RABA WYŻNA. Dwie rodziny mieszkające w fatalnych warunkach otrzymają lokale zastępcze od gminy i KOWR - w kontenerach.
O dramatycznej sytuacji dwóch rodzin zamieszkujących budynki byłego PGR-u w Rabie Wyżnej pisaliśmy przed tygodniem w artykule: Choć mamy XXI wiek, oni wciąż żyją niczym w folwarcznych czworakach ...Przypomnijmy, stan techniczny budynków, określanych mianem administracyjnych i garażowych, jest katastrofalny. Grzyb, wilgoć i smród stęchlizny to codzienność lokatorów. Ściany są przesiąknięte wodą, a sufity wykonane w starej technologii drewnianej gniją. Największy strach budzi jednak niedrożność kominów i brak wentylacji. Mieszkańcy żyją w ciągłym zagrożeniu zatruciem tlenkiem węgla.Dzierżawca 150-hektarowego gospodarstwa należącego do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR), Artur Bocianowski, przekonuje, że gdy przejmował grunt, planował remont obiektów zgodny z ich przeznaczeniem. W budynku administracyjnym miały powstać biura, w zamienionej na stajnię oborze - stanąć rasowe konie, a w garażach - samochody. Jednak nie wziął pod uwagę, że w zrujnowanych budynkach będą nadal mieszkać ludzie.
Zaczął budowę dwóch nowych, drewnianych domów, które mają być gotowe w ciągu dwóch miesięcy. Inwestycja ta budzi jednak kontrowersje prawne i opór urzędników.
Pytanie w tej sprawie wysłaliśmy do wójta Raby Wyżnej, Tomasz Rajca bowiem nie znalazł czasu na bezpośrednią rozmowę z dziennikarzem. Mimo upływu tygodnia, nadal nie mamy odpowiedzi na proste pytania:
1. Czy gmina planuje jakieś działania w tym zakresie we współpracy z KOWR-em, który jest właścicielem nieruchomości?
2. Czy w związku z rozpoczęciem budowy dwóch domów przez dzierżawcę będą podejmowane próby ich dostosowania czy legalizacji?
Po 5 dniach nadeszła za to niepodpisana imiennie odpowiedź z Biura Mediów i Komunikacji KOWR. Czytamy w niej, że:
"Ze względu na zły stan techniczny instalacji wewnętrznych w budynkach Raba Wyżna 17 i Raba Wyżna 16, Oddział Terenowy KOWR w Krakowie podjął stosowne działania, które mają na celu zapewnienie mieszkańcom bezpiecznych warunków mieszkalnych."
Jak wynika z pisma, to gmina jest zobowiązana do zapewnienia lokali zastępczych, jednak KOWR zwrócił się do urzędu i "zadeklarował wolę współpracy w kwestii zapewnienia lokali dla mieszkańców przed zbliżającym się sezonem zimowym. Rozwiązaniem alternatywnym jest zakup i montaż kontenerów mieszkalnych na działce w Rabie Wyżnej".
W dalszej części pisma autorzy przekonują, że za stan budynków odpowiada dzierżawca, który od początku wiedział, że w dzierżawionych budynkach są najemcy.
"Co więcej, zgodnie z podpisaną umową dzierżawy, dzierżawca jest zobowiązany do podpisania (aneksowania) umowy najmu, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pomimo kilkuletnich zmagań w wyegzekwowaniu od dzierżawcy właściwej realizacji zapisów umów dzierżawy oraz w związku z niewypełnianiem przez dzierżawcę obowiązków wynikających z postanowień umów dzierżawy w zakresie zapewnienia właściwej opieki nad mieszkańcami zajmującymi budynki na dzierżawionej nieruchomości Skarbu Państwa, OT KOWR w Krakowie od dłuższego czasu podejmuje na własny koszt i we własnym zakresie działania mające na celu zapewnienie właściwych warunków mieszkaniowych dwóm rodzinom zamieszkującym w nieruchomościach pod adresami: Raba Wyżna 16 i Raba Wyżna 17."
Przypomnijmy, że mieszkańcy żalili się, że KOWR, jako właściciel, od lat nie robił nic w celu poprawy warunków.
***
OD AUTORA: Biuro Mediów i Komunikacji KOWR znaczną część swej obszernej odpowiedzi poświęca mi pisząc o "dziennikarskiej nierzetelności", "rażącym naruszeniu podstawowych zasad etyki dziennikarskiej, w tym rzetelności i bezstronności" oraz o "pozbawieniu KOWR prawa zajęcia stanowiska i wypowiedzenia się w temacie, który został przedstawiony jednostronnie i bardzo stronniczo".
Anonimowy autor pisma z Biura Mediów i Komunikacji KOWR przyznaje, że co prawda zwróciłem się z pytaniem do rzecznika KOWR, a pytanie natychmiast zostało przekazane do komórki merytorycznej. Jednak już na drugi dzień artykuł został opublikowany nie czekając na odpowiedź. Ta nadeszła po... pięciu dniach.
Autor przytacza artykuł prawa prasowego odsyłający do ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ta daje czas 14 dni na odpowiedź, a w przypadku bardziej skomplikowanym aż dwa miesiące. Jednak jest tam też kluczowe sformułowanie: "bez zbędnej zwłoki".
Dzięki temu współpraca dziennikarska z rzecznikami prasowymi różnych instytucji odbywa się bezproblemowo nawet w przypadku trudnych pytań. Wiedzą o tym rzecznicy GDDKiA, sądów, prokuratury czy policji, którzy po prostu odbierają telefony od dziennikarzy lub odpisują jeszcze tego samego dnia. Gdy jest to niemożliwe - informują o tym, że będzie opóźnienie.
Nie wiedzą o tym jedynie w Biurze Mediów i Komunikacji KOWR, które powinno być dobrze zorientowane w specyfice dziennikarskiej pracy.
Józef Figura




