01.04.2022, 15:42 | czytano: 6352

Niepokoje wokół zakopiańskiego oddziału położniczo-ginekologicznego (zdjęcia)

zdj. Marcin Szkodziński
ZAKOPANE. Położne protestowały dziś przed zakopiańskim szpitalem w obronie wciąż zamkniętego oddziału położniczego. - Jest to poród jak w XIX wieku. To jest jak w Betlejem. Odwalamy partyzantkę. Gdzie kobiety rodzące i roniące? - mówiła o braku porodówki Ewa Sieczka, położna z Zakopanego. Dyrekcja szpitala dementuje informacje, jakoby oddział miał zostać zamknięty. - Nikt nie zamierza likwidować tego oddziału - zapewnia Regina Tokarz, dyrektor Szpitala Powiatowego im. dr Tytusa Chałubińskiego.
Przed zakopiańskim szpitalem im. dr Tytusa Chałubińskiego położne z nadal zamkniętego oddziału położniczo-ginekologicznego stanęły położne wraz z rodzinami i przyjaciółmi trzymając w rękach transparenty z hasłami „Góralu czy ci nie żal rodzącą posyłać w dal?”. Panie protestowały, ponieważ nie zgadzają się z zamknięciem tak ważnego dla kobiet z Podhala oddziału.
- Kobiety są w stresującej sytuacji. Nie wiemy co będzie dalej. Gro ciężarnych nie chce rodzić w Nowym Targu. Jeżdżą do innych miejscowości, ale czy wszystkich na to stać? Od 1 grudnia urodziło się jedno dziecko w Zakopanem na SOR. Został wezwany prof. Hubert Wolski. Szczęśliwie się skończyło, bo dziecko się urodziło, tylko, czy to było na to miejsce? - pyta Ewa Sieczka, położna z Zakopanego.

Zakopiańskie położne wspiera poseł Jagna Marczulajtis-Walczak, która w mediacjach pomiędzy położnymi, a dyrekcją szpitala uczestniczy od 2019 roku. - Walczymy o uruchomienie porodówki dla podhalańskich kobiet. Jako matka, kobieta, dziecko tu urodzone w szpitalu i córka położnej oraz posłanka z powiatu tatrzańskiego jest to dla mnie niewyobrażalny szok i stres również jako dla kobiety, która już urodziła dzieci. Myślę o tych, które tu mieszkają i chcą urodzić dzieci – mówiła na konferencji prasowej Jagna Marczułajtis-Walczak. -

Czy kobiety z Podhala muszą jeździć w inne miejsce? Czy kobiety z Podhala muszą uprawiać turystykę porodową w XXI wieku? - pytała poseł.

W trakcie konferencji prasowej przed budynkiem szpitala odczytane zostały także listy kobiet ciężarnych, które opisywały jak wielki stres towarzyszy im podczas zamknięcia oddziału położniczego. Głos zabrała także emerytowana położna, która wiele lat przepracowała na całym Podhalu.

- Pracowałam we wszystkich izbach i wiem jakie to jest ważne dla kobiet z tych regionów. Mówimy o matkach, które potrzebują tu chodzić na badania i tu rodzić, a nie żeby nimi poniewierać. Jeździłam w karetkach jako położna i słyszałam jak kobiety szlochają, że daleko od domu, że nie ma kontaktu z rodziną, że miejsce urodzenia dziecka jest dla niej bardzo ważne - opowiada o swoich doświadczeniach 82-letnia Ludwika Marczułajtis.

W związku z licznymi pytaniami położnych i obawami zamknięcia oddziału udaliśmy się do dyrekcji szpitala, aby uzyskać odpowiedź. Dyrekcja zapewniła, że oddział zostanie ponownie uruchomiony i nie ma w planach jego likwidacji.

- Tymczasowe zawieszenie działalności oddziału ginekologiczno-położniczego spowodowane było tym, że nasz szpital od 2 lat był kowidowym. W niektórych miesiącach wszystkie oddziały były kowidowe, bo maksymalnie mieliśmy 180 łóżek, a w najmniejszej ilości 20. Do dnia dzisiejszego staramy się wrócić do normalnej działalności, o czym już ponad tydzień temu pani dr Czaplińska informowała. Oddział ginekologiczno-położniczy będzie otwarty od poniedziałku. Na początku będzie to w zakresie samej ginekologii - zaznacza Regina Tokarz, dyrektor zakopiańskiego szpitala. - Nikt nie remontuje oddziału i nie zakłada nowej instalacji oraz nie przygotowuje się na przyjęcie naszych nowych mieszkańców z myślą, że zawiesi oddział - dodaje dyrektor.
Ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego zapewnił także, że na oddziale praca zostanie wznowione w pełnym zakresie jeszcze najprawdopodobniej przed świętami wielkanocnymi.

- Trudno w ciągu jednego dnia wrócić do stanu sprzed 4 miesięcy - zaznacza dr Hubert Wolski. Który wymieniał jak wiele prac podczas przerwy w funkcjonowaniu oddziału udało się przeprowadzić.

Powodem protestu położnych przed zakopiańskim szpitalem nie była tylko walka o otworzenie porodówki w Zakopanem, ale o standard pracy. Położne twierdzą, że są nękane, niedoceniane oraz że nie są odpowiednio wynagradzane za swoją pracę.

- Od 1 grudnia zostałyśmy oddelegowane na oddział kowidowy i do dnia dzisiejszego nie otrzymałyśmy dodatku. Dodatek ten, to 100% pensji. Nasza administracja i kadry nic nie wiedzą. Niejednokrotnie źle nam naliczają pieniądze. Zawsze na naszą niekorzyść, bez słowa przepraszam.

Oszukują nas na nocach. Musimy wszystko sprawdzać. Jak się któraś upominała, to z ironicznym uśmiechem słyszała, że następnym razem będą miały wyrównane. Ile jest takich razy, kiedy samemu ktoś nie przeliczył? - dopytuje się Ewa Sieczka.

ms/ zdj. Marcin Szkodziński
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Czarna Rozpacz!05.04.2022, 10:40
Drogie nasze Panie Pielegniarki, jestescie wspaniale i dziekujemy Wam z czalego serca za Wasza prace i wytrwalosc w walce o godnosc wszystkich pracownikow szpitala, ale tez pacjentek i pacjentow i wszystkich mieszkancow Zakopanego i przyleglych miejscowosci. Nadszedl czas zeby w koncy porzadnie naglosnic upadek moralny pani dyrektor i zapobiec da;lszym ludzkim nieszczesciom!
obserwator04.04.2022, 21:36
@Bogdan To że chcą pracować dla nas nazywasz samowolą? Ja bym to nazwała wypełnianiem obowiązków.
Bogdan03.04.2022, 21:40
Przyszli lek z NT i robią samowolke :) W NT inik się nie sprzeciwiał to mysleli ze w zakopcu tez mozna
pisoludek02.04.2022, 10:04
Jak chcecie mieć normalny szpital to zmieńcie starostę. Proste.
mama01.04.2022, 22:55
2 razy rodziłam w Nowym Targu z uwagi na fakt, iż los zdecydował za mnie. Chciałam rodzic w Zakopanem. W Nowym Targu miałam szczęście ponieważ trafiłam na położne o złotym sercu, ale nie do każdej kobiecie się szczęści. O ile o porodówce nie mogę powiedziec ani jednego złego słowa, to o opiece poporodowej już wiele...Nabwiłam się depresji poporodowej, przez co straciłam 3 bardzo ważne miesiące z życia mojego dziecka i swojego. Przy drugim dziecku na noworodkach także miałam bardzo przykre doświadczenia. Minęło juz prawie 5 lat a nadal mam przed oczami te wszystkie nieprzyjemne sytuacje, okrpne traktowanie przez lekarzy, Panią Ordynator w roli głównej. Standardy opieki poporodowej i opieki na noworodkach wtenczas były skandaliczne. Potem jest zaskoczenie, że kobiety mają depresje poporodowe. Dlatego jestem całym sercem za ponownym otwarciem porodówki w Zakopanem, gdyż takie sytuacje są tam rzadkością. Trzymam mocno kciuki!!
Besala01.04.2022, 22:29
Świetna logika 888! Opieka ginekologiczno-położnicza na wysokim poziomie i niczym nie ograniczony do niej dostęp nie ma nic wspólnego z poglądami dotyczącymi prawa kobiet do decydowania o sobie.
lekarz01.04.2022, 20:36
Dziękuję Paniom. Sprawa pokazuje jak niskie kompetencje zarządcze ma dyrektorka, jeśli w w ogóle doprowadza do takiej desperacji i wystąpienia kobiet na tle zwykłego braku porozumienia. Nadzór właścicielski już dawno powinien wyciągnąć wnioski.

Wstrzymywanie wypłat należnych wynagrodzeń lekarzom, ratownikom także jest domeną dyrekcji i kadrowej, nie wiem tylko jak takie nękanie personelu ma kogoś zachęcić do pracy, to wszystko później przekłada się nawet nieświadomie na pacjentów.


Zabrakło pytań o odrzucone przez dyrekcję z powodów finansowych oferty chętnych 8 lekarzy ginekologów w niedawnym konkursie.
avivat01.04.2022, 19:39
Ja się tylko zastanawiam, dlaczego dyrektor Tokarz jest nadal dyrektorem.
Osiol01.04.2022, 19:09
A posłanka z kroscianka
Mieszkanka01.04.2022, 17:59
Śmieszne, ktoś próbuje zdyskredytować Jagnę? Bardzo dobrze że Pani Poseł murem stoi za nami i broni interesów kobiet. Inaczej sprawa zostałaby zamieniona pod dywan.
88801.04.2022, 16:13
To ta sama wściekła Jagna co jest za aborcją?Bodej ta bodej,jak chorągiewka, byle by się pokazać...
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl