17.02.2016, 18:16 | czytano: 3181

Ekolodzy: "Mamy wrażenie, że traktuje się nas jak histeryków i z założenia odrzuca wszystko, co mówimy"

Po południu w tekście pt. "Debata w sprawie koni z Morskiego Oka oczami fiakrów. Ze strony pseudoekologów nie ma żadnej chęci porozumienia", przedstawiliśmy stanowisko Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka dotyczące debaty, jaka odbyła się w Krakowie. Dla równowagi prezentujemy stanowisko drugiej strony - Fundacji VIVA.
Oto relacja fundacji:
"Transport konny do Morskiego Oka funkcjonował przez wiele lat na podstawie wadliwych ekspertyz – tak najkrócej można podsumować debatę o przyszłości transportu do Morskiego Oka, jaka odbyła się w Krakowie. Wyliczenia „ekspertów” zweryfikował dr hab. inż. Grzegorz Cieplok, prodziekan Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Organizacje ochrony zwierząt przez wiele lat alarmowały, że ekspertyzy nie są rzetelne, ale Tatrzański Park Narodowy nigdy nie zrobił nic, żeby te monity zweryfikować.

Prodziekan AGH, dr hab. inż. Grzegorz Cieplok, otrzymał od organizatorki debaty dziennikarki Magdaleny Hejdy, wszystkie ekspertyzy, na podstawie których określano pracę koni na tej trasie i konstruowano regulamin dozwalający na przewóz określonej liczby osób na wozach konnych. Jego zadaniem było sprawdzenie poprawności wyliczeń i założeń ekspertyz. Okazało się, że wiele z nich było obarczonych kardynalnymi błędami naukowymi.

– Prace doktora Macieja Jackowskiego zawierają błędy – tłumaczył Grzegorz Cieplok – Powiedziałbym nawet, że kardynalne – dodał. Jackowski w jednej ze swoich opinii obliczył, że na wozie mogą jechać 22 osoby, podczas gdy z poprawnych obliczeń przy założeniach o wadze pasażerów i wozu z tamtego czasu wynika, że na wozie mogłoby jechać zaledwie 10 osób. Prodziekan AGH podkreślał, że są to wyniki dla samego wozu z pasażerami, bez uwzględnienia siły samoprzenoszenia koni, czyli wydatku energetycznego, jaki konie muszą poświęcić, by same siebie wynieść do Morskiego Oka.

Pierwsza opinia Jackowskiego powstała w 2000 roku, ostatnia – w 2012 roku. Na ich podstawie Tatrzański Park Narodowy ustalał normy obciążenia dla koni, choć organizacje ochrony zwierząt wielokrotnie informowały dyrekcję parku, że ekspertyzy te są błędne. Tatrzański Park Narodowy do dziś w żaden sposób nie odniósł się do tych informacji. – Ja mam wrażenie, że traktuje się nas jak histeryków i z założenia odrzuca wszystko, co mówimy – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva! – Tymczasem okazuje się, że ci „histerycy” mają większą wiedzę na temat przeciążeń, niż hipolodzy określający obciążenie dla koni pracujący na trasie do Morskiego Oka. Dobrze, że niezależny ekspert w końcu udowodnił to, co mówiliśmy przez wiele lat. Niestety cenę za te błędy zapłaciły konie – podkreśla.

Okazało się również, że ekspertyza Ryszarda Kolstrunga z 2014 roku, stwierdzająca zachowanie dobrostanu zwierząt pracujących na trasie do Morskiego Oka była błędna, choć wyliczenia są poprawne. Jak to możliwe? Otóż profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, Ryszard Kolstrung, posłużył się w niej pomiarem obarczonym tak zwanym grubym błędem, sięgającym 30%. Grzegorz Cieplok z AGH podkreślał, że badanie to dało wyniki kompletnie nierealne. – Tam była zła technika pomiarowa – tłumaczył Grzegorz Cieplok – Taki pomiar poprawnie wykonany powinien dać błąd pomiaru rzędu ułamka procenta. Ja bym tego jako materiału badawczego nie przyjął, a obliczenia oparte na tym pomiarze trzeba odrzucić – podkreślił ekspert Akademii Górniczo-Hutniczej.

Podczas wykonywania tego pomiaru obecne były zarówno przedstawicielki organizacji ochrony zwierząt, jak i sam Ryszard Kolstrung. I choć Tatrzański Park Narodowy otrzymał natychmiast po wykonaniu pomiarów raporty wskazujące na ogromny błąd pomiaru – przekazał wyniki Kolstrungowi, a ten bezkrytycznie zastosował je do napisania opinii, w której udowadnia, że konie z Morskiego Oka pracują w świetnych warunkach. – Po raz kolejny masę czasu zajęło nam udowodnienie Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu, że ekspertyza jest błędna – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva! – Nie może tak być, że my wskazujemy błędy a nikt nie próbuje nawet sprawdzić, czy nie mamy racji. Teraz, dzięki specjaliście z Akademii Górniczo-Hutniczej okazało się, że rację mieliśmy. Tylko co z tego? Od pierwszych pism w tej sprawieminęło prawie 1,5 roku, a konie wciąż pracują na podstawie norm określonych wadliwą ekspertyzą – dodaje.
Podczas debaty w sprawie przyszłości transportu na trasie do Morskiego Oka okazało się, że obie ekspertyzy dr. hab. Władysława Pewcy, wykonane na zlecenie Fundacji Viva! w 2013 i 2014 roku są prawidłowe i bardzo skrupulatne. Wyliczenia pracy koni na niektórych najbardziej stromych odcinkach trasy na poziomie 300% normalnej siły koni nie są obarczone błędami.

Prodziekan Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie potwierdził też, że ekspertyza hipologa z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, dr. hab. Ryszarda Kolstrunga z 2013 roku jest poprawna i że zgodnie z nią konie pracują ze 145% siły normalnej, a na stromych odcinkach wartość ta wzrasta do 162%. – Ta praca nie ma błędów obliczeniowych – podkreślał prodziekan AGH Grzegorz Cieplok. Problem polega na tym, że ekspert liczył w niej przeciążenia dla wozu ważącego 540 kg, zgodnie z deklaracją furmanów. Tymczasem ważenie wozów na homologowanej wadze towarowej wykazało, że wóz waży nawet 798 kg, a więc o 250 kg więcej. Błędne było też założenie co do wagi turystów.

Przypomnijmy też, że na podstawie obliczeń Kolstrunga z 2013 roku odciążono wozy konne o 2 osoby, ponieważ ekspert napisał wówczas: „Siła konieczna do ciągnięcia pod górę pojazdu znacząco przekracza przedział siły normalnej dla analizowanej pary koni. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zmniejszenie dopuszczalnej liczby pasażerów do 12”, czyli stwierdził występowanie przeciążeń. Dziś wiemy, że wozy są cięższe nawet o 250 kg, a więc można z tego wnioskować, że przeciążenia koni wciąż występują i należy ponownie odciążyć wozy, by konie pracowały na trasie w warunkach zgodnych z ustawą o ochronie zwierząt. Organizacje ochrony zwierząt podkreślają, że aby tak było należy zdjąć z wozu jeszcze około 900 kg ładunku".

Źródło: Fundacja VIVA, oprac. js/
komentarze
Smok19.02.2016, 20:08
"Mamy wrażenie, że traktuje się nas jak histeryków i z założenia odrzuca wszystko, co mówimy"

A jak was inaczej durnie antypolskie i antyludzkie traktować? Gazu wam trzeba, wtedy będzie ekologicznie, jak przestaniecie zabierać tlen.
Pilorz19.02.2016, 08:37
Do Ritz. Pracownik prawie każdej firmy leśnej w Polsce pracuje nie zgodnie z przepisami. Czas pracy pilarką to 180 minut. Przy pozyskaniu pilarz tnie cały dzień. Więcej przykładów nie chce mi się podawać. Może tym zajęli by się obrońcy praw wszelkich.
Wiśta,wio!18.02.2016, 11:59
Chciałbym dać jeść swojej rodzinie,mogę wozić towar do sklepów swoimi koniami.Tak dawno wożono,proszę mi to umożliwić w imię tradycji i zapewnienia bytu mojej rodzinie.
Ritz18.02.2016, 10:19
Czytam i nie widzę niczego strasznego w tym tekście - viva domaga się przestrzegania prawa, czyli nie dopuszczania do nadmiernego obciążania koni. Rozumiem, że istnieją ludzie, dla których znęcanie się, czy zamęczenie zwierzęcia nie znaczy nic i z poniższych komentarzy to jasno wynika. Jednak na szczęście istnieją także ludzie, którym los zwierząt nie jest obojętny. Jeśli viva chce faktycznie jedynie zmniejszyć obciążenie dla koni dostosowując je do takiego jakie jest zgodne z prawem, to w pełni popieram. Nie popieram natomiast likwidacji transportu konnego w ogóle.
RoookY18.02.2016, 09:49
Pod Stalingradem podczas II wś niejednego konia (i nie tylko) zjedzono. Gdzie wtedy byliście Zieloni Zapaleńcy? Czemu pod Topolowym nie protestujecie z wiadomych względów? :)
Ja18.02.2016, 08:31
Transport konny zawsze był i nic specjalnego koniom się nie działo. Dziać się nie będzie w dalszym ciągu, choćby z tej jednej prostej a podstawowej przyczyny, że koń ciągnący turystów do Morskiego Oka po prostu daje jeść fiakrom i ich rodzinom! A tak na marginesie, to nie jest żadną tajemnicą, że niektórzy z tych "ekologów" regularnie biją swoje konie. O tym jakoś nie raczą wspomnieć!
pesymista18.02.2016, 08:26
A jaki pomysł mają ekolodzy na te konie jak nie będą mogły pracować dla człowieka?
.17.02.2016, 22:10
Ekoterrorysci!!!
profesor koniologii, dr hab. inż. honoris causa.17.02.2016, 22:02
Specjalnością dr hab. Cieploka jest wibrotechnika. A tak z innej strony, to chętnie zajmę się wystawieniem niezależnej opinii na temat koni do Morskiego Oka. Zainteresowanych proszę o kontakt w celu umówienia szczegółów badawczych a przede wszystkim finansowych. Rzetelna opinia wraz z uzasadnieniem już na drugi dzień. Opinia niezależna, niezależnie od faktów.
BMW17.02.2016, 21:35
Ha ha koń by sie usmial z tej Vivy 1na 3 profesorów ma rację no proszę. A może ten z AGH cos dostał od Pani czerskiej i temu tyłe bledow znalazł jak to mozliwe ze prze tyle lat profesorowie i hipolodzy sie mylił? A co do wozu oczywiscie nie sa to starodawne typowe górskie fasiagi ktore wazyly może po 500kg tylko zwykł szpetne wagony na gumowych kolach
absolwent17.02.2016, 20:21
A prodziekan to jakiej specjalności jest? Po wiertnictwie nafty i gazu? bo na AGH to sie o koniach specjalnie nie uczą. Chyba że mechanicznych
e217.02.2016, 19:44
"Moje drogie Panie": jest jedno wyjście weźcie fiakrów i ich rodziny na swoje utrzymanie, a konie weźcie sobie do swoich domów i trzymajcie je w łóżkach - Wy bedziecie zadowolone, ale czy konie też??? Tyle w Posce i na świecie biedy, tyle dzieci chodzi głodnych! - ale Wy tego nie chcecie widzieć, bo uczłowiczacie zwierzęta. Mam takie dwie kobiety w swojej rodzinie pseudoekolożki i wiem na co je stać, dla nich człowiek nawet własny wnuk się nie liczy, bo najważniejszy jest; koń, pies. Bez przesady Ci ludzie muszą z czegoś żyć, a koń zawsze był do pracy i nie wierzę,że Ci fiakrzy o nie nie dbają. Koń nie kosztuje 20 zł.
Bukovianin17.02.2016, 19:34
Bo tak jest, jesteście niepoważni i tyle. Idźcie protestować na warszawski Służewiec tam gdzie konie robia wynik na dopingu a nie tutaj gdzie koń robi to do czego jest stworzony. Po prostu chcecie wyrzucić konie, dać melexa bo Wasz wujek dziadek czy tata handluje nimi i czysta kasa !
Go'ral17.02.2016, 19:23
Pomimo tego,że jestem góralem to w wielu punktach popieram waszą walkę.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl