30.03.2021, 12:08 | czytano: 5117

Projekt "Nowy Targ undergroud". Dziś o kamienicy z tajemnicami (zdjęcia i film)

Ekipa "Otwórz oczy, patrz!" tym razem zabiera nas do budynku w bocznej uliczce odchodzącej od nowotarskiego Rynku. Mieszkańcy Nowego Targu w wieku 40 plus pamiętają, że znajdowała się tam Milicja Obywatelska i biuro paszportowe.
Zapewne są też tacy, którzy bywali tam tłumacząc się np, z tego dlaczego tak dużo przychodzi listów ze Stanów (które oczywiście przeszły obowiązkową cenzurę).
Kiedy dzisiaj wejdzie się do tego budynku to próżno szukać stalowych krat, które znajdowały się zaraz przy wejściu czy siatek zabezpieczających klatkę schodową. Zniknęło również okienko dyżurnego. Ze śladów po dawnej Komendzie MO niewiele już pozostało.

Jednak po przejściu kilku drzwi i zejściu do piwnic można jeszcze zobaczyć dawne cele. Drzwi okute blachą z obowiązkowym "judaszem", drewniane podłogi i cisza. Grube ściany i brak okienek skutecznie tłumią wszelkie dźwięki dochodzące z zewnątrz. Możemy sobie tylko wyobrazić co czuli zatrzymani w tych piwnicach.

Jeśli chodzi o kwestię co w budynku mieściło się podczas wojny, to trzeba się cofnąć do jego początków. Nieruchomość należała do rodziny żydowskiej Lindenbergów. W roku 1939 przystąpili oni do wznoszenia kamienicy, ale wybuch wojny przerwał te prace. Obecny kształt budynku jak i pewne rozwiązania techniczne są pozostałością po Niemcach, którzy dokończyli prace budowlane. W okazałej kamienicy został ulokowany Deutscher Hotel przeznaczony dla oficerów i podoficerów niemieckich. Mieli się tutaj spotykać ze swoimi rodzinami żołnierze walczący na froncie wschodnim.
Po zakończeniu wojny budynek przechodzi na własność prywatną. 26 marca 1947 r. w krakowskiej kancelarii notarialnej Józef Antoni Sięka nabywa od rodziny Lindenbergów nieruchomość wraz z długiem budowlanym jaki zaciągnęli Niemcy na budowę kamienicy przy ulicy św. Katarzyny.

Niestety, Józef Sięka nie cieszy się zbyt długo swoim nabytkiem, który zostaje znacjonalizowany. Kiedy wprowadziła się tam Milicja Obywatelska to nie mogąc się pogodzić z faktem odebrania nieruchomości wielokrotnie tam przychodzi tłumacząc, że to jego dom, który legalnie nabył.

Funkcjonariusze milicji kilkukrotnie "goszczą" go w celach, żeby poczuł się jak u siebie. Bez żadnych podstaw zostaje bezprawnie przetrzymywany, a trzeba pamiętać że to jest okres stalinowski.
Na początku lat 90-tych XX wieku nieruchomość wraca do prawowitych spadkobierców Józefa Sięki.



opr.s/
zobacz także
komentarze
Gacek03.04.2021, 17:36
Materiał spoko, tylko z tą studnią trochę śmiesznie wyszło. Hydrofor, bojler i nowa instalacja, a szukacie czy się informacja o studni potwierdzi.
Leon03.04.2021, 08:48
To od kogo Pan Sięka kupił jeżeli ostatni spadkobierca nie żył już prawie rok
Tadeusz Morawa syn żołnierza AK-WiN01.04.2021, 09:25
Ostatni spadkobierca rodziny Linderbergów Lonek Linderberger został zamordowany 20 kwietnia 1946 r na końcu ulicy Waksmundzkiej naprzeciw dawnej Cepelii przez bojówki Józefa Kurasia Ognia.
czytelniczka31.03.2021, 20:56
Super.Ja tez czekam????
W końcu coś nie koronnego31.03.2021, 15:39
Super sprawa coś o sokole poprosimy jeszcze :)
Halina Sieka31.03.2021, 10:49
wow!
Alicja30.03.2021, 19:17
Super! Czekam na kolejne odcinki!
Zobacz pełną wersję podhale24.pl