24.12.2025, 13:00 | czytano: 1820

Jacek Sowa: Orzeł z Zębu - ludzkim głosem

arch. Podhale24
FELIETON. "Ponoć w wigilijny wieczór różne stworzenia mówią ludzkim głosem, co i niektórym ludziom też by się przydało..." - pisze dziennikarz i publicysta Jacek Sowa.
Medialna przestrzeń, skoncentrowana na naszej ulubionej dyscyplinie - skokach narciarskich, wypełniła się ostatnio hejtem, skierowanym w osobę jednego z najlepszych skoczków wszechczasów, Kamila Stocha.
Orzeł z Zębu przeżywa trudne chwile w okresie, który ma zwieńczyć jego piękną drogę sportową. 38-letni zawodnik, którego skalę sukcesów można porównać jedynie do osiągnięć innego, wiślańskiego orła Adama Małysza, jest nadal czołowym skoczkiem w kadrze, której praktycznie nie ma. Mocarstwowe zapędy naszych działaczy narciarskich, którzy nie spóźniają odbicia na progu w salach PZN, nie znajdują odbicia na progach skoczni, na które większość z nich nie miałaby odwagi się wspiąć. Leją nas Austriacy i Niemcy, przeskakują Japończycy i Słoweńcy, a przed naszymi mistrzami plasują się już Kazachowie, Francuzi, czekać tylko jeszcze na Turków i Chińczyków. O indywidualnych ewenementach jak Estończyk Artti Aigro czy Władek Zografski z Bałkanów nie wspomnę, ten pierwszy trenuje z zawsze dobrymi Norwegami, Bułgara od lat z powodzeniem prowadzi Grzesiek Sobczyk, pod okiem Austriaka, z którym naszym działaczom było nie po drodze. Zostało nam jeszcze bliskie towarzystwo Finów, których klimat dla skoków jest podobny do pogody w Ruce, gdzie i tak większość kibiców pod skocznią stanowią Polacy...

Wróćmy jednak do Kamila Stocha. Ten zasłużony zawodnik postanowił godnie zakończyć karierę udziałem w Czterech Skoczniach i Igrzyskach Olimpijskich, na których to imprezach osiągał wspaniałe sukcesy. Jednak sportowiec, który podchodzi pod czterdziestkę, musi liczyć się z coraz większymi wyzwaniami, jakimi jest wiek i motoryka. Wiedzą coś na ten temat zarówno Robert Lewandowski jak i Tadeusz Błażusiak, którym kontuzje chwiały karierą i sensem dalszej sportowej walki.

Kamilowi w latach chwały panowie z sitkiem w ręku pili z dziubka, żebrząc o pamiątkowy długopis; dziś grillują sportowca za to, że nie wymyśla niestworzonych rzeczy, które można puścić w eter komercyjnych stacji i zarobić na dietę liczoną w euro. Stoch w wywiadach mówi to, co czuje, ale robi to z dużą kulturą i dystansem do siebie. I nie zawsze to, co jego upierdliwi interlokutorzy chcieliby usłyszeć...

Z premedytacją nie używam określenia "dziennikarze", bo na takie miano pracuje się latami. Goniący po wybiegach panowie (i panie także) czy gadające głowy w studiach, to w większości ludzie, którzy na takie określenie nie zasługują. Są to co najwyżej pracownicy mediów, często wygadani, ba, wyszczekani, szukający sensacji i drugiego dna.

"Bad news is good news" - to dewiza, która przyświeca większości komentatorów. Skoczek, mówiący o błędzie podczas lotu, nie jest w swej wypowiedzi atrakcyjny, pan "redaktor" wolałby pewnie usłyszeć, że Stochowi nad bulą wpadła do buzi mucha. Bo tak powiedziałby Piotrek Żyła...
Nasz utytułowany Orzeł z Zębu, podobnie jak Dawid Kubacki czy Piotr Żyła zasługują na szacunek i mają prawo do zmęczenia po tylu sezonach ciężkiej pracy i wysiłku. Po latach bez świąt w domu i hektolitrach potu, wylanego na treningach i zawodach, żaden smarkacz nie jest uprzywilejowany, aby mu to prawo odbierać. Jednak te zachowania wypracowano w nich w powszechnie stosowanym wyścigu szczurów w medialnych korporacjach. Polowanie na sensacje zastąpiło obiektywizm, a język przez nich stosowany często trudno uznać za salonowy. Komercjalizacja mediów spowodowała brutalizację ich funkcjonowania, a urodzajnym podłożem stały się obok sal obrad, także areny sportowe. Najgorsza jest przy tym bezkarność ludzi maluczkich uprawiających takie dziennikarskie rzemiosło, które rodzi naganne postawy. Skutki widać w codziennych doniesieniach nie tylko ze świata polityki, ale też z ulicy, sal sądowych i urzędowych gabinetów.

Na przykładzie Kamila Stocha można się przekonać, jak daleko potrafi zabrnąć głupota i niekompetencja. Gdyby posadzić tych redaktorków na belce startowej Krokwi, pewnie na zeskoku ich obfajdany kombinezon nie przeszedłby kontroli technicznej. Dlatego Orle z Zębu, najwyżej położonej miejscowości w Polsce, patrz na to z góry i ciesz się krótką chwilą w swym góralskim domu, pewnie jeszcze nieraz fajnie polecisz nad bulą, zanim komentatorzy wraz ze swą głupotą nie odlecą za daleko...

P.S. Pozdrawiamy naszego prawdziwego dziennikarza, Stanisława Snopka!
Wesołych Świąt!

Jacek Sowa
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
H-rabianka28.12.2025, 12:48
Strasznie przynudza to "Ciekawe" i chyba wychowane na Makłowiczu, bo diete miesza z literaturą i wychodzi z tego austriackie gadanie. Napij sie czegoś konkrentnego..
Ciekawe28.12.2025, 10:03
Niezmiennie Drogi Kolego Królika, spieszę, by cię uspokoić w kwestii bólu twoich zębów ? to bóle fantomowe. Ty już nie możesz mieć swoich perłowych ząbków, dawno je przecież "zjadłeś" na "studiowaniu wybitnych dzieł filozoficznych" - sam o tym wspominałeś, o tym ambitnym studiowaniu :) Trochę zbyt dosłownie zrozumiałeś powiedzenie o wgryzaniu się w problemy i tematy - książki są do czytania i rozumienia (głową!), a nie do chrupania- tak robią tylko mole, no ale ich szczęki są do chrupania nawet wiekowych inkunabułów, ewolucyjnie przystosowane. Z surową marchewką też już uważaj - chrupniesz zbyt łapczywie i słony wydatek na protetyka gotowy:) Lepsza będzie duszona marchewka z groszkiem, tylko dobrze ją mieszaj, żeby ci się nie przypaliła, bo po spożyciu zacznie cię boleć brzuszek i Królik - dobry twój kolega będzie ci musiał zaparzyć ziółek? A tu sylwestrowy szampan kusi już swawolnymi bąbelkami - choć dla ciebie może lepsze ziółka - bąbelki z szampana wspinałyby się do twej głowy, a tam ani jednego wolnego zakamarka - wszystko zajęła woda sodowa:) Zdrowia w Nowym Roku dla ciebie i Królika:)
Kolega Królika27.12.2025, 19:40
Aż mnie zęby rozbolały po tych wypocinach Ciekawego! Musi być na jakiejś egzotycznej diecie, bo strasznie mu to gornolotnie wychodzi, choć się poczuwa do głosu proletariatu. Chyba mu troche schodzi na szukaniu cytatów z wikipedii, albo się odkleił od rzeczywistości. No cóż, pisać każdy może, takie czasy. Ale podpisać się pod tym, to już nie każdy ma odwagę. Leć pan/pani, dalej, tylko uważaj na progu...
Pinki27.12.2025, 18:31
Szanowny Panie. Dobrze się pisze połajanki po adresem kibiców, którzy od paru już lat (tak,tak) nie mogą się doczekać przyzwoitych wyników od Kamila Socha. W moim odczuciu ten wielki niewątpliwie skoczek, po osiągnięciu wielu sukcesów, postanowił "odcinać od tego kupony". Skacze i zajmuje jakieś tam miejsca, ale nie wysila się. Wiem co piszę. Gdyby to był chwilowy spadek formy, to on by w końcu minął, a nie mija. Zatem uczciwie było powiedzieć kibicom: Kochani mój czas minął, już mi się nie chce wysilać i ryzykować, a nie mamić wszystkich kibiców swoją niewątpliwą sławą. Tak byłoby uczciwie. O finansach nie wspominam, bo dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają.
Ciekawe26.12.2025, 20:52
Szanowny Autorze, CIEKAWE jest życie w jego przebogatej i wciąż zaskakującej różnorodności, CIEKAWE jest ludzkie myślenie i działanie - ich źródła, ich rozwój i ich owoce, CIEKAWE jest wszystko - to, co dobre i to, co złe, a najczęściej mające obie te cechy? Jednym z ciekawych fenomenów jest cechująca niektórych ludzi potrzeba przypisywania wszystkich i wszystkiego do jakichś kategorii, schematycznego szufladkowania: wykształcony/niewykształcony, kulturalny/niekulturalny, schlebiający/krytykujący?
W Pańskim komentarzu CIEKAWE jest jeszcze segregowanie ludzi wg reguł gramatycznych - rodzaj męski, rodzaj żeński i rodzaj nijaki??? Wobec powszechnie dostępnych naukowych dowodów i publikacji dotyczących skomplikowanych procesów zachodzących w ludzkiej naturze i osobowości, w ludzkim ciele, problemów i dramatów z tym związanych, doświadczanych przez różnych ludzi, przychodzi mi na myśl pytanie: Czy ten gramatyczny podział ludzi, pisanie o "osobie rodzaju nijakiego", to przejaw ignorancji, czy arogancji? Co do "plastikowej przyłbicy" - nie noszę, podobnie jak i tarczy, zwłaszcza takiej w postaci redakcji chroniącej mnie i materialnie wynagradzającej moje słowa pisane. Mam za to ten przywilej, że wypowiadam moje indywidualne opinie należąc do szerokiej reprezentacji VOX POPULI i nie, nie mam zamiaru iść dalej i twierdzić, że moje słowa są słowami innych, czy wręcz Boga (Vox populi, vox Dei). To są wciąż moje słowa i moje opinie, moje pytania kierowane do publicznie udzielających się osób publicznych, które powinny być świadome, że zabierając publicznie głos podlegają publicznej opinii i ocenie, czasem pochlebnej, czasem nie, czasem miłej, a niekiedy szorstkiej, wciąż jednak zgodnej z regulaminem publikowania opinii i komentarzy . A jako, że czuję się częścią "vox populi", mogę, podobnie jak inni przedstawiciele opinii publicznej występować pod pseudonimem czy bez niego. Dziękuję za zaproszenie na kawę, jednak ten wspaniały napój, któremu nawet arcymistrz muzyki barokowej Johann Sebastian Bach poświęcił swą świecką kantatę "Kaffeekantate", pijam z przyjaciółmi, pamiętając o włoskim powiedzeniu, że "Kawę pije się czarną jak prawdę." A prawdę, czasem gorzką, nie każdy potrafi przyjąć.
Autor26.12.2025, 10:36
Do "Ciekawe": Sądząc po nicku komentarza, mógłbym wywnioskować, że mam do czynienia z osobą rodzaju nijakiego, jednak po treści wydaje się być wykształconą. A skoro tak, to i pewnie kulturalną na tyle, aby chcieć porozmawiać o tym i owym bez skrywania się za plastikową przyłbica. Zapraszam na kawę, łatwo mnie spotkać w tym Mieście. Wesołych nie tylko świąt życzę...
Ciekawe25.12.2025, 22:15
Świąteczne życzenia dla pana felietonisty Jacka Sowy mądrymi słowami niezrównanego poety - fraszkopisarza Jana I. Sztaudyngera:
"Niejeden nie pojmie na własnym pogrzebie,
Że kąsał innych - a zjadł sam siebie."
Młodzi "gniewni", próbujący swoich sił w dziennikarstwie (ale nie tylko) niczego nie nauczą się od starych "wkur****ych", jeśli nie dostaną PRZYKŁADU uczciwego warsztatu i właściwego zachowania, tylko utyskiwania i połajanki w stylu: "smarkacze", "wygadani, ba wyszczekani, szukający sensacji i drugiego dna", "Polowanie na sensacje zastąpiło obiektywizm, a język przez nich stosowany często trudno uznać za salonowy.", "jak daleko potrafi zabrnąć głupota i niekompetencja. Gdyby posadzić tych redaktorków na belce startowej Krokwi, pewnie na zeskoku ich obfajdany kombinezon nie przeszedłby kontroli technicznej." Dostają tylko sygnał od starszego, doświadczonego "kolegi", że pouczania i rady "autorytetów" są puste i gdy puszczają nerwy (a zaczyna rządzić pycha) można WSZYSTKO - łącznie z absurdalnymi zarzutami dotyczącymi wieku, jak i naturalnych emocji, takich jak doświadczany przez człowieka strach, który często może dostarczyć otoczeniu niezbyt miłych powonieniu zapachów. Tak więc, zaczynają stosować podobne, tylko "wiekowo i zapachowo" bardziej zaawansowane "argumenty"... Panie felietonisto każdy wiek ma swoje blaski i cienie, emocje i zapachy (jak i odory) towarzyszą nam od urodzenia do śmierci, a powiedzenie o wołu, który nie pamięta, jak był cielęciem nigdy nie traci na aktualności... Dobrego świętowania.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl