W przestrzeni medialnej pojawił się pomysł przeniesienia niedźwiedzi z Bieszczad w Tatry. Chodzi o osobniki, które w Cisnej zaczęły podchodzić zbyt blisko ludzkich siedzib. Najpierw wydana została zgoda na odstrzał trzech osobników, potem decyzję zmieniono.
Dyrektor TPN Szymon Ziobrowski na pytanie co sądzi o pomyśle relokacji niedźwiedzi z Bieszczad w Tatry - powiedział Radiu Alex, że docenia pomysł resortu ochrony środowiska, i traktuje go jako wyraz doceniania fachowości pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego w radzeniu sobie z sytuacjami schodzenia niedźwiedzi do miasta i buszowania drapieżników przy śmietnikach, pasiekach, czy nawet domach. Ale jak dodał - taka "przeprowadzka" to spore wyzwanie, niemniej deklaruje pomoc.Przypomnijmy - na początku lipca Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał zgodę na odstrzelenie trzech niedźwiedzi w gminie Cisna na Podkarpaciu. Ta decyzja wywołała sprzeciw przyrodników. Po kilkunastu dniach wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała zaproponował, by niedźwiedzie relokować do Tatrzańskiego Parku Narodowego. W ub. tygodniu szefowa resoru Paulina Henning-Kloska ogłosiła, że zwierzęta nie zostaną zabite. W ramach zawartego porozumienia z samorządem - przyrodnicy założą niedźwiedziom obroże z GPS, co pozwoli na ich śledzenie i lokalizację. Powołana zostanie grupa interwencyjna, która będzie pomagać odstraszać niedźwiedzie, a tu pomogą pracownicy TPN. Akcja odstraszania ruszy wiosną przyszłego roku i potrwa 4 lata. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poinformowała, że trwają również prace nad zmianami w prawie, które umożliwią odstraszanie niedźwiedzi z użyciem broni gładkolufowej z gumową amunicją. Jak przekonuje - "to bezpieczny dla zwierząt sposób ich skutecznego odstraszania".
W Polsce żyje zaledwie ok. 100 niedźwiedzi brunatnych. Bieszczady są ich największą ostoją - mieszka tam ok. 80 proc. populacji. Pozostałe osobniki są mieszkańcami Tatr.
TPN opublikował właśnie film z fotopułapki, na którym widać niedźwiedzicę z dwójką młodych. "Wyglądają na słodziaki, ale pamiętajmy: to dzikie zwierzęta, które muszą pozostać niezależne od człowieka"- przestrzegają pracownicy Parku i dodają, że ruszył projekt "Drapieżne pogranicze - transgraniczna współpraca na rzecz zintegrowanej ochrony dużych drapieżników w Polsce i na Słowacji".
s/



