24.09.2026, 12:20 | czytano: 3819

"Nie chcemy wracać do komuny". Burzliwa dyskusja o "prawie śniegu" w Zakopanem

Rada Miasta Zakopanego / zdj. Marcin Szkodziński
Po niemal godzinnej, momentami emocjonalnej dyskusji, radni Zakopanego zdecydowali o pozostawieniu w porządku obrad punktu dotyczącego podjęcia rezolucji w sprawie tzw. "prawa śniegu". Projekt nowych przepisów, mający w założeniu uregulować kwestie korzystania z prywatnych gruntów na potrzeby sportów zimowych i infrastruktury narciarskiej, wywołał głęboki podział w radzie miasta. Podczas obrad starły się ze sobą argumenty o konieczności ratowania polskiego narciarstwa z obawami o konstytucyjność rozwiązań i naruszenie prawa własności.
Początek dyskusji o porządku obrad zdominował punkt przyjęcia rezolucji o tzw. "prawie śniegu", o którego zdjęcie zaapelował radny Wojciech Tatar.
- Dajmy parlamentarzystom czasu, bo jest wiele wątpliwości o niekonstytucyjność - argumentował wniosek o zdjęcie punktu z porządku obrad radny Tata.

Przeciwnego zdania był Tymoteusz Mróz, relacjonujący swój udział w pracach senackiej komisji.

- To duży błąd, który koledzy ściągając chcą zrobić. Wczoraj uczestniczyłem w senackiej komisji, która dotyczyła projektu ustawy. Proces legislacyjny ma to uregulować. Oni potrzebują naszego wsparcia. U nas te problemy widać na co dzień, do czego doprowadza brak regulacji - mówił radny Mróz wskazując na specyfikę regionu. - Czy ktoś w Zakopanem ma wątpliwość, że sporty zimowe to cel publiczny? Nasze miasto jest zbudowane na narciarstwie i sportach zimowych - mówił.

Wspomniał także o problemie, gdy 50-ciu właścicieli gruntów chce inwestycji, a tylko jeden się nie zgadza i blokuje nie tylko inwestycję, ale sprawia, że pozostałych 49 mimo nie mogą zarabiać.

Mocne zastrzeżenia co do natury prawnej projektu wyraził Zbigniew Szczerba. - W toku początku prac zostały zgłoszone wnioski. One nie rozwiązują podstawowych rzeczy, czyli problemu z konstytucyjnością. To powoduje, że ustawa budzi emocje. Tu nie chodzi o rozwój narciarstwa terenów górskich. Problemem jest określenie celu publicznego. To jest konkretnie określone w polskim ustawodawstwie. Cel publiczny służy wszystkim, nie może służyć interesowi prywatnemu.

Radny punktował również brak czerpania z wzorców zagranicznych. - Ustawodawcy nie poszli wzorcami alpejskimi czy austriackim. Wyciągnęli tylko siłowe rozwiązania. Bez przerwy powołuje się na Gubałówkę, a dlaczego nie Kasprowy? Żeby w Zakopanem narciarstwo mogło się rozwijać, to powinien być rozwój Kasprowego Wierchu i Nosalu. Zróbcie tak ustawę, żeby można było zrealizować inwestycję na Kasprowym Wierchu - mówił wiceprzewodniczący rady Zbigniew Szczerba.

Na luki i niebezpieczeństwa w zapisach zwracał uwagę także Mateusz Łękawski. - Nie zostawiono suchej nitki na projekcie, jeśli chodzi o konstytucyjność i zgodność z prawem. Infrastruktura towarzysząca nie jest katalogiem zamkniętym, a jest to furtka zostawiona na przyszłość. Rekultywacja terenu nie dotyczy inwestora, który przed upływem 30 lat złoży kolejny wniosek o kolejne 30 lat. Nie musi wtedy rekultywować terenu i usuwać infrastruktury usytuowanej na działce - wskazywał na błędy prawne. Tymoteusz Mróz ripostował jednak, że - to nie my mamy oceniać konstytucyjność prawa, od tego są odpowiednie organy.
Swojego entuzjazmu dla projektu ustawy nie ukrywał Jan Gluc, podkreślając kluczowe znaczenie branży dla podhalańskiej gospodarki. - Procedowane prawo ma uratować polskie stacje narciarskie. Na tak niestabilnym prawie nie powstają żadne nowe stacje. Od 20 lat stacje tylko znikają i jest ich coraz mniej. W Białce kilka tysięcy ludzi ma pracę. Są noclegi, pamiątki, instruktorzy narciarscy. 70% pieniędzy wraca do lokalnego biznesu, gdzie mamy zatrudnienie. Żyjemy z tego często nie wiedząc o tym - mówił radny. Odniósł się również do kwestii własnościowych. - Nie ma żadnego zamachu na własność. Kiedyś śnieg zacierał granicę, można było przechodzić, przejeżdżać. Senator robi to, co jest dobre dla nas. Senator za nas to robi jak kiedyś Zamoyski. Jak budowali kolej, też były protesty, cała rada naukowa parku podała się do dymisji. Dziwię się tym osobom, które uprawiają sport, a są przeciwne temu - mówił radny.

- To nie jest inicjatywa Senatu, a właścicieli stacji narciarskich - ripostował wiceprzewodniczący rady Zbigniew Szczerba. - Wstrzymajmy się do czasu, aż zajmie się tym Parlament. Wszystkie siły polityczne od tego się odcinają.

Z kolei radny Marek Donatowicz starał się znaleźć kompromisowe podejście do podjęcia samej rezolucji. - Rezolucja nie jest żadnym prawem, a sygnałem wysyłanym przez miasto. O dziwo zgadzam się z jedną i drugą stroną. Może głośne mówienie o tym, co jest dobre, a co złe, pozwoli wyeliminować te błędy? My jako miasto powinniśmy zabrać głos. Powiedzmy, jakie są błędy, jak to widzimy na Podhalu, mimo iż prawo będzie dla całej Polski.

- Sprawa dotyczy tego, żeby godnie zapłacić za wynajem i żeby po 30 latach nie wywłaszczono nas z ziemi. Z rozmów na Gubałówce na samym końcu wycofał się PKL. Szkoda było góralom zapłacić złotówkę drożej. Nie chcemy wracać do komuny, to nic innego jak specustawa. To inwestor ma się z góralem dogadać, a może góral ma inny pomysł na ten kawałek ziemi - powiedział głośno o obawach radny Wojciech Tatar. Wystąpienie radnego wywołało gromkie brawa wśród licznie zgromadzonych na sali mieszkańców.

Ostatecznie w głosowaniu radni opowiedzieli się za pozostawieniem projektu rezolucji w porządku obrad.

em/r
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Wnuk Sabały25.09.2026, 22:00
Co to Mróz głupio gada mam odac ziemię na 30 lat dzierżawy jakieś spółce i pracować u nich za byle co a oni zrobione na moim wypożyczalnie i czeski film.
Proste25.09.2026, 17:35
Panie i Panowie powołujecie się na niby prawo śniegu w Alpach! Sprawdźcie lepiej sobie jak to w rzeczywistości wygląda w Alpach a nie pitolcie, że robicie tak samo. Tak tak to nie działa jak proponują lobbisci w Polsce.
LENIN25.09.2026, 12:33
PKL = PRL TO LA NICH TO PRAWO BO DO 15.00 PRACUJĄ I NIE MAJĄ CZASU NA UMOWY Z LUDZMI.PAŃSTWO, URZEDY WSZYSTKO ZAŁATWIĄ.
Wipad25.09.2026, 12:02
Wpuść dziada do izby to Ci narobi w kącie. Umowa jest jasna. Skończyło się 20 lat i nie zamierzam przedłużać umowy? Do widzenia. Sprzątać mi żelastwo z pola. Biznesmeny za dychę
bum24.09.2026, 21:26
komuna jest nadal, upadla ale na cztery lapy
staszek24.09.2026, 20:36
w Alpach to funkcjonuje - można? Co do słowa komuna to muszę powiedzieć że wtedy byłem wolnym człowiekiem. Dzisiaj jestem niewolnikiem gnębionym z każdej strony (mam 74 lata i dobrą pamięć)
Obserwator24.09.2026, 15:52
W Alpach to się sprawdza tam byle góra, dolina to jak nasze całe Tatry.

Tak szybko rezygnujecie z wolności pod wpływem.niby bezpieczeństwa że eksperyment daliście sobie wstrzyknąć .

Teraz rezygnujecie z własności i majątku że niby będzie wspólny jak dawniej niby państwowy.

PRL tak zrył myślenie wolnego człowieka na pokolenia że dalej jak niewolnicy myślicie.

Najbardziej dramatyczne są wpisy jak niewolnicy dziękują za chodnik lub inną inwestycję zrobioną za.pieniądze podatników niewolników.
Że książki w.szkole za.darmo ,
że czekanie na specjalistę 2 lata w przychodni za darmo itd....
Za 7000 co zabierają samemu kupicie co chcecie , lepsze i taniej

Podatki w sumie 60-70%
Z 12 000zl kwota brutto + opłaty pracodawcy siła nabywacza w sklepie netto po VAT 23% to 5000zl .

Ale niewolnicy w imię bezpieczeństwa, zdrowia publicznego ,
niby patriotyzmu dalej rezygnują z wolności i własności.

Lew urodziny w ZOO żyje, Lew złapany do ZOO umiera szybko
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl