Aktywiści organizacji prozwierzęcych przyjechali dziś rano na Palenicę Białczańską, aby protestować przeciwko transportowi konnemu do Morskiego Oka. Ku ich zaskoczeniu fiakrzy zrezygnowali z przewozów i od rana nie wożą turystów. Zostawili też wiadomość.
Protest połączony z akcją edukacyjną pod hasłem "Nie jeżdżę fasiągiem" zorganizowali przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt oraz Ruchu Społecznego dla Zwierząt. Aktywiści chcieli zwrócić uwagę turystów na warunki pracy koni na trasie do Morskiego Oka, mimo iż lekarze weterynarii, eksperci, Tatrzański Park Narodowy oraz górale udowadniają, że konie nie są męczone. Organizacje pro zwierzęce nie przyjmują jednak tego do wiadomości i upierają się przy swoim. Na miejscu nie zastali jednak dziś fiakrów. Decyzja o wstrzymaniu przewozów była zaskoczeniem, ponieważ w weekendy wozy konne zwykle kursują normalnie. Na Palenicy Białczańskiej pozostawiono jedynie fasiąg z banerem wyjaśniającym powody tej decyzji.
"Dziś nie kursujemy. Nie z obawy przed protestem, ale dla bezpieczeństwa turystów, spokoju naszych koni i uniknięcia niepotrzebnej, wyreżyserowanej eskalacji emocji" - napisali fiakrzy.
r/e/




