Wieloletni fotoreporter Podhale24.pl, autor książki "Reporter", kontynuuje swój cykl "Samochodem po Ameryce", który prezentowaliśmy na łamach naszego portalu do 2020 roku, ale tym razem w nowej odsłonie - są to najpiękniejsze, najbardziej ciekawe i niezwykłe miejsca w USA. Dziś Cool Springs na Route 66.
Są takie miejsca na legendarnej Route 66, które zapadają w pamięć na długo. Nie dlatego, że stoją tam wielkie miasta czy słynne atrakcje, lecz dlatego, że sama droga staje się czymś niepowtarzalny. Jednym z takich fragmentów jest odcinek pomiędzy Oatman a Cool Springs w stanie Arizona. To zaledwie kilkanaście kilometrów, ale wielu podróżników uważa go za najpiękniejszy górski fragment całej Mother Road.Droga prowadzi przez surowe Góry Black Mountains, pełne serpentyn, stromych podjazdów i spektakularnych widoków. To właśnie tutaj można poczuć klimat dawnej Route 66 - tej z czasów, gdy kierowcy pokonywali pustynię bez klimatyzacji, a każda stacja benzynowa była prawdziwą oazą.Wyjazd z Oatman
Podróż rozpoczyna się w Oatman - niewielkim miasteczku, które wygląda jak żywy plan filmów o Dzikim Zachodzie. Drewniane chodniki, historyczne budynki i słynne osły swobodnie spacerujące ulicami tworzą atmosferę, której trudno szukać gdziekolwiek indziej.
Po opuszczeniu centrum droga niemal natychmiast zaczyna wspinać się w góry. Asfalt staje się coraz bardziej kręty, a kolejne zakręty odsłaniają rozległe panoramy pustyni Mojave.
Sitgreaves Pass - legenda Route 66
Największym wyzwaniem na trasie jest przełęcz Sitgreaves Pass, położona na wysokości około 1080 metrów nad poziomem morza.
Dzisiejsze samochody pokonują ją bez większego wysiłku, jednak w latach 20., 30. i 40. XX wieku była prawdziwym testem zarówno dla kierowców, jak i ich pojazdów. Strome podjazdy, ostre zakręty i brak zabezpieczeń sprawiały, że przejazd wymagał ogromnej ostrożności.
Do dziś na wielu odcinkach zachował się niemal identyczny przebieg drogi jak przed kilkudziesięciu laty. Jadąc Route 66 można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się tutaj na dobre.
Tajemniczy "cmentarz" na przełęczy Sitgreaves Pass
Jadąc tą trasą, większość turystów zatrzymuje się na punktach widokowych, aby podziwiać panoramę Gór Black Mountains. Niewielu wie jednak, że w pobliżu przełęczy Sitgreaves Pass, ukryte nieco poza drogą, znajduje się jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na całej arizońskiej Route 66.
Na pierwszy rzut oka wygląda jak niewielki górski cmentarz. Pomiędzy skałami stoją drewniane krzyże, kamienne tablice, metalowe dzwonki, zdjęcia i pamiątkowe tabliczki z nazwiskami zmarłych. Cisza panująca na przełęczy oraz rozciągające się wokół pustynne krajobrazy nadają temu miejscu wyjątkowy, wręcz mistyczny charakter.
W rzeczywistości nie jest to jednak oficjalny cmentarz. To spontanicznie powstające od wielu lat miejsce pamięci, w którym rodziny i przyjaciele osób zmarłych rozsypują ich prochy oraz ustawiają symboliczne krzyże i tablice upamiętniające bliskich. Tradycja ta trwa od dziesięcioleci, a każda kolejna pamiątka opowiada osobistą historię kogoś, kto kochał amerykański Zachód lub chciał na zawsze pozostać związany z legendarną Route 66.
Niektóre tablice zawierają krótkie pożegnania, inne cytaty o wolności, podróżach i miłości do życia. Obok nich często wiszą niewielkie dzwonki poruszane przez pustynny wiatr. Ich delikatny dźwięk sprawia, że miejsce nabiera niezwykłej atmosfery zadumy.
Co ciekawe, mieszkańcy Oatman wspominają, że na tym samym punkcie widokowym odbywały się nie tylko uroczystości pożegnalne, ale również... śluby. Dla wielu osób jest to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Arizonie - punkt, w którym spotykają się historia, pamięć o bliskich i zachwycające widoki na trzy stany: Arizonę, Kalifornię i Nevadę.
Jeżeli zatrzymasz się tutaj podczas przejazdu przez Black Mountains, warto zachować ciszę i uszanować charakter tego miejsca. Nie jest ono atrakcją turystyczną w klasycznym znaczeniu, lecz bardzo osobistym pomnikiem pamięci, który przypomina, że Route 66 była dla wielu ludzi czymś znacznie więcej niż tylko drogą - była częścią ich życia.
Górska droga pełna widoków
Po drodze warto zatrzymywać się na licznych poboczach. To właśnie stamtąd najlepiej widać wijącą się pomiędzy skałami historyczną Route 66. W pogodny dzień widoczność sięga kilkudziesięciu kilometrów.
Nie bez powodu ten odcinek jest uwielbiany przez motocyklistów. Kręta droga, niewielki ruch i doskonała nawierzchnia sprawiają, że jazda dostarcza ogromnej przyjemności.
Cool Springs - stacja, która wróciła do życia
Po emocjonującym zjeździe z gór dociera się do Cool Springs - jednej z najbardziej rozpoznawalnych stacji benzynowych na całej Route 66.
Pierwsza stacja powstała tutaj w połowie lat 20. XX wieku. Przez wiele dziesięcioleci była obowiązkowym przystankiem dla wszystkich pokonujących Black Mountains. Kierowcy chłodzili silniki, tankowali paliwo i odpoczywali przed dalszą podróżą.
Po wybudowaniu autostrady Interstate 40 miejsce popadło w zapomnienie. Budynki niszczały przez wiele lat, aż w XXI wieku rozpoczęto ich pieczołowitą odbudowę. Dzięki pasjonatom Route 66 historyczna stacja odzyskała dawny wygląd i ponownie stała się jednym z najchętniej odwiedzanych punktów na trasie.
Dzisiaj można kupić tutaj pamiątki, zimne napoje i zrobić jedne z najbardziej charakterystycznych zdjęć z podróży legendarną drogą.
Dla fotografów jest to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc na trasie. Stare dystrybutory paliwa, zardzewiałe elementy konstrukcji i otaczające je pustynne krajobrazy tworzą niezwykłą scenerię, szczególnie podczas wschodu lub zachodu słońca.
Trasa, którą warto przejechać bez pośpiechu
Choć od Oatman do Cool Springs jest zaledwie kilkanaście kilometrów, warto zarezerwować na tę podróż co najmniej godzinę lub dwie. To nie jest odcinek, który należy pokonać jak najszybciej.
Każdy zakręt odkrywa nowe widoki, każda opuszczona budowla przypomina historię dawnej Route 66, a każde zatrzymanie pozwala poczuć atmosferę drogi, która przez dziesięciolecia była symbolem amerykańskiej wolności.
To właśnie tutaj najlepiej widać, że Route 66 nie jest jedynie drogą. Jest podróżą w czasie, podczas której opuszczone stacje benzynowe, górskie serpentyny i odrestaurowane zabytki opowiadają historię ludzi przemierzających Amerykę od blisko stu lat.



































