- Przez cały 2023 nie podjął żadnej edukacji. Biorąc pod uwagę jak wiele psów przetrzymywanych jest w dramatycznych warunkach, to niedopuszczalne - przekonuje mieszkanka Jabłonki. - Pracownicy referatu ochrony środowiska mają największy kontakt z mieszkańcami, przekazują plakaty, ulotki i pisma zawierające ważne informacje - tłumaczy się wójt.
O tym, że niektórzy za nic mają przepisy czy choćby zdroworozsądkowe podejście do opieki nad zwierzętami można się przekonać spacerując niemal po każdej polskiej wsi. Nie inaczej jest w Jabłonce, gdzie także można spotkać wałęsające się psy i koty, a te przydomowe nierzadko są uwiązane do budy na łańcuchach. Zbyt krótkich, a do tego często nie są z nich w ogóle uwalniane.Bo wójt ma obowiązek edukować
Uwagę na tę sytuację zwróciła jedna z mieszkanek Jabłonki kierując skargę na bezczynność wójta. Główny zarzut jaki skierowała to brak edukacji mieszkańców w tym zakresie.
W skardze odczytanej podczas dzisiejszej sesji przez przewodniczącego rady gminy mieszkanka przekonuje, że wójt zobowiązany jest uchwałą się do podjęcia działań edukacyjnych dotyczących utrzymania zwierząt, zapobiegania bezdomności oraz propagowania sterylizacji.
"Przez cały 2023 nie podjął się żadnej edukacji. Biorąc pod uwagę jak wiele psów przetrzymywanych jest w dramatycznych warunkach, to niedopuszczalne. Łamanie zapisów uchwały jest wykroczeniem. W Polsce nie ma obowiązku przechowywania psa czy kota. Jeśli kogoś na to nie stać, nie musi go mieć" - tłumaczy.
W swej skardze przekonuje też, że podczas mrozów gmina nie wystosowała żadnej informacji o właściwym przetrzymywaniu zwierząt. Podkreśla, że nie było też żadnego programu sterylizacji.
Jeżeli nic się nie zmieni...
"Kończy się rok - nadal żadnej edukacji nie ma. Jeśli to się nie zmieni w nowym roku wpłynie kolejna skarga - pisała w swej skardze 29 listopada. - Działanie edukacyjne jest niezbędne. Nie wystarczy raz na rok powiesić posta na stronie internetowej, informacja powinna dotrzeć do wszystkich. Może wójt potrzebuje pomocy w zrozumienia swych obowiązków?"
Jak dodaje, jeżeli rada "będzie nieobiektywna" - pismo w tej sprawie trafi do wojewody.
Gmina nie ustanie w działaniach
Sprawą zajęła się komisja skarg i petycji. Jak informuje jej przewodniczący Robert Kasprzak, 19 grudnia wójt odnosząc się do zarzutów złożył wyjaśnienia na piśmie.
Według niego gmina podjęła odpowiednie działania edukacyjne. Były ogłoszenia, plakaty na tablicach w szkołach i na stronie internetowej, były prowadzone rozmowy w gminie ze społecznymi inspektorami zajmującymi się ochroną zwierząt. Były rozmowy z mieszkańcami poszczególnych wiosek.
- Pracownicy referatu ochrony środowiska mają największy kontakt z mieszkańcami, przekazują plakaty, ulotki i pisma zawierające ważne informacje. Zachęcali oni mieszkańców do sterylizacji, prosili też o informacje o bezdomnych zwierzętach. Były też rozmowy z inspektorem weterynarii dotyczącymi właściwego utrzymywania i dokarmiania zwierząt - przekonywał Robert Kasprzak.
Wójt Stanisław Kasprzak składając wyjaśnienia podkreślał, że gmina nie ustanie w działaniach by problem zminimalizować. W walce z bezdomnością zwierząt pomógłby ustawowy zapis o obowiązkowej identyfikacji zwierząt na terenie całego kraju. Tego jednak wciąż nie brakuje.
Szybka reakcja
Jak zauważa przewodniczący komisji, już 5 grudnia odbyło się spotkanie z mieszkańcami, podczas którego urzędnicy informowali mieszkańców o właściwej opiece, możliwości kastracji i sterylizacji, przekazywali plakaty i ulotki. Odbyło się ono... dwa dni po wpłynięciu skargi na wójta. Cztery dni później, po zapoznaniu się z wyjaśnieniami wójta, członkowie komisji skarg i petycji zagłosowali, by ją uznać za bezzasadną.
Potwierdzili to jednogłośnie pozostali radni podczas dzisiejszej sesji.
Józef Figura



