Choć zaproszenie przyszło od przedsiębiorców, to samorządowcy chcą sfinansować wyjazd z gminnego budżetu.
Kto z Czarnego Dunajca pojedzie do jednej z działających na terenie Polski biogazowni jeszcze nie wiadomo. Biznesmeni zapraszają na początek stycznia.- Panowie działają szybko i skutecznie, mają już wszystko zorganizowane, tylko czekają na pasażerów. Na razie zgłosiły się trzy osoby, może problem sam się rozwiąże, bo może nie być chętnych - zauważył podczas ostatniej, grudniowej sesji Czesław Wajda, przewodniczący rady gminy.- Co oni chcą od rady gminy? Bo mieszkańcy już się dopytują, co będziemy procedować i co od nas zależy. Nawet nie wiem, co odpowiedzieć, bo tylko słyszę, że jedziemy i tyle - dziwił się Piotr Duraj.
Jednak przewodniczący zauważa, że ma to być jedynie wyjazd dla chętnych radnych i sołtysów, podczas którego nie mogą zapaść żadne decyzje.
- Padł wniosek, by zobaczyć inwestycję, panowie zaproponowali wyjazd, a kto jest zainteresowany, ten się zgłosił. To nie będzie wyjazd dla mieszkańców. Rozmawiałem z tymi przedsiębiorcami i powiedziałem im, że sobie nie życzę takich sytuacji. Nie jesteśmy biurem podróży - podkreśla przewodniczący.
Przypomnijmy, że chodzi o pomysł budowy biogazowni rolniczej. Miałaby ona dostarczać prąd do założonej właśnie lokalnej spółdzielni energetycznej, co miałoby skutkować obniżeniem rachunków za energię elektryczną w gospodarstwach domowych o 40 procent.
Biogazownia miałaby także produkować ciepło, które z czasem mogłoby tanio zasilić miejscowości gminy Czarny Dunajec.
Głównym paliwem biogazowni ma być trawa z tysiąca hektarów łąk, które firma chciałaby dzierżawić od okolicznych rolników. Już podpisano umowy z kilkunastoma z nich na dzierżawę ok. 50 hektarów.
Więcej o tym pisaliśmy w relacji z grudniowej sesji: Tania energia, wielkie pieniądze i... awantura na sesji o biogazownię w Cichem.
fi/




