18.08.2016, 11:09 | czytano: 4194

Paweł Kos: "Już nam chodzą po głowie konkretne pomysły, czym by tu zadziwić widzów na przyszłorocznym pikniku lotniczym"

zdj. Michał Adamowski
NOWY TARG. "Jak się widzi ludzi, którzy byli szczęśliwi - to tak bardzo cieszy. My to robimy tylko i wyłącznie po to, by się cieszyć się z uśmiechu i radości publiczności podziwiającej to, co się dzieje w powietrzu" - mówi Paweł Kos, główny organizator Nowotarskiego Pikniku Lotniczego. Prezes Aeroklubu Nowy Targ niepokoi się natomiast nieco o przyszłoroczną edycję.
Ile osób pracowało przy tegorocznym pikniku?
- Przy samej organizacji imprezy, która polega na planowaniu, szukaniu sponsorów, rezerwowaniu terminów "gwiazd" - a to rozpoczęło się już wiele miesięcy temu - pracowało kilka osób. W trakcie samej imprezy było już nas około stu, to w dużej mierze członkowie ANT, ale i osoby z zewnątrz - przyjechało na przykład ok. 20 osób z całej Polski, by pomóc przy imprezie. Oczywiście nie liczę strażaków, służby medycznej, czy pracowników ochrony, bo oni mieli swoje zadania do wykonania, liczę tylko osoby, które były do dyspozycji organizatorów.

A ile osób było na pikniku?

- Sobota była nieco słabsza, bo pogoda wydawała się niepewna, i mimo iż dysponując dokładnymi prognozami mieliśmy pewność, że nie będzie padać, to ciemne niebo i niska temperatura mogły ludzi nieco zniechęcić do przyjścia na lotnisko. Ale niedziela była rewelacyjna. Były takie chwile, że ciężko było się przemieszczać po płycie, trzeba było chodzić slalomem, między ludźmi. Szacunkowe dane wskazują, że w niedzielę mogło nas odwiedzić ok. 20 tysięcy osób, a w oba dni - około 30 tysięcy.

Rozumiem, że jest Pan zmęczony, ale zadowolony.

- Praca się nie skończyła, bo musimy jeszcze rozliczyć imprezę. Ale tak - jestem zadowolony. Nawet bardzo. Wie pani, spotkałem na placu nieznajomą mi osobę. To był widz z Katowic. W trakcie pikniku podszedł do mnie, w towarzystwie kilkuletniego chłopca, który trzymał w ręce mały szybowiec ze styropianu i zaczął mi gratulować "najlepszej imprezy w jakiej uczestniczył". Bardzo entuzjastycznie się wyrażał o naszym pikniku. Mówił, że już z synem planują w przyszłym roku być na Podhalu w tym terminie, by koniecznie znów trafić na Nowotarski Piknik Lotniczy. Z kolei w poniedziałek zaczepiła mnie jeszcze jedna osoba z gratulacjami, że "świetna impreza, że nam współczuje, bo wysoko sobie podnieśliśmy poprzeczkę i sam nie wie co zrobimy w przyszłym roku, żeby utrzymać poziom imprezy".

Mówię o tym, bo wcześniej mnie to nie spotykało. Nie widziałem takich reakcji. Jak się widzi ludzi, którzy byli szczęśliwi - to tak bardzo cieszy... Sprawia mi to niesamowitą radość. My to robimy tylko i wyłącznie po to, by się cieszyć się z uśmiechu i radości publiczności podziwiającej to, co się dzieje w powietrzu. To jest dla mnie spełnienie. Po to to robimy. Nikt z nas nic z tego nie ma, poza satysfakcją. Pracujemy społecznie, często do późnych godzin nocnych. Przygotowanie takiej imprezy to wielomiesięczny wysiłek - niech każdy kto nie dowierza - sam spróbuje to zrobić.

Mało kto szuka okazji, by powiedzieć osobiście organizatorom, że im się podobało to, w czym uczestniczyli. Zakładam, że tych zadowolonych było więcej. Sam Pan powiedział, że grubo ponad 30 tysięcy osób przewinęło się przez lotnisko w tych dniach.

- Tak. Ale to nie tylko widzowie są powodem do satysfakcji. Z całej Polski zgłaszają się młodzi ludzie z pytaniem "czy mogą przyjechać i jakoś pomóc". I przyjeżdżają, chcą być wolontariuszami, chcą z nami współtworzyć to wydarzenie. To nie są ci sami ludzie co roku, pojawiają się nowe twarze. I jeszcze jedna sprawa - spotterzy. Mieliśmy spotterów z całego kraju, wydano 102 akredytacje. Jak na naszą małą imprezę - to niebywały wynik! Ponad setka osób przyjechała, by robić profesjonalne zdjęcia - to też jest powód do dumy.

Impreza nie jest biletowana, co oznacza, że trzeba szukać pieniędzy u sponsorów.

- Trudno jest przekonać kogokolwiek do jakiegoś wsparcia. Poszukiwanie sponsorów to bardzo ciężka i wyczerpująca praca, oznacza wiele rozmów, negocjacji. Teraz mieliśmy wybitne szczęście, bo wygraliśmy budżet obywatelski i to dwa razy pod rząd. To było 90 tysięcy brutto, czyli 73 tysiące do wykorzystania. To jest niebywały zastrzyk "na start". Wie pani kiedy myśmy podpisali umowę z Brytyjczykami? W styczniu. I już wtedy, 7 miesięcy przed imprezą poszła zaliczka. Gdyby nie komfort, że już mamy jakąś pewną kwotę do dyspozycji, to nie miałbym odwagi zaryzykować i planować zaproszenia takich gości. To był rekordowy budżet.

"Rekordowy budżet"? To znaczy ile wydano na tegoroczny piknik?

- To nie jest tajemnica. Oczywiście mogę powiedzieć, ale czy to konieczne?

W takim razie - jaką częścią tego budżetu był ów "zastrzyk z budżetu obywatelskiego?
- Blisko połowa. Ale to już koniec. Mieliśmy wyjątkowe szczęście w zakresie środków finansowych jakimi dysponowaliśmy i jestem przekonany, że trudno będzie do niego w przyszłości wrócić, choćby z tego powodu, że nowa edycja budżetu obywatelskiego zakłada większe ograniczenia w przypadku projektów miękkich.

Co ANT ma z organizacji takich imprez. Prócz wspomnianej satysfakcji.

- Możemy podczas pikniku sprzedawać gadżety, organizujemy przy tej okazji więcej lotów widokowych. Aeroklubowi potrzebne są pieniądze. Pamiętam doskonale takie czasy, że w Aeroklubie nie było na czym latać, nie było paliwa w zbiorniku, nie było ubezpieczonego i sprawnego sprzętu. My ten Aeroklub wyciągnęliśmy z przepaści. To dla zarządu kolejny powód do szczęścia, że teraz jest tak jak powinno być.

Wróćmy jeszcze do pikniku. Który występ, pokaz był dla Pana największym powodem do dumy, że udało się go zaprezentować w Nowym Targu?

- Każdy z elementów pikniku był fantastyczny. Ja nie potrafię być obiektywny, bo wszystko co dzieje się w powietrzu to dla mnie największa frajda. Ale sądząc po reakcjach - ludziom najbardziej podobał się występ Brytyjczyków - zwłaszcza nocne pokazy. Wielki zachwyt wzbudził śmigłowiec z Czech. Czeskie Siły Powietrzne przyleciały do Nowego Targu unikatowym Mi-24. Aplauz towarzyszył też Wojsku Polskiemu. Ich loty robiły wrażenie - gdyż mogliśmy podziwiać w akcji potężne maszyny, "latające czołgi". Ich obecność na pikniku to też efekt wieloletniej współpracy i tego, że w ciągu roku gościmy ich podczas ćwiczeń.

A co sprawiło największą trudność podczas zapraszania gości?

- Brytyjczycy. Przylot grupy z Wielkiej Brytanii organizowaliśmy z bardzo dużym wyprzedzeniem. I sam przylot też był kłopotliwy, bo ściągnięcie tego typu samolotów - samolotów sklasyfikowanych w kategorii eksperymentalnej - i możliwość żeby mogły te maszyny operować nad naszym terytorium, wymagała zgody, "tymczasowego zezwolenia na wykonywanie lotów na terytorium RP" od polskiego nadzoru lotniczego. Czeskie Siły Powietrzne też musiały mieć zgodę Ministerstwa Obrony Narodowej na swój przylot. Dlatego istotnym elementem był patronat honorowy nad Nowotarskim Piknikiem Lotniczym inspektora Sił Powietrznych DB RSZ generała Tomasza Drewniaka.

Ta wspomniana wcześniej "wysoko postawiona poprzeczka"... Są już pomysły na przyszłoroczny NPL?

- Tak. Już nam chodzą po głowie konkretne pomysły, czym by tu zadziwić widzów. Ale na razie nie chciałbym zdradzać szczegółów. Trochę mnie martwi, że nie będziemy mieli szansy wystartować z takiego samego poziomu finansowego, ale deklaruję, że postaramy się nie zawieść.

Rozmawiała Sabina Palka

----
W mediach ukazały się już pierwsze podsumowania i opinie o Nowotarskim Pikniku Lotniczym. Zainteresowanych odsyłamy tutaj i na przykład tutaj.

s/
zobacz także
komentarze
Władek22.08.2016, 22:30
Maciarewicz już za Ciebie pomyślał _ musisz zorganizować na koszt Aeroklubu szkolenia dla Polskiej Gwardii Narodowej .
as22.08.2016, 13:11
Byłoby lepiej, gdyby były jakieś zespoły.
kulig123420.08.2016, 09:41
Jakieś nigdy nie bel zmecony to nie wis co to byc zmecony- Gazda John... Gratuluje! Obiektywnie piknik najlepszy z wszystkich edycji.
Jo Anna20.08.2016, 09:34
Stówka czy to ty byłeś główną postacią materiału w śmiesznych klapeczkach na stopach i ze zmienionym głosem:P
Zmęczony19.08.2016, 23:31
A czym niby Pan Kos ma być zmęczony? Całą robotę przy pikniku charytatywnie odwalali członkowie ANT, którzy za przywilej bycia Członkami płacą prawie 800zł rocznie... To oni mogą być zmęczeni.
stówa19.08.2016, 12:42
Bu ha ha ha....Już nam chodza po głowie konkretne pomysły. Takie same jak w 2012 kiedy to prokurator odwiedził lotnisko po wizycie TVN 24?
po...ny19.08.2016, 11:04
@Viola- proponuję zorganizować dla nich darmowe przeloty połączone z akrobacjami , gwarantuję że zapomną o hałasie;-)
Viola18.08.2016, 18:30
Gratuluje jest coraz lepiej, jestem za ale trzeba pomyśleć co zrobić by Festyn nie był zmorą dla starszych mieszkańców bloków, którzy mocno psioczyli na władze z uwagi na nadmierny hałas.
Joseph Smith18.08.2016, 16:20
Mi tez sie podobało... To wpros nie do wyobrażenia że w dzisiejszych czasach istnieje jeszcze grupa ludzi, która potrafi sie zaangażować w przygotowanie tego typu imprezy bez wynagrodzenia. Ale jak widać sa jeszcze ludzie z pasja i pomysłem.
sys18.08.2016, 16:06
Gratulację impreza była bardzo fajna, tylko wieczór troszkę nudno ale to w ranczu mozna było potańcować :)
wtf18.08.2016, 15:25
Gratulacje za wspaniałą imprezę ! Dla mnie numer jeden to Artur Kielak - to co robi z samolotem jest po prostu niesamowite ! :)
zwykły szary człowiek18.08.2016, 13:34
Gratulacje, oby tak dalej. W tym momencie jest to najlepsza impreza jaka ma miejsce w Nowym Targu.
896532344511118.08.2016, 13:11
Zamiast tandetnego jarmarku podhalańskiego co z roku na rok jest coraz gorszy wesprzeć finansowo piknik . A na koncerty o wiele ciekawsze niż na jarmarku można podjechać do sąsiednich miejscowości bo repertuar ciekawszy
swój18.08.2016, 12:12
Chodzą Prezesowi po głowie pomysły jak tu uatrakcyjnić kolejny piknik...ciekawe...a jakie ma pomysły na NTVK??? Prezes tu Prezes tam...
Maciej K18.08.2016, 12:04
Super organizacja Pikniku, super impreza Panie Prezesie.
xyz18.08.2016, 11:16
Brawo, a nowotarscy nieudacznicy wieszali psy na Kosie. Zresztą, ten problem dotyczy chyba każdego kto działa w tym mieście w inny sposób niż picie Harnala przed TV.