NOWY TARG. Konsekwencją złożenia do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez burmistrza i pracowników Urzędu Miasta jest decyzja o wstrzymaniu wypłat sportowych stypendiów. - Do momentu wyjaśnienia sytuacji, ja wstrzymuję swoją kontrasygnatę w tym zakresie - oświadczyła skarbnik Ewa Bobek. Niektórzy radni wyrażają zdziwienie, że taki dokument do prokuratury wysłano i oczekują, że poznają autorów pism do organów ścigania.
Sprawa ma związek z naszą informacją sprzed dwóch dni, iż Radni donieśli do prokuratury na burmistrza i urzędników ws. stypendiów dla hokeistów... Zawiadamiający - m. in. burmistrzowi - zarzucili "przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków służbowych" oraz "podejrzenie popełnienia przestępstwa nadużycia władzy publicznej". Wczoraj burmistrz Grzegorz Watycha przesłał do naszej redakcji oświadczenie, w którym odnosi się do sprawy i jednocześnie apeluje do radnych, którzy doniesienie złożyli i podpisali o ujawnienie treści zawiadomienia i podpisanie się swoim imieniem i nazwiskiem. Na wczorajszym wspólnym posiedzeniu dwóch miejskich komisji - budżetowej i sportu, na którym przedstawiciele klubów - NKP i MMKS prosili o kolejne pieniądze z budżetu - padło zaskakujące stwierdzenie.
"Wstrzymujemy wypłaty kolejnych stypendiów"
- Jak państwo wiedzą, zostało złożone zawiadomienie do prokuratury związane z przekazywaniem środków na stypendia oraz drugie - dotyczące dotacji, oparte na raporcie komisji rewizyjnej. Z uwagi na to, do momentu kiedy ta sytuacja się nie wyjaśni - my nowych stypendiów, nowych umów - nie będziemy realizować. Poczekamy - czy prokuratura zażąda od nas jakiegoś wyjaśnienia. Zabezpieczamy się, żeby nie angażować kolejnych miejskich środków. Jeśli prokuratura stwierdzi, że były one - być może - niewłaściwie wydatkowe, chcemy poczekać do czasu aż w pełni ta sytuacja zostanie wyjaśniona. Jak sytuacja będzie w klarowna, to możemy wrócić do tematu - powiedział Krzysztof Trochimiuk.
Zwracając się do przedstawicieli klubów sportowych dodał: - Państwo tu przychodząc - wnioskujecie o środki, a radni ustalają wysokość wypłat. To jest proces, który odbywał się pod ogromną presją czasu. Były uchybienia i zostały one jednoznacznie wskazane. My jako odpowiadający za dysponowanie środkami publicznymi - chcemy funkcjonować w sposób, który będzie też dla nas bezpieczny. Nikt z państwa nie ponosi żadnej odpowiedzialności. A my będziemy się posiłkować tym, co wyniknie z interakcji. Jeśli prokuratura zdecyduje się na procedowanie, to będziemy wiedzieli w jaki sposób zareagować.
- Ponieważ zostało złożone doniesienie, to dopóki ta sytuacja nie zostanie rozstrzygnięta przez powiadomiony ogram - ja, jako skarbnik nie zakontrasygnuję i nie zatwierdzę ani jednego wydatku do wypłaty związanego z tymi tematami. Środki były zabezpieczone na ten cel i nie ma mowy, że został przekroczony jakiś budżet. Ale do momentu kiedy odpowiedni organ nie wyjaśni tej sytuacji nie podpiszę żadnego tego rodzaju wydatku. Bo obawiam się - czy ja też nie zostanę podana do jakiegoś organu - oświadczyła Ewa Bobek. - Nie kwestionuję braków formalności i uwag jakie zgłosiła Komisja rewizyjna i my jesteśmy po to, żeby to wyjaśnić, wyprostować i podjąć działania, by sytuacje, które był zakwestionowane - się już nie zdarzały. Ale w tych okolicznościach ja nie mogę podpisywać wydatków na stypendia i dotacje do czasu wyjaśniani - powtarzała skarbnik.
Wbijanie "noża w plecy" zawodnikom
Przewodnicząca komisji budżetowej Agata Michalska stwierdziła, że to ze strony Urzędu "zbyt asekuracyjne podejście".
- Jeżeli działa pani zgodnie z uchwała, zgodnie z prawem, zgodnie z własnym sumieniem - to czego się pani obawia? Dla mnie to najbardziej zatrważająca wiadomość, bo zatrzymujemy jakiś proces - mówiła do skarbniczki.
- Bo mam do tego prawo. Nie chcę straszyć, ale kontrasygnaty składałam mając pełną świadomość zabezpieczonych środków i nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności - odparła Ewa Bobek.
- Jak pani nie ma wątpliwości, to po co ta asekuracja? - dopytywała radna Michalska. W odpowiedzi padło: - Kontrasygnowanie umów wiąże się z zaciąganiem zobowiązania.
- Ale działamy według zasad. Na jakiej podstawie chce to teraz pani wstrzymać? Dlatego, że zostało złożone doniesienie, bo ktoś to zrobił... i ja chcę wiedzieć również kto takie doniesienie złożył. Bo pojawia się informacja, że "radni". Ja też jestem radną, wiec chciałabym wiedzieć - kto takie zawiadomienie do prokuratury złożył - oświadczyła przewodnicząca komisji.
Krzysztof Trochimiuk tłumaczył, że wypłata przyznanych już stypendiów nie zostanie wstrzymana, - Chodzi o nowe wnioski. Jak w toku wyjaśnień prokuratury pojawią się ustalenia, które będą nawiązywać do procesu przyznawania środków, to je wdrożymy /.../ Mamy nadzieję, że prokuratura to wyjaśni. My nie mamy wątpliwości co do zasadności wniosków, ani że były te środki przez nas źle wydatkowane. Ale to my bezpośrednio odpowiadamy za to jak wydawane są środki publiczne.
"Asekuracja wynikająca ze strachu"
- Nadal uważam, że taka postawa nie jest rozwiązaniem - protestowała radna Michalska i poprosiła o "przemyślenie decyzji".
- Z tego co czytałem na Podhale24, zawiadomienie do prokuratury jest pokłosiem kontroli Komisji rewizyjnej. Wnioski z komisji zostały odczytane na sesji przez przewodniczącego Wojciecha Krauzowicza i - jak państwo pamiętacie - nie było, bo Rada nie chciała dyskusji na ten temat. Natomiast w mojej, ale nie tylko mojej ocenie - wnioski Komisji rewizyjnej były porażające. Swoboda przy dysponowaniu publicznymi środkami przekraczała granice prawa - w ocenie tych radnych, którzy zgłosili to do prokuratury. Czarno na białym jest napisane - w protokole przyjętym przez Komisję i przez Radę Miasta, że było antydatowanie dokumentów - a to jest już przestępstwo, które powinno być ścigane i my jako radni - a burmistrz jako funkcjonariusz publiczny powinien złożyć doniesienie do prokuratury. To dobrze, że znaleźli radni, którzy wykonali obowiązek. Więc się nie dziwcie państwo, że są takie zawiadomienia, bo działy się rzeczy skandaliczne i to powinno być ściganie, napiętnowane i ukarane, by się to więcej już nie powtórzyło - argumentował Jan Sięka.
Radny dodał, że uchwała stypendialna "została zmodyfikowana", a wspomniana Komisja rewizyjna analizując wydatki w 2024 roku - uznała, że "uchybień było albo niewiele, albo były nieistotne i było widać poprawę w zakresie przyznawania wniosków stypendialnych i procedowania wniosków".
- Więc jest poprawa i myślę, że państwo się nie macie czego obawiać, jeśli robicie wszystko zgodnie z uchwałą i z przepisami. A to co robicie teraz jest całkowicie asekuranckie i nie rozumiem...chociaż się domyślam - dlaczego chcecie to zrobić. Ale jest to kompletnie nieracjonalne i wynika wyłącznie z waszego asekuranctwa i strachu - mówił radny Sięka.
Grzegorz Luberda przypomniał, że Regionalna Izba Obrachunkowa też badała kwestię sposobu wypłacania stypendiów w Nowym Targu. - RIO miała możliwość zgłoszenia (złamania prawa - przyp. red.) innym służbom i tego nie zrobiono. Więc nie wiem dlaczego radni tacy są.. ale zobaczymy. Poczekajmy na decyzje prokuratury - dodał radny.
- W odpowiedzi na wnioski Komisji rewizyjnej złożone zostały przez Urząd Miasta wyjaśnienia. Mimo to, nasze argumenty nie zostały przyjęte i zostało złożone zawiadomienie do prokuratury. Więc proszę się nie dziwić, że my też postępujemy w taki sposób. Bo być może się mylimy w jakimś zakresie, a wtedy lepiej chyba wyjść z tego popełniania błędów wcześniej na zasadzie ustaleń z jaką instancją. Państwo radni zgłosili anonimowo do prokuratury zawiadomienie, my nie wiemy co tam jest wskazane więc trudno nam z tym polemizować. Ale jest to akt, który wprowadza zupełnie inny kontekst naszego funkcjonowania i podejmowania decyzji w tym momencie i angażowania się w nowe stypendialne rozstrzygnięcia. Mam nadzieję, że prokuratura rozpatrzy to zawiadomienie i jeżeli nie zostanie wszczęte dalsze postowanie - to będzie dla nas sygnał "OK" i że możemy działać - podsumował wiceburmistrz Trochimiuk.
Sabina Palka





