21.02.2016, 18:35 | czytano: 4966

Spotkanie pod pomnikiem partyzantów (zdjęcia)

zdj. Piotr Korczak
W Zakopanem pod pomnikiem Józefa Kurasia odbyło się spotkanie zorganizowane przez zakopiański ONR w 69. rocznicę śmierci podhalańskiego partyzanta.
Uczestnicy złożyli kwiaty pod pomnikiem oraz pomodlili się za majora Kurasia oraz członków jego oddziału. Modlitwę poprowadził ksiądz Jacek Międlar.
pk/ zdj. Piotr Korczak
komentarze
wnuczek23.02.2016, 21:21
Do ppf. Odważnie i celnie.
Ak23.02.2016, 16:07
No to Kania dałeś znowu ciala
@ Pani Nieckarz23.02.2016, 10:16
Szok. Co też jeszcze Pani wymyśli.
we23.02.2016, 08:43
a gdzie syn kurasia zyje w nowym targu/czy to gafa
Partyzant22.02.2016, 19:52
@Jadwiga Nieckarz
Jestem ZA,nie mam nic przeciwko bo bzdur nie piszę.
Andrzejx4822.02.2016, 17:59
Śp Tadeusz Czubernat zawsze powtarzał że ogień był bandytą a nie żadnym bohaterem Podhale również z opowieści starszych mieszkańców Nowego Targu pamiętających tamte czasy również i oni twierdzili że ogień był bandytą
Jadwiga Nieckarz22.02.2016, 13:26
Szanowana Redakcjo bardzo proszę przy nickach wpisywać nr IP komputera
jest to często stosowana metoda na portalach internetowych, przekonamy się kto ma najwięcej do powiedzenia na każdy temat. Nr IP nie narusza danych osobowych. Bardzo dziękuję za wprowadzenie mojej prośby. :o)

Proszę się kontaktować bezpośrednio z redakcją - redakcja@podhale24.pl
Moderator.
ppf22.02.2016, 11:17
Nadużywanie kopiuj wklej przez szusera nie świadczy ani o odwadze ani tym bardziej o wiedzy historycznej jak to widzi Osioł

Teraz komentarż przejdzie
Brzoza22.02.2016, 09:53
A to nam rośnie pokolenie,strach się bać.
ppf22.02.2016, 09:51
Kopiuj wklej świadczy o tępocie a nie odwadzę czy znajomości historii
Ja-AK22.02.2016, 09:50
Jesteśmy w okresie przypominania o zasługach, walce i męczeństwie żołnierzy, których nazwano wyklętymi. Wyklętymi dlatego, że byli niezłomni. To oni są dziś źródłem dzisiejszego wojska polskiego. To ich tradycja, ich dokonania i ich męstwo są wartościami wojska polskiego. Są wartościami, na których będziemy budowali siłę armii i siłę Polski. Z tym przesłaniem chcemy wyjechać z Waksmundu - mówił minister obrony narodowej. 20 II2016 r.
hjh22.02.2016, 09:29
Takiego księdza, to najlepiej wysłać do Watykanu
słuchacz świadków22.02.2016, 08:53
Bandzior bandyta gwałciciel jeden ... won z szeregów żołnierzy i AK...Tyle w temacie...
oj22.02.2016, 07:34
Pasowaloby przywrucic pobor i wyslac tych przebierancow do wojska
Faraday22.02.2016, 06:56
gratulacje dla dobrej zmiany w naszym Kosciele 1 ksi,adz Międlar został nagrodzony za swoja chrzescijanska działalnosc i trafił na własciwe miejsce wszak podhale to centrum ONR - brawo księża biskupi ! Dni Młodzieży z wyeksponowanym ONR i księdzem Mi,edlarem napewno będa udane- a to sie Papiez zdziwi !
ABC22.02.2016, 01:17
Czy ksiądz modlił się również w imieniu ofiar, które zginęły z rąk tych bohaterów?
Claus Barbie22.02.2016, 01:09
@szuser
Ale to co piszesz to wziąłeś z książki Machejka wydanej w latach 60tych i rozdawanej jako gratis do gazet by szkalować prawdę.A prawdy w tym 99%....Bo to co NIBY zrobił Ogień to faktycznie robiło SB w przebraniu partyzantów.
Osobiście znam i znałem osoby które pamiętają te czasy tych ludzi i te wydarzenia,szczególnie w Maniowach i okolicach.
Proszę fałszywie nie pisać jak się nie wie i nie sugerować sie książkami z tamtych lat lub wiadomościami z trzeciej,pewnie czerwonej ręki....
wicher21.02.2016, 23:35
Brawa dla ks Jacka ! CWP !!!
Ogień21.02.2016, 23:09
Podobno Juhas przed śmiercią powiedział że kłamał ? Prawda to??!!!
osioł21.02.2016, 23:06
do SZUSER dziekuje i gratuluje odwagi aby w tych mrocznych czasach prawde pisac historia dzisiaj jest zakłamywana niedopowiedziana do konca nawet wmanewrowano sp.prezydenta w odsłoniecie pomnika [ponoc wycofał sie z mowy]ale to moze byc nieprawda niestety grupa ok 40 potomkow tych bochaterow zaszczuwa wszystkich o innych pogladach na sprawe i publikuje olbrzymią ilosc wpisow nic niewnoszących do sprawy mając na celu tylko ich liczbe aby stworzyc wrazenie masowosci jeszcze raz gratuluje poswiecenia czasu by pokazac ze nie jest to tak oczywiste jak twierdzi IPN wydając kaledarz na ten rok z zołnierzami wykletymi[wykletymi to chyba od ilosci przeklenstw jaka na nich za ich działalnosc spadła]
Partyzant21.02.2016, 22:28
@szuser
Bredzisz i pierdoły ciskasz....
Pewnie o Lamparcie sie naczytałeś....
Kto wie to wie jaka jest prawda .....ale na pewno nie taka jak Ty piszesz.
tutejszy21.02.2016, 21:49
''szuser''prawdę trzeba ujawniac i nie bać sie tego robić.dziekuje ci ze to!!! ludność się dosyć nacierpiała przez tych bandytów dzisiaj nazwanych bochaterami.
nowotarzanin21.02.2016, 21:45
Do Szuszer - dziękuje za bardzo ważną lekcję historii. Nigdy nie podejmowałem w tej kwestii opinii ponieważ były różne legendy. Daję wiarę temu co napisane i wreszcie wiem kim był legendarny Ogień na Podhalu. Jeszcze raz dziękuje.
instruktor21.02.2016, 21:43
Co to za formacja wojskowa, moglibyście iść na szkolenie do harcerzy. Wstydu oszczędźcie. I na przyszłość zamieńcie się chociaż gaciami, bo jeden ma za krótkie drugi za długie. Pytam, kto jest odpowiedzialny za wystawienie tego pospolitego ruszenia. Nie godzi się nosić żadnego Godła Polskiego na czapce.
korekciarz21.02.2016, 21:24
Panie Piotrze czasami lepiej jest pstrykać na rawie, łatwiej jest wtedy usunąć problem z balansem bieli....
franio21.02.2016, 21:16
Po powstaniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, w którym znalazł się Stanisław Mikołajczyk, UB próbował skłonić Kurasia do ujawnienia się. Nowotarski PUBP przekazał na ręce Kurasia dwa listy z zapewnieniem bezpieczeństwa i darowania kary, pod warunkiem złożenia broni i wyjścia z lasu. Zachęty te trafiały w próżnię: ?Ogień? nie wierzył w zapewnienia UB; liczył na tymczasowość władzy komunistów i sowieckiej dominacji. Podobnie jak znaczna część społeczeństwa wierzył, że dzięki kolejnej wojnie, albo na drodze wolnych wyborów, Polska odzyska suwerenność.

W liście do UB z 15 października 1945 r. Kuraś jednoznacznie wyraził swój stosunek do amnestii:


Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku ?Tak mi dopomóż Bóg?. Zdrajcą nie byłem i nie będę. [...] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy. Gwarancje wolności wydajecie więźniom, których katujecie jak barbarzyńcy. Wstyd, hańba. Swoim postępowaniem doprowadzicie do zguby samych siebie. [...] żegnam was, rodacy komuniści, zasyłając pozdrowienia dla Borowicza [...] i wielu innych, którzy zamienią się w sztandary powiewające na suchym drzewie?
Rezerwista21.02.2016, 21:02
Całe szczęście dla Polski że teraz do wojska nie biorą ,wielkie szczęście,jak widzę te zdjęcia.
Harnaś21.02.2016, 20:39
Brawo, tak trzymać !!!
Ana21.02.2016, 20:24
Kto to ten koleś co się tam się udziela na foto?Browar widzę Cię! Oj bieda nam z takimi patryiotami!
Transformers21.02.2016, 20:00
To teraz dzieci zamiast chodzić do kościoła będą się do tych skinów zapisywać.
NSZ-NP21.02.2016, 19:51
Pożegnanie ks. Jacka Międlara - WAŻNE SŁOWA yutube [Wrocław]
Logos21.02.2016, 19:51
Międlar do Afryki!
taki PiS jak PZPR21.02.2016, 19:28
dzisiaj nie było działaczy PiS ?
czyżby nie popierali Ognia ?
gdzie Ci nieudacznicy - A.P i J.H ?
szuser21.02.2016, 19:11
?Ogień? ? watażka podhalański

Testament podhalańskich AKowców

16 marca 1990 r. na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu zjawiło się ośmiu wysokich rangą byłych żołnierzy Armii Krajowej. Przekazali proboszczowi, ks. prałatowi Franciszkowi Juraszkowi, dokument dotyczący działalności na Podhalu Józefa Kurasia ?Ognia?, przysięgli na Biblię, że wszystko, co napisali, jest prawdą, i powiedzieli, że chcieliby, aby Pan Bóg dowiedział się o wszystkim na Sądzie Ostatecznym.
W 2009 r. zmarł ks. Juraszek i z jego szuflady na plebanii w tajemniczy sposób zniknął oryginał tego pisma. Ktoś bardzo chciał, aby ten dokument nie doczekał Sądu Ostatecznego, i dlatego zdecydowaliśmy się go upublicznić na podstawie kopii, której autentyczność potwierdziły nam rodziny podpisanych akowców.

W okresie powojennym ukazały się w drugim obiegu publikacje pozytywnie oceniające pookupacyjną działalność zbrojną na Podhalu Józefa Kurasia ?Ognia?.
Dodatnio opisano jego wyczyny w walce z oddziałami KBW, broniącymi narzuconej nam władzy, nie wspomniano natomiast o zbrodniach popełnionych przez ?Ognia? i na jego rozkaz.
Kuraś wstąpił do oddziału partyzanckiego AK, dowodzonego przez por. Władysława Szczypkę ?Lecha? w Gorcach w połowie 1943 r. ?Lech? przyjął od niego przysięgę, nadał pseudonim ?Orzeł?, mianował swoim zastępcą. Wkrótce, na skutek nieszczęśliwego wypadku, ?Lech? zginął i na jego miejsce przybył por. Kryspin Więckowski ?Zawisza?, przysłany przez Okręg w Krakowie.
Gestapo dowiedziało się, że Kuraś jest w partyzantce, toteż zemściło się na jego rodzinie. Dnia 29 VI 1943 r. zamordowano w Waksmundzie jego ojca, żonę i 1,5-rocznego synka, dom spalono. Przed nastaniem zimy 1943/44 partyzanci Oddziału ?Wilk?, bo taki kryptonim posiadał, przenieśli się z Kudłania na Czerwony Groń i tam nad potokiem zbudowali dwie ziemianki. Przed Bożym Narodzeniem Ernest ?Sław? i Helena ?Sława? Durkalcowie, kierujący schroniskiem na Lubaniu, zaprosili ?Zawiszę? z kilku partyzantami do siebie na wieczór wigilijny. W oddziale służył ich syn Bolesław ?Sławek?. Przed odejściem ?Zawisza? wydał ?Ogniowi?, bo taki kolejny pseudonim Kuraś posiadał, rozkaz pozostawania z oddziałem w ziemiankach do jego powrotu, żywność partyzanci mieli.

?Ogień? rozkazu nie wykonał,
poszedł z częścią oddziału 26 XII do Ochotnicy na zabawę. O świcie w dniu następnym wrócili do ziemianek i przystąpili do czyszczenia broni. W ślad za nimi przyszedł oddział żandarmerii i partyzantów zaatakował, ubezpieczenie nie funkcjonowało. ?Ogień? żadnego rozkazu do samoobrony nie wydał, otworzył drzwi, wystrzelił z pistoletu i znikł. Dowództwo nad oddziałem objął ?Krasny?, kazał ?Krukowi? z rkm-em wyskoczyć z ziemianki na lewo wzdłuż potoku i ostrzelać napastników, po czym sam z resztą partyzantów wybiegł. ?Szpak?, chory na zapalenia stawów, nie mógł dołączyć do nich i popełnił granatem samobójstwo, a ?Wiatr? trafiony śmiertelnie upadł pod świerkiem. Oddział ?Wilk? chwilowo rozproszył się, część partyzantów udała się do schroniska w jednej z bacówek. ?Zawisza? większą grupę po pewnym czasie zebrał w schronisku na Lubaniu. Z partyzantami, których ?Zawisza? zebrał, zaatakował i rozbił posterunek w Ochotnicy Dolnej. Granatowi policjanci poddali się. A komendanta żandarma Kuntza, broniącego się na piętrze, zabito.
Nie dołączył do Oddziału ?Ogień?, zgrupował on koło siebie kilku partyzantów i odtąd do końca okupacji Podhala oddział ten, nieco powiększony, stanowił samodzielną, nikomu niepodlegającą jednostkę, nie uznawał nad sobą żadnej zwierzchności, unikał spotkań z dowódcami i oddziałami AK. Rozbrat z ?Zawiszą? nie wynikał z rzekomej odmienności poglądów politycznych, jak to skomentowali po wojnie niektórzy autorzy publikacji. Znając twardy charakter swojego poprzedniego dowódcy, ?Ogień? obawiał się odpowiedzialności za niewykonanie rozkazu, opuszczenie 26 XII z częścią oddziału ziemianek i udanie się na zabawę, dopuszczenie do zaskoczenia i rozproszenia oddziału, śmierci dwóch partyzantów i zniszczenia ziemianek. ?Ogień? był kapralem rezerwy, odbył służbę czynną w pułku piechoty i ukończył szkołę podoficerską, wiedział, jakie konsekwencje ma prawo wyciągnąć oficer przełożony wobec podkomendnego w okresie wojny za niewykonanie rozkazu.

Nie dołączył do oddziału, więc

został uznany za dezertera, co zrobił świadomie. Swoje poglądy polityczne prezentował w zależności od aktualnej sytuacji korzystnej dla siebie. Nie przebierając w środkach, włącznie z krwawymi rozbojami, zdobywał ?dutki? (pieniądze), do bankructwa życiowego w 1947 r. przedstawiał się jako członek: Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Batalionu Chłopskiego, Ludowej Służby Bezpieczeństwa, Polskiej Partii Robotniczej, Milicji Obywatelskiej i w końcu Narodowych Sił Zbrojnych.
Nie funkcjonowały u niego normy moralne, wybrał kierunek działania według własnego widzimisię. Wzywany wielokrotnie przez mjr. Adama Stabrawę ?Borowego?, dowódcę 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK i dowódcę IV batalionu kpt. Juliana Zapałę ?Lamparta? do podporządkowania się, na wezwania nie reagował. Doręczycielowi wezwań zagroził, że jeżeli nie przestanie do niego z pismami z dowództwa przychodzić, to go zastrzeli jak psa.
Do dowództwa pułku napływały skargi o dokuczliwej dla góralskiej wsi działalności watahy ?Ognia? jak: zdejmowanie i zabieranie z młynów i tartaków, pracujących dla ludności wiejskiej, pasów transmisyjnych, rabunkach, nakładaniu kontrybucji, pijatykach, rozbojach. Rozważano w dowództwie myśl zaatakowania i rozbrojenia watahy. ?Borowy? wykonania pomysłu zaniechał, doprowadziłoby to do bratobójczej walki i ofiar ludzkich. ?Ognia? pozostawiono w spadku, zarysowującej się na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, władzy ludowej, która w końcu stycznia 1945 r. utworzyła się i na Podhalu.
Dnia 19 I 1945 r. gen. Okulicki ?Niedźwiadek?, komendant główny, rozwiązał Armię Krajową. Wykonując ten rozkaz, ?Borowy? rozwiązał 1 PSP-AK, walczący na Podhalu.
Po wkroczeniu jednostek Armii Radzieckiej na Podhale ?Ogień? ze swoim uzbrojonym oddziałem zszedł z Gorców do Nowego Targu i podporządkował się władzy ludowej. Pojechał do Lublina, a stamtąd do Warszawy i tam zatwierdzono mu samozwańczy stopień porucznika i wydano dokument, z którym zgłosił się w Wojewódzkiej Komendzie MO i otrzymał nominację na komendanta MO w Nowym Targu. Posterunki, miejski i w okolicznych wioskach, obsadził swoimi partyzantami. W tym czasie do nowotarskich placówek MO i UB był przydzielony radziecki oficer NKWD jako doradca.
Posługując się posiadanym spisem, dokonywał on wspólnie z funkcjonariuszami UB aresztowań AK-owców.
Z Nowego Targu byli pochwyceni i osadzeni w areszcie m.in. Władysław Zagardowicz ?Kukułka?, Franciszek Kieta ?Limba?, Teofil Zubek ?Wiewiórka?. W czasie przesłuchań żądano od nich ujawnienia miejsca pobytu oficerów posługujących się pseudonimami: ?Borowy?, ?Podkowa?, ?Las?. Aresztowani podejrzewają o sporządzenie spisu i wręczeniu go bolszewikom ? Józefa Kurasia. Spis był sporządzony w języku polskim i bolszewik miał trudność w odczytaniu nazwisk i pseudonimów. Ksiądz proboszcz Karabuła i mgr burmistrz Szoski wezwali Kurasia do opamiętania się i zaprzestania zdradzieckiego postępowania. Zagardowicz i Kieta byli aresztowani 2 lutego, po czym wywiezieni na Ural w rejon Swierdłowska. Kieta przepracował w kopalni węgla 33 miesiące, wrócił ze zniszczonym zdrowiem, jest obecnie na utrzymaniu opieki społecznej. Zagardowicz pracował przy wyrębie lasu, we wrześniu zbiegł i wrócił do Nowego Targu.
Kuraś 11 kwietnia 1945 r. z milicjantami zdezerterował, porwał przy tym i uprowadził ze sobą Katza-Burzyńskiego, Żyda, szefa miejscowego UB. Wrócili w Gorce, na dobrze im znane ścieżki i rozpoczęli zbrojną działalność, wymierzoną w organa władzy ludowej. Rozbijali komitety PPR, posterunki MO, mordowali ocalałych z holokaustu Żydów, strzelali i zabijali napotkanych w Gorcach turystów, uznając ich za zwiadowców UB, egzekwowali nakładane przez ?Ognia? kontrybucje.
?Łoza?, łączniczka rozwiązanego oddziału AK, w kwietniu przyszła pieszo z Rabki do Krakowa, odnalazła ?Borowego? i jego zastępcę na ul. Siemiradzkiego 2 w Domu Zdrowia (własność rodziny Sędzimirów) i doręczyła pismo od ?Ognia?. Namawiał on ?Borowego? do powrotu na Podhale i objęcie dowództwa, zobowiązał się do podporządkowania jego rozkazom. Odpowiedzi ?Ogień? nie otrzymał, a ?Borowy? i ?Podkowa? zmienili kwaterę.
W kwietniu ?Ogień? popełnił jedną z pierwszych zbrodni,
licznych w późniejszym okresie swojej działalności. Wezwał do siebie przez gońca Franciszka Zapałę, zamieszkałego w Koninie, brata Juliusza Zapały ?Lamparta?, d-cy IV nowotarskiego batalionu PSP-AK. Franciszek Zapała zgłosił się u ?Ognia?, zabierając ze sobą blankiety zaświadczeń o nadaniu Brązowego Krzyża Zasługi z Mieczami, podpisane in blanco przez ?Borowego?. ?Lampart? już nie żył, miał wpisać na zaświadczeniach pseudonimy swoich żołnierzy ? partyzantów i im wręczyć, ale nie zdążył tego uczynić, bo batalion był już rozwiązany. ?Ogień? blankiety zabrał, a Franciszka Zapałę zamordował. Do blankietów wpisał pseudonimy swoich podkomendnych i im zaświadczenia rozdał. Po upływie kilku lat niektórzy z tych ?odznaczonych? usiłowali swoje odznaczenia zweryfikować w Zarządzie Koła ZBOWiD w Nowym Targu.
?Ogień? posiadał notatnik, w którym zapisywał swoje decyzje i niektóre wydarzenia, między innymi:
? 28 sierpnia 1945 r. zastrzelenie 4 Żydów w Maniowach
? 24 października zastrzelenie B. w Zakopanem za kradzież pieniędzy zabranych na poczcie
? 18 grudnia zastrzelenie handlarza złotem z Warszawy
? 2 lutego 1946 Jana Lacha, członka PPR zastrzelono w Kluszkowcach
? 10 marca wydał rozkaz zabicia mgr Misiaka, pracownika Urzędu Miejskiego w Rabce. Został zastrzelony we własnym mieszkaniu.
? 29 grudnia zastrzelono w Luboniu Wielkim człowieka, który był na wczasach
? 3 maja ograbiono i zastrzelono koło Krościenka 12 osób obojga płci narodowości żydowskiej.
Spisz i Orawa z mieszaną ludnością polsko-słowacką były w okresie okupacji przyłączone do Słowacji. Wymienione regiony w czasie grasowania bandy ?Ognia? ucierpiały szczególnie.

Wieś Krempachy była ograbiona czterokrotnie.
Wpadli w czasie odprawianego w kościele nabożeństwa i rozpoczęli rabunek. Podzieleni na grupy po 3-4 osoby, posługując się zanotowanymi numerami domów, napadali na zamożniejszych gospodarzy. U Jurkowskich zabrali dwie krowy i konia z wozem, kopali i bili, wymyślając od Słowaków.
U Jana Łukasza ?Lorenca? zastrzelili w chlewie tucznika, zabrali konia z wozem, na który załadowali zdobycz.
Matce Jana Jurkowskiego ?Synka? wyrwali z uszu i zabrali złote kolczyki.
Jana Pietraszka ograbili, zabrane rzeczy załadowali na wóz, a jego samego zatrzymali jako woźnicę. Miejscowa młodzież uzbroiła się w widły, zaatakowała rabusiów i Pietraszka odbiła.
Innym razem ograbili mieszkańców Nowej Białej, uprowadzili Jana od Katryny. Zrozpaczona długo męża poszukiwała, wierzyła, że żyje i wróci. Pewnego dnia podrzucono jej kartkę z informacją, gdzie jest mąż. W Waksmundzkim lesie znaleziono grubo przykryte ściółką i gałęziami cztery trupy, a wśród nich męża Katryny, wszyscy byli z Nowej Białej. Przy biciu w dzwony przywieziono zamordowanych na wozie do wsi, spotkała ich ludność Nowej Białej. Po tych napadach młodzież słowacka uchodziła na stałe do Słowacji.
Dnia 6 czerwca banda ograbiła w Obidowej dyplomatów angielskich wracających z Zakopanego do Warszawy.
23 lipca ? ?Doniesiono o harcerzu z Ochotnicy. Drużyna szybko-wykonawcza. Powiesili, zerwał się, jeszcze raz? (cytat z notatnika ?Ognia?).
4 grudnia ? ?Kontrybucja. Haburowa Katarzyna 500.000 most. Giżycka Maria 500.000 1.XII. zlikwidowano, Łapsze Niżne 150.000. Niedzica 100.000 24.XI. zlikwidowano, Kamin?150.000 24.XI? (cytaty z notatnika ?Ognia?).
Stan bandy od początku działania ?Ogień? powiększał imiennymi powołaniami. Niektórzy po otrzymaniu wezwania opuszczali dom rodzinny i wyjeżdżali na Ziemie Odzyskane. W lecie 1946 roku banda została podzielona na mniejsze, działające w innym terenie.
W ciągu niespełna dwóch lat (kwiecień 1945-luty 1947) banda wykonała około 350 akcji, m.in. rozbiła 57 posterunków MO. Z rąk bandy ?Ognia? poniosło śmierć, według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, 430 osób, w tym: 76 funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, 70 funkcjonariuszy MO, 45 żołnierzy KBW i WP, 28 członków PPR, 27 żołnierzy radzieckich, 53 Żydów, 131 innych osób.
Należy tu wliczyć konfidentów i donosicieli UB, członków ORMO oraz zatrzymanych w pobliżu miejsc zakwaterowania band i podejrzanych o śledzenie. Podczas walk zginęło ponad 50 ludzi ?Ognia?, ujęto około 150, aresztowano ponad 200 współpracowników.
Do najbardziej potwornych i ohydnych zbrodni popełnionych przez ?Ognia? i jego ludzi należą:
? powieszenie w Ostrowsku 10 XII 1945 r. na słupie telegraficznym ciężarnej Katarzyny Kościelnej, z d. Remiasz za to, że wobec sąsiadki nazwała ?Ognia? bandytą
? zgwałcenie Czubiakowej, wezwanej z Waksmundu, matki dwojga dzieci. Odprowadzający ?ogniowiec? również ją zgwałcił, po czym zastrzelił.
U ?Ognia? istniał patologiczny, odbiegający od normy, popęd płciowy. Wzywał imiennie do siebie w Gorce przez gońców kobiety, zmuszał je do uległości, a broniące się gwałcił.
Dnia 21 II 1947 r. zaskoczył ?Ognia? oddział KBW w Ostrowsku w zagrodzie Józefa Zagaty. Była tam przygotowana uczta, na którą ?Ogień? przyszedł z kumplami i z Hanką. Śledzący go osobnik po stwierdzeniu obecności ?Ognia? we wsi, pojechał na rowerze do Waksmundu i przekazał wiadomość następnemu, który również na rowerze pojechał do Nowego Targu i zameldował o tym w UB.
Gdy przybyły na samochodach oddział KBW okrążał zagrodę Zagaty, ?Ogień? z Hanką wyskoczyli z chaty i wpadli do sąsiedniej, wleźli po drabinie na strych i drabinę wciągnęli za sobą. Bieg z chaty do chaty był jednak zauważony i ostatnia kryjówka ?Ognia? została szczelnie otoczona przez żołnierzy. Zagrożono mu, że jeżeli nie zejdzie na dół, to zostanie spalony razem z chatą. Wówczas Hanka po drabinie zeszła, a na strychu padł pojedynczy strzał. ?Ogień? strzelił sobie w głowę. Przewieziony do Nowego Targu zmarł w szpitalu. Po jego śmierci ?ogniowcy?, korzystając z ogłoszonej przez Sejm 22 II 1947 r. amnestii, masowo ujawnili się i zdali broń. Skończyła się na Podhalu zmora grabieży, mordów, gwałtów i kontrybucji. Górale i kupcy odetchnęli z ulgą.
Taka prawda.

Żołnierze partyzanci 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej, zrzeszeni w Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu:

Włodzimierz Budarkiewicz ?Podkowa?
Władysław Sowa ?Celiński-Dunin?
Władysław Zagardowicz ?Kukułka?
Franciszek Kieta ?Limba?
Jan Sral ?Krasny?
Bronisław Wielkiewicz ?Skok?
Jan Kacwin ?Juhas?
Tadeusz Czubernat ?Płomień?

Nowy Targ, 16 marca 1990 r.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl