pod względem liczebności klub (pięcioosobowy) staje się tym samym bardzo ważny. Języczkiem u wagi. Koniec z kruchą, chociaż usankcjonowaną umową koalicyjną większością. Nie będzie już takie pewne, że cała "11-tka" zagłosuje tak samo. Jeśli się ich nie przekona do swoich argumentów - mogą odmówić poparcia, czegoś co uważają za zbędne. Na scenie pojawił się nowy gracz. I może to jest dla Nowego Targu bardzo dobra sytuacja, bo zabraknie czasu i miejsca na spektakularne awantury, a zacznie się praca - nudnawa, ale przynosząca efekty.
Może za kilkanaście miesięcy wróci jeszcze kwestia ustaleń koalicyjnych w kontekście zmian na stanowisku przewodniczącego Rady Miasta. Przypomnijmy - zapowiedziano, że w połowie kadencji Jan Sięka zamieni się funkcją ze swoim zastępcą - Szymonem Fatlą. Czy tak będzie - zobaczymy. Na razie Razem Nowy Targ zapewnia, że nie planuje ani kroków odwetowych, ani "żadnych zakulisowych inicjatyw dot. zmian personalnych w prezydium Rady".
Oto pełne oświadczenie klubu radnych Razem Nowy Targ, podpisane przez wszystkich jego członków.
Oświadczenie:
Ostatnie słowa kierowane pod adresem radnego Bartłomieja Garbacza (zarówno te wypowiedziane publicznie, jak i przekazywane prywatnie) utwierdziły nas w przekonaniu, że dotychczasowa formuła współpracy koalicyjnej w Radzie Miasta Nowy Targ się wyczerpała. Trudno budować i utrzymywać zespół, gdy brakuje elementarnego zaufania wobec jednego z jego członków.
Chcemy jednocześnie jasno podkreślić, że naszym priorytetem niezmiennie pozostaje dobro mieszkańców Nowego Targu. Tym samym, w wielu kluczowych sprawach nadal możemy mieć (i prawdopodobnie mieć będziemy) podobne zdanie jak nasi dotychczasowi partnerzy.
Podkreślamy też, że nie planujemy żadnych zakulisowych inicjatyw dot. zmian personalnych w prezydium Rady ani innych kroków o charakterze odwetowym. Uważamy takie działania za małostkowe i sprzeczne z tym, jak rozumiemy odpowiedzialną pracę samorządową.
Liczymy tym samym na spokojną, merytoryczna współpracę we wszystkich sprawach ważnych dla Miasta i jego Mieszkańców z każdym z klubów obecnych w Radzie Miasta Nowego Targu - w zgodzie z programem, z którym startowaliśmy jako komitet w wyborach samorządowych w 2024 r.
Agata Michalska
Bartłomiej Garbacz
Mariusz Wcisło
Szymon Fatla
Wojciech Krauzowicz
Ostatnie słowa kierowane pod adresem radnego Bartłomieja Garbacza (zarówno te wypowiedziane publicznie, jak i przekazywane prywatnie) utwierdziły nas w przekonaniu, że dotychczasowa formuła współpracy koalicyjnej w Radzie Miasta Nowy Targ się wyczerpała. Trudno budować i utrzymywać zespół, gdy brakuje elementarnego zaufania wobec jednego z jego członków.
Chcemy jednocześnie jasno podkreślić, że naszym priorytetem niezmiennie pozostaje dobro mieszkańców Nowego Targu. Tym samym, w wielu kluczowych sprawach nadal możemy mieć (i prawdopodobnie mieć będziemy) podobne zdanie jak nasi dotychczasowi partnerzy.
Podkreślamy też, że nie planujemy żadnych zakulisowych inicjatyw dot. zmian personalnych w prezydium Rady ani innych kroków o charakterze odwetowym. Uważamy takie działania za małostkowe i sprzeczne z tym, jak rozumiemy odpowiedzialną pracę samorządową.
Liczymy tym samym na spokojną, merytoryczna współpracę we wszystkich sprawach ważnych dla Miasta i jego Mieszkańców z każdym z klubów obecnych w Radzie Miasta Nowego Targu - w zgodzie z programem, z którym startowaliśmy jako komitet w wyborach samorządowych w 2024 r.
Agata Michalska
Bartłomiej Garbacz
Mariusz Wcisło
Szymon Fatla
Wojciech Krauzowicz
Sabina Palka






wydarzenia w grupie trzymającą władze, zmusiły Panią Sabine do obnażenia tej parodii zarządzania miastem,
w świetle reflektorów :). BRAWO :). Tak czy inaczej, to trzeba powtórzyć przed wyborami i przypomnieć
wyborcą, na kogo NIE należy głosować.