Komendant Powiatowy Policji w Nowym Targu wszczął postępowanie wyjaśniające po alarmie bombowym w Szkole Podstawowej nr 4 na Niwie. Sprawdzane jest m.in., dlaczego policyjny patrol pojawił się na miejscu dopiero po około godzinie od zgłoszenia.
25 lutego do Szkoły Podstawowej nr 4 w Nowym Targu dotarła wiadomość e-mail z informacją o podłożeniu ładunku wybuchowego. Jak się później okazało, był to tzw. kaskadowy e-mail wysłany jednocześnie do wielu adresatów. Informacja o zagrożeniu była fałszywa, jednak wywołała duże poruszenie wśród uczniów, nauczycieli i rodziców.Sytuacja wzbudziła również pytania dotyczące reakcji służb oraz sposobu postępowania w szkole. Część rodziców zwracała uwagę na to, że uczniowie przez pewien czas przebywali w szatni, zamiast zostać ewakuowani. Wątpliwości dotyczyły także czasu przyjazdu policyjnego patrolu, który pojawił się na miejscu dopiero po około godzinie od zgłoszenia.Do sprawy odniosła się podinsp. Katarzyna Cisło z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Wyjaśniła, że w przypadku zgłoszeń o ładunkach wybuchowych patrol policji nie prowadzi samodzielnego przeszukania pomieszczeń, ponieważ takie działania wykonują wyspecjalizowane zespoły. Ich zebranie i skierowanie na miejsce może wydłużyć czas reakcji.
Rzecznik poinformowała również, że po kontakcie z Komendą Powiatową Policji w Nowym Targu ustalono, iż około 40 minut po zgłoszeniu uzyskano informację z Centralnego Biura Śledczego Policji, że zgłoszenie ma niski stopień zagrożenia. Jednocześnie podkreśliła, że patrol powinien pojawić się na miejscu zdarzenia.
W związku z tą sytuacją komendant powiatowy policji w Nowym Targu wszczął postępowanie wyjaśniające. W jego trakcie sprawdzane będzie, czy doszło do uchybień lub ewentualnego przewinienia dyscyplinarnego ze strony funkcjonariuszy.
Według rzeczniczki Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie cała sytuacja pokazuje, że konieczna może być poprawa współpracy i komunikacji między szkołami a policją. Niewykluczone są również działania szkoleniowe lub ćwiczenia, które w przyszłości mogą usprawnić procedury w podobnych sytuacjach.
r/





Jaka niby poprawa komunikacji szkoły z policją? Dyrektor szkoły bierze telefon i dzwoni, i to jest cała filozofia. On dzwoni, dyżurny policjant w ułamku sekundy odbiera zgłoszenie i jest komunikacja. Nie potrzeba tu żadnych koordynatorów d/s poprawy komunikacji, skończcie wreszcie z tą nowomową, bo niedobrze się już z tego ludziom robi. Niby jakie znowu '"ćwiczenia", jakie "działania szkoleniowe", jakie znowu usprawnianie "procedur"? Każda z tych rzeczy już dawno została w szkołach nadużyta w formie tych wszystkich przeróżnych czczych alarmów, które służą chyba jedynie temu by nauczyciele i uczniowie do końca już zobojętnieli na wszelkie alarmy, które już dawno nie dają uczniom adrenaliny do działania (tu stępiły postrzeganie zagrożenia do tego stopnia że dzieciom kazano schować się w szatni, no bo tyle tych sztucznych alarmów że nie ma co się już nimi przejmować - to jest kompromitacja źle pomyślanego systemu ewakuacji, włosy dęba stają jak to w realu wygląda, wymyślili sobie że włączą alarm i każdy w ułamku sekundy ma wiedzieć co robić, gdzie i którędy się udać, no i oczywiście trzeba non stop ćwiczyć, wszyscy uczniowie, cała szkoła, najlepiej co dwa tygodnie, i pomyśleć że ktoś mógł wierzyć w skuteczność tego myślenia życzeniowego, uczeń na lekcji całym swoim jestestwem przeżywa i w całości jest pogrożony myślami o tym czy nauczyciel zapyta go, nakryje na odpisanym zadaniu, etc., a tu nagle alarm i on ma w ułamku sekundy przestawić w tryb walcz albo uciekaj? - nie, jeśli ten tryb jest co chwilę uczniom włączany, to trzeba żeby na korytarzach co parę metrów stali dyżurni nauczyciele i uczniowie w biało-czerwonych opaskach na ramionach, którzy będą pokazywać drogę ewakuacji, i to ci wytypowani do tego celu uczniowie powinni mieć co parę dni ćwiczenia z ewakuacji obiektu, a nie że non stop cała szkoła jest podrywana na nogi, bo takie alarmy powszednieją wszystkim, usypiają czujność). Jak to działa to wystarczy przypomnieć sobie dykteryjkę o chłopcu który co chwilę przylatywał do pracujących w polu dorosłych i krzyczał: wilk!, wilk!