Dominik, nawet kilka dni po wydarzeniach, nie ukrywa emocji. Ma żal do policji w Nowym Targu, Zakopanem i Bukowinie Tatrzańskiej, lekarzy. Nie ma żalu do żony, że wyskoczyła na imprezę, ani jej koleżanki, z którą wylądowała na szpitalnym oddziale ratunkowym.
To miał być zwyczajny wypad przyjaciółek na imprezę. Nowo otwarty po odnowie, ekskluzywny klub w prestiżowym hotelu w Białce Tatrzańskiej. Zamówiona loża, drogi alkohol - wszystko zapowiadało niezapomnianą zabawę. Żadna z nich nie spodziewała się, jak "niezapomniany" będzie finał."SOR i "najebane walentynki"
Na imprezę zawiózł je Dominik, mąż Justyny. Było po godz. 22. Umówili się, że odbierze całą czwórkę o godz. 1.30. Ale przed północą postanowił napisać SMS-a z przypomnieniem. Odpowiedź go zaskoczyła: "Przyjedź teraz, natychmiast" - odpisała.
- Przyjeżdżam na parking przed głównym wejściem, a tam dwóch ochroniarzy w białych koszulach wyjeżdża z Agnieszką na wózku inwalidzkim. Justyna podchodzi do mnie, zaczyna przepraszać, mówi od rzeczy, bełkocze. Wsiedliśmy do samochodu i widzę, że żona zaczyna odpływać, wymiotuje. Odcina ją całkowicie - wspomina.
Pojechali na SOR. Mężczyzna dzwoni po drodze, alarmując personel, że nieprzytomne kobiety prawdopodobnie "coś dostały".
- Agnieszkę biorą na łóżko, moja żona upada. Trafiliśmy na triaż. Po badaniu, lekarz powiedział, że wszystkie funkcje są w normie. Gdy powiedziałem, że to mogła być pigułka gwałtu, lekarz przytaknął krótko: "Ewidentnie" - przywołuje nocne zdarzenia Dominik. - Potem, na sali ktoś rzuca tekstem: "Przywieźli nam dwie najebane walentynki".
Na prośbę, by zbadać krew pod tym kątem okazało się, że szpital nie ma testów toksykologicznych na tego typu środek jak GHB. Lekarz zrobił testy na zawartość alkoholu i narkotyków. Te ostatnie wyszły negatywnie. Ale jeśli chodzi o alkohol - Justyna miała 1,6, a Agnieszka - 2,2 promila.
Czynności zostały wykonane
Kilka minut po północy Dominik dzwoni na policję. Dyżurny od razu kazał dzwonić mu do Zakopanego, bo Białka Tatrzańska to ich rejon. Tam policjant przyjął zgłoszenie mówiąc, że ktoś zostanie wysłany. Po trzydziestu minutach zadzwonił funkcjonariusz z Bukowiny Tatrzańskiej. Oznajmia, że pojadą do tego klubu.
- O 2.31 wysłałem do niego, SMS-a. Bez reakcji. Zadzwoniłem, by usłyszeć, że "czynności zostały wykonane". Nikt nadal nie pojawia się w szpitalu, w którym są dwie poszkodowane osoby. Jest 7 rano, jadę do komisariatu w Nowym Targu. Jest ten sam dyżurny - wspomina Dominik. - Proszę go, by natychmiast skontaktował mnie z kimś z kryminalnego, bo GHB we krwi pozostaje tylko przez 8 godzin, a w moczu 12. Szpital nie posiada testu i należy zabezpieczyć próbki do dalszych badań. Czekam 37 minut w holu, nie wychodzi nikt. Dzwoni do mnie żona, że ją właśnie wybudzili, chce żebym ją jak najszybciej odebrał. Jadę.
Mężczyzna w niedzielę wydzwania, gdzie się da, by zmobilizować do działania. Hotel, policja. Jak przekonuje - bez reakcji.
- W poniedziałek dodzwoniłem się do komendy wojewódzkiej w Krakowie. Na następny dzień zadzwoniłem do Warszawy do Rzecznika Praw Obywatelskich, który prawdopodobnie wysłał maila do Zakopanego. Odezwał się policjant z Bukowiny mówiąc, że sprawa będzie prowadzona. Potem zadzwoniła policjantka, że w Nowym Targu zostanie przesłuchana z wykorzystaniem zestawu pytań od psychologa. Czy musi zawsze dojść do tragedii w tym państwie, żeby ktoś zadziałał w porę? - denerwuje się Dominik, relacjonując przebieg wydarzeń.
Koniec zabawy
Justyna i Ela, dwie z czterech zabawiających się tamtej nocy "walentynek", przekonują, że kupiły jedynie dwie półlitrowe butelki cytrynówki. I podkreślają, że właśnie Agnieszka miała wypić najmniej. Jak to możliwe, by badania na zawartość alkoholu wykazały jej 2,2 promila? U Justyny wskaźnik sięgnął 1,6 promila.
Przekonują, że zamówiły alkohol, coś do zjedzenia, wodę w karafce dostały w gratisie. Poszły na parkiet się bawić, ale tańczyły nieopodal. Jak wspominają, dziwnym trafem "padły" tylko te dwie, które siedziały obok siebie najbliżej przejścia.
- Ktoś mógł wlać kropelkę przechodząc obok - zauważa Justyna.
- Mogłabym jeszcze zrozumieć, że któraś się upiła, gdybyśmy siedziały do końca, równo piły. Ale Agnieszka była całkiem trzeźwa. I nagle, w jednym momencie, ją odcięło - wspomina Ela.
Gdy Agnieszka zaczęła wymiotować, przyszedł ochroniarz mówiąc krótko: koniec zabawy.
Pigułka plus alkohol
Dominik ma swoją wersję dotyczącą zawartości alkoholu, którą wyczytał w internecie. Jego zdaniem GHB ma działać tak, że zwiększa stężenie alkoholu we krwi.
Jednak tej hipotezy nie podzielają eksperci. Z punktu widzenia toksykologii i biochemii jest to niemożliwe. Fakt, że połączenie obu substancji potęguje ich działanie. Nawet niewielka dawka GHB w połączeniu z umiarkowaną ilością alkoholu może wywołać efekt głębokiego upojenia, utraty przytomności lub zapaści. Jednak GHB nie sprawia, że wątroba przestaje trawić alkohol, ani nie "produkuje" dodatkowego etanolu we krwi. Badanie na zawartość alkoholu wskazuje rzeczywistą jego zawartość.
GHB nie do wykrycia
Asp. szt. Łukasz Burek, oficer prasowy nowotarskiej policji, przekonuje, że tamtejszy dyżurny zadziałał prawidłowo.
- Jeśli do zdarzenia doszło w Białce to czynności wykonuje policja zakopiańska, bo to teren powiatu tatrzańskiego. Chyba, że zwrócą się do nas z prośbą o pomoc prawną, to wówczas takie czynności będziemy wykonywać - wyjaśnia.
Na pytanie o brak odczynnika w szpitalu przyznaje, że policja ma testery o jeszcze bardziej zawężonym działaniu. One wykrywają podstawowe osiem rodzajów narkotyków. I one też nie ujawnią GHB.
- Co więc zrobić, mając podejrzenie? - dopytuję.
- Należałoby jak najszybciej zabezpieczyć krew od tej osoby, by substancja nie została wydalona przez organizm, i poszukać laboratorium, które wykona to badanie. I wtedy ewentualnie próbować coś ustalić - przekonuje policjant.
- Czyli trzeba to samemu ustalać? - nie kryję zdziwienia.
- Jeżeli doszło do popełnienia przestępstwa trzeba zgłosić się do najbliższej jednostki policji.
- Z tą próbką?
- Jeśli jesteśmy na imprezie, trzeba zgłosić się do SOR-u, poinformować lekarza prowadzącego, że podejrzewamy, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa, a wtedy z tego algorytmu możemy powiadomić policję, że podejrzewamy, że taka sytuacja miała miejsce. W zależności od tego, co się wydarzyło, policjanci zastosują odpowiednie postępowanie - wyjaśnia jeszcze raz oficer.
- Ale co z tą próbką? - dopytuję.
- Trzeba zabezpieczyć jak najszybciej... - odpowiada policjant.
Co dalej? Nie wiadomo. Policjanci podejmują działania, zabezpieczają monitoring, przepytują świadków.
Czy jakiekolwiek postępowanie prowadzone przez nowotarską komendę zakończyło się ustaleniem, że doszło do użycia pigułki gwałtu?
Nikt nie dopatrzył się czynów zabronionych
Dopytuję więc o konkretne działanie podjęte przez zakopiańskich mundurowych.
St. asp. Maciej Kasprzycki z policji w Zakopanem przekonuje, że zawiadomienie wpłynęło, ale "w całości okazało się nieprawdziwe".
- Na miejscu była przeprowadzona weryfikacja, sprawdzany był monitoring, przepytywanie pracowników, kierownika klubu. Wersja przedstawiona przez panie w ogóle się nie potwierdziła. Panie spożyły zbyt dużo alkoholu w wyniku czego miały problem z poruszaniem się. Pracownicy ochrony zadziałali prawidłowo oferując paniom pomoc. Nikt nie dopatrzył się czynów zabronionych - przekonuje policjant.
Jak przyznaje, zakopiańska policja nie ma wielu tego typu zgłoszeń.
- Sama pigułka gwałtu to są różne substancje, które mogą spowodować szybką utratę świadomości. To, że z wielu pakietów nie wyszedł właśnie ten, musiałby to być duży przypadek - zauważa Maciej Kasprzycki zwracając uwagę na fakt, iż z postępowania wynika, że na stoliku pań było więcej niż dwie butelki cytrynówki...
Personel obrażany
O przebieg zdarzeń w szpitalu dopytuję też dyrektora Marka Wierzbę. Po rozmowie z ordynatorem przedstawia nieco inny przebieg zdarzeń na SOR-ze.
- Istotnie przywiezione zostały dwie pacjentki w stanie znacznego upojenia alkoholowego, które utrzymywały, że dodano im do drinków jakieś środki. Personel miał z nimi sporo kłopotu. Został poobrażany przekleństwami, inwektywami i słowami uznanymi powszechnie za obelżywe. Tej nocy wezwano też policję, która tam interweniowała - przedstawia relację lekarza dyrektor szpitala.
Marek Wierzba przekonuje, że w ostatnim czasie nie stwierdzono zgłoszeń ewentualnych poszkodowanych przez działanie GHB. Za to sporych kłopotów regularnie przysparzają zamroczeni alkoholem.
- Od nowego roku wszystkie dyżury weekendowe nocą obfitują w pacjentów w różnym stanie upojenia. Oni mocno absorbują personel, jest z nimi duży kłopot, ale najczęściej poza zwykłym przedawkowaniem alkoholu nic tam nie znajdujemy. Mimo to, pacjent jest jak każdy inny. Niestety, ponieważ nie ma izby wytrzeźwień pijani trafiają na SOR - zauważa dyrektor.
Klub: deklarujemy pomoc
Z pytaniem o przebieg nocnych walentynek zwracamy się też do szefostwa klubu. Na pytanie otrzymujemy pisemną odpowiedź.
"Potwierdzam fakt udzielenia Pani pomocy przez nasz personel. Działania polegały na dowiezieniu Pani w stanie nietrzeźwości do pojazdu sprowadzonego przez towarzyszące Pani osoby (koleżanki), które uczestniczyły w całym procesie. Nasi pracownicy postępowali zgodnie z wewnętrznymi procedurami bezpieczeństwa.
Materiał dowodowy w postaci nagrań z kamer został zabezpieczony i udostępniony Policji. Deklarujemy pełną pomoc w wyjaśnieniu sprawy. Pragnę zaznaczyć, że z taką sytuacją spotykamy się po raz pierwszy. - podkreśla Monika Radwańska, dyrektor ds. promocji i reklamy Hotelu Bania.
I co teraz?
O ofiarach pigułki gwałtu głośno jest w ogólnopolskich mediach, a o uwagę w kampaniach społecznych apeluje też sama policja. Okazuje się jednak, że na Podhalu obecności GHB we krwi może być jedynie przedmiotem spekulacji czyi fantazji.
I tak nikt nie potrafi jej wykryć.
Józef Figura
Jak nie stać się ofiarą? Zasady bezpieczeństwa
Zasada "otwartego oka" : Nigdy nie zostawiaj swojego drinka czy szklanki z wodą bez opieki, nawet jeśli idziesz tylko na chwilę na parkiet czy do toalety. Jeśli stracisz napój z oczu - zamów nowy.
Pij z oryginału: Jeśli to możliwe, zamawiaj napoje w butelkach lub puszkach, które są otwierane przy Tobie.
Kwestia zaufania: Nie przyjmuj drinków od nieznajomych, chyba że widziałeś proces ich przygotowania i podania przez barmana bezpośrednio Tobie.
System partnerski: Umów się ze znajomymi, że pilnujecie się nawzajem. Jeśli zauważysz, że koleżanka lub kolega nagle zachowuje się, jakby był pod wpływem silnego alkoholu (mimo małej ilości spożytych trunków), nie zostawiaj ich samych.
Reaguj natychmiast: Jeśli poczujesz nagłe, nienaturalne otumanienie, zawroty głowy lub mdłości - natychmiast poinformuj zaufaną osobę lub obsługę lokalu i poproś o wezwanie pomocy medycznej.
Testery w torebce: Wspomnij, że na rynku dostępne są opaski lub testy, które pozwalają wykryć obecność najpopularniejszych substancji odurzających w napoju.




Proszę unikać obrażania innych komentatorów. I złorzeczenia im. Moderator.