17.11.2025, 18:47 | czytano: 2314

Jan Gil: Nie być hokeistą, to znaczy nie być wcale

Fragment muralu na MHL w Nowym Targu/ ach. Podhale24
FELIETON. "W trakcie robienia porządków w rodzinnym domu odnalazłem pamiętnik z moich nastoletnich lat. Prawie jedna trzecia zapisków dotyczy sportu, a zwłaszcza hokeja, z dokładnym rejestrowaniem rezultatów rozgrywek "Szarotek" i tabel wyników" - pisze Jan Gil, emerytowany nauczyciel, były radny Nowego Targu
Jako nastolatek zaledwie umiałem ślizgać się na lodzie, za co byłem karcony przez mojego nauczyciela wychowania fizycznego, w liceum przy ulicy Krasińskiego. Wówczas zimą ślizgawki były wszędzie, oczywiście naturalne - takie mieliśmy wtedy zimy. Był to przełom lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, era złotych lat nowotarskiego hokeja, czas gigantycznej popularności tej dyscypliny w mieście i na całym Podhalu. Zawodnicy byli prawdziwymi bożyszczami, wybrańcami gwiazd. Modnie ubrani, wyjeżdżający za granicę (jeśli byli w kadrze narodowej). Wokół nich snuły się najatrakcyjniejsze dziewczyny, a to już był najważniejszy powód do zazdrości dla wielu młodych kibiców.
Nostalgią za tamtymi latami żyje jeszcze wielu Nowotarżan, zwłaszcza w okresie postępującego kryzysu tej dyscypliny w Nowym Targu. Informacje, które docierają do na dziś o rezultatach gier na lodzie częściej wypierane są komunikatami o złej kondycji finansowej klubu. Kilka razy w tygodniu przechodzę koło hali lodowej i patrzę na efektowny mural ilustrujący symbolicznie kolejny jubileusz istnienia klubu. Przyznam się, że w późniejszych latach nigdy nie byłem już takim fanem hokeja, co nie znaczy, że obojętna mi jest jego mitologia i legenda w mieście i regionie, zwłaszcza, że dziś tak niewielu się o nią już troszczy. Mity i legendy kształtują bowiem społeczeństwa i integrują je.

Osobiście poznałem tylko dwóch bohaterów tamtej legendy - Józefa Siękę i Józefa Batkiewicza. Z tym pierwszym ucinamy sobie od czasu do czasu pogawędkę i wtedy zawsze jestem skrępowany jego spokojem, wiedzą i doświadczeniem życiowym (wiele lat spędził we Włoszech jako trener). Józek Batkiewicz to z kolei efektowny gawędziarz i kopalnia anegdot o tamtych latach. Nie chciałbym wyliczać ich osiągnięć sportowych, gdyż moją intencją jest w tej chwili przede wszystkim zwrócenie uwagi na problem historii nowotarskiego hokeja i Klubu, której nie ma w lokalnej historiografii. Nie ma jej też w lokalnej kulturze popularnej (poza wspomnianym muralem). Legendy nie zapisane, nie utrwalone w kulturze umierają i giną z pamięci ludzkiej. Diagnoza zatem może być tylko jedna - czas na dokumentowanie zdarzeń z przeszłości, zwłaszcza, że żyją jeszcze jej uczestnicy.

W Redakcji Podhale24 jest osoba, która pierwsza powinna powinna odpowiedzieć na to na moje wezwanie. To redaktor Jacek Sowa, który w latach siedemdziesiątych XX wieku był młodym, prężnym dziennikarzem sportowym. Jego wiedza o wydarzeniach i realiach hokeja w tamtym czasie byłaby bezcenna. Warto byłoby bowiem przybliżyć współczesnym kibicom warunki, w jakich musieli wówczas sportowcy funkcjonować, nie mówiąc już o całej otoczce społeczno-politycznej i obyczajowej, która determinowała wówczas ich status sportowy. Wiedza i warsztat dziennikarski Jacka Sowy byłaby gwarancją ciekawych opowieści o "złotym wieku" nowotarskiego hokeja.

Na koniec czas na powtórkę z "polskiego"!
W latach sześćdziesiątych XX wieku najpopularniejszym sportem w Polsce był boks (Pietrzykowski, Kulej...).Z tamtego okresu też pochodzi wiersz Wisławy Szymborskiej "Wieczór autorski", w którym czytamy: "Muzo, nie być bokserem, to nie być wcale. Ryczącej publiczności poskąpiłaś nam".

Prawdziwą popularność z kolei, sławę i podziw na Podhalu w tamtym czasie osiągnąć można było nie dzięki byciu artystą, tylko będąc gwiazdą hokeja. Stąd moja parafraza słów poetki: Nie być hokeistą ( w Nowym Targu), to znaczy nie być wcale.

Jan Gil
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Kibic18.11.2025, 09:30
Jestem ZA!
Marek Dudek, Klub Kibica lata 9018.11.2025, 00:49
Witam. Bardzo milo jest przeczytac felieton osoby nie zwiazanej mocno z nowotarskimsrodowiskiem hokejowym (czytaj skupionych wokol Klubu Podhale) Tym bardziej kiedy czyta sie pozytywny przekaz o tej pieknej dyscyplinie od malego hartujacej charaktery (pamietam ze na treningi chodzilo sie przed lekcjami w "Jedynce") Nie tylko pan Jacek Sowa moglby takim tematem sie zajac. Jest naprawde wiele osob w Nowym Targu (i nie tylko) ktore znaja i pamietaja wiele historii nie tylko tylko oficjalnych oraz sa w posiadaniu pamiatek. O tym ze mnostwo osob nie wie ze jest stowarzyszenie dalejPodhale.pl moge sie tylko domyslac a wykonuja kawal wspanialej roboty. Uzbierali potrzebna kwote na zakup bluz meczowych dla druzyny "zak". Pamietaja o bylych zawodnikach,dzialaczach i osobach zwiazanych z klubem odwiedzajac ich lub ich groby z symbolicznymi barwami klubowymi. Opisuja to na stronie dalejPodhale.pl BRAWA. To jest wlasnie tez element jednosci i tozsamosci srodowiska ludzi ktorych jednoczyl hokej. Trudno szukac popularyzacji tych dzialan w lokalnych mediach. Jakby komus bylo zal lub zazdroscil. Tak to dziala w duzych klubach na swiecie. Jest w tym stowarzyszeniu wiele znamienitych osob ale od lat ogromne serce w dzialalnosc wklada Gabriel Wolski,Mariusz Leja czy Sebastain Marszalek.Tym bardziej serce krwawi kiedy mozna bylo przeczytac ze klub MMKS odmowil wspolpracy przy upamietnieniu zblizajacej sie 93 rocznicy powstania KS Podhale (26 listopad 1932) Jak wspomnialem i pan Gil rowniez jest tyle wspanialych historii a naocznych osob coraz mniej ktore budowaly HOKEJ w malym Miescie. Ratujmy co sie da! PS. Osobiscie marzy mi sie wirtualne muzeum o hokeju,klubie,ludziach. Ze swej strony jestem gotowy przekazac swoje prywatne archiwum wycinkow prasowych z lat 1991-2000 na potrzeby takiego projektu.Dlaczego wirtualne? Poniewaz kartki papieru z gazet sa coraz bardziej zolte a druk zanika...

Ze sportowym pozdrowieniem i nowotarskim zawolaniem HEJ HEJ PODHALE!
staszek17.11.2025, 20:39
W 1968 r.rozpocząłem naukę w LO,robiliśmy zbiorówki i kupowaliśmy bilety po 5 zł. Często podczas meczów padał śnieg (zadaszenia jeszcze nie było). W 1972r, po olimpiadzie w Sapporo gościliśmy w auli Wiesława Tokarza, który opowiadał co przeżył w Japonii.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl