27.04.2022, 21:10 | czytano: 3035

Komitet Obrońców Palace: "Ściany przesiąknięte krwią ofiar Palace, będą burzone rękami górali"

Budynek Palace/ arch. Podhale24
"Mimo naszych licznych żądań, aby wstrzymać wszelkie prace przy budynku Palace „Katowni Podhala” - 01.04. 2022 roku Muzeum Tatrzańskie rozstrzygnęło ofertę na wykonawcę przebudowy i rozbudowy budynku Muzeum Palace. Tymczasem Muzeum Tatrzańskie do dnia dzisiejszego nie ustosunkowało się do treści listów otwartych i załączonych do nich dokumentów, które zostały opublikowane w mediach. Również nie odpowiedziało na żadne z pytań zawartych w tych listach" - piszą członkowie Komitetu Obrońców Palace.
Komitet wystosował już kilka listów otwartych do dyrekcji Muzeum Tatrzańskiego z pytaniami na temat planowanej przebudowy budynku i jego adaptacji do celów muzealnych. Pozostały bez odpowiedzi.
Oto ich kolejny list:

"W tym tygodniu prace budowlane przy zabytkowym budynku Palace podjęła firma Gut – Wierchowy Sp. z o.o. z Poronina, która wygrała przetarg na wykonanie tej inwestycji. Czy tym samym przesiąknięte krwią ściany Palace zostaną wyburzone przez podhalańską firmę?

Czy jest możliwe, aby po niemieckich zbrodniach i nieludzkim katowaniu więźniów w budynku Palace nie pozostały żadne ślady krwi? Przecież w zeznaniach świadków - więźniów Gestapo Zakopane - które można odnaleźć w dokumentach zgromadzonych w IPN a także w dostępnych publikacjach książkowych, ściany Palace spływały krwią.

Jakie więc działania podjęło Muzeum Tatrzańskie w celu odkrycia i zabezpieczenia tych śladów? Przypominamy, że działania wspomnianej instytucji spowodowały, że pierwotnie nadzorem konserwatorskim zostały objęte tylko piwnice Palace, gdzie mieściły się cele więzienne. Parter, pierwsze i drugie piętro już takim nadzorem nie były objęte pomimo tego, że Muzeum Tatrzańskie posiadało dokumenty wskazujące, że w całym budynku znajdowały się pomieszczenia cenne pod względem historycznym, między innymi cele dla niebezpiecznych więźniów i tak zwany Pokój Płaczu. Dopiero interwencje stowarzyszeń z Nowego Targu spowodowały, że Konserwator Zabytków objął nadzorem konserwatorskim cały budynek.


Na spotkaniu z Małopolskim Konserwatorem Zabytków usłyszeliśmy, że faktycznie najpierw powinny zostać przeprowadzone gruntowne badania budynku Palace pod względem śladów i przeznaczenia. W dzisiejszych czasach wyspecjalizowani technicy policyjni korzystając z nowoczesnych rozwiązań technicznych potrafią bez trudu odnaleźć ślady krwi czy zatarte napisy. Jednak to wymaga czasu i pieniędzy. Dopiero uwzględniając wyniki tychże badań powinno się rozpocząć prace nad tworzeniem koncepcji przyszłego muzeum. Stało się inaczej. Od początku w Palace zaplanowano część konferencyjno-biurowo-gastronomiczną bez wnikliwego sprawdzenia przeznaczenia tych pomieszczeń w latach krwawej działalności zakopiańskiego gestapo. Tak miedzy innymi w celi dla niebezpiecznych więźniów na drugim piętrze umieszczono dodatkowe biuro Muzeum Tatrzańskiego. Czy te działania świadczą o rzetelności i trosce godnego upamiętnienia w tym miejscu ofiar niemieckiego bestialstwa?

Wiemy, że koszt tak specjalistycznych badań bywa bardzo duży. Dlatego wypadałoby postawić pytanie: co w tym wypadku dla Muzeum Tatrzańskiego było ważniejsze, czy oszczędności, czy chęć pozyskania na własne cele atrakcyjnych pomieszczeń?

Już na samym początku, bez żadnego sprawdzania śladów, Muzeum Tatrzańskie wraz z Urzędem Miasta Zakopane dokonało podziału powierzchni zabytkowego Palace tak, by w jego pomieszczeniach można było realizować inne funkcje, niezwiązane z projektowanym Muzeum Palace. I podział ten jest opisany w Koncepcji Funkcjonalno-Użytkowej.

Według harmonogramu prac Muzeum Tatrzańskiego - ściany parteru, pierwszego i drugiego piętra mają być zburzone jak najszybciej - w pierwszych trzech miesiącach budowy.

Rodziny ofiar zakopiańskiego Gestapo i stowarzyszenia skupione w Komitecie Obrońców Palace zostały zlekceważone. Teraz rozumiemy dlaczego nie odpowiadano na nasze prośby o dokumenty i przesyłane pytania. Było to celowe działanie na czas.
Dla nas ważniejsze od wszystkiego jest odnalezienie i zabezpieczenie śladów okrutnej przeszłości naszych bliskich. Ile jest warta dla urzędników przelana krew naszych przodków?

My, potomkowie rodzin więźniów Palace, którzy oddawali swe życie za wolną i niepodległą Polskę, stowarzyszenia, oddolne ruchy społeczne dążące do zachowania miejsc pamięci narodowej, miejsc pamięci terroru niemieckiego w Polsce, obywatele Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – Polacy, dla których pielęgnowanie pamięci o naszych przodkach i ich dziedzictwie jest obowiązkiem i testamentem zapisanym krwią naszych bliskich - jednogłośnie sprzeciwiamy się powstałej koncepcji funkcjonalno-użytkowej, która według nas bezcześci pamięć bestialsko torturowanych i mordowanych Polaków w Palace. Na bezczeszczenie pamięci ofiar nie ma naszej zgody!

Rodziny więźniów Palace i ludzi, dla których pamięć o ofiarach nie jest obojętna zapraszamy do kontaktu: komitetobroncowpalace@onet.pl.

Najwyższy czas jednogłośnie powiedzieć:

Non possumus!

Komitet Obrońców Palace

opr. s/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Nie chcem, ale muszem28.04.2022, 11:44
I co, żaden z adresatów listów Komitetu Obrońców Palace nawet nie ....?
"Ani me ani be ani kukuryku" to "zacne grono" z siebie nie wydobyło?
Spotkać się w Nowym Jorku z panami w czarnych chałatach, to był czas, ale odpowiedzieć na list, to już nie. Wszystkich innych też nie ma? Ale znajdą się. Już za kilka dni zobaczymy ich i usłyszymy. Będą czcić masońskie święta, głosić frazesy o patriotyźmie, pamięci pokoleń, naprawie Rzeczypospolitej i całej masie zachowań których próżno by od nich oczekiwać. Wielu będzie biło brawo, nikt nie zapyta o PALACE.
Oczywiście, wojna w interesie Ameryki, ta niedaleko od nas, będzie odmieniana przez wszystkie przypadki.

"O take polske walczyliśmy"?
Życie28.04.2022, 08:40
Takie ślady jeśli się zachowały to tylko na ścianach nośnych. W tym budynku długie lata był żłobek więc napewno przerabiano ściany działowe, później był hotel i też były remonty. Jak komitet chciał zachować jakieś ślady, to przespał pierwszą dewastację. Współczuję rodzinom ofiar, ale raczej wątpię że po tylu przeróbkach coś się zachowało na ścianach działowych.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl