Nadal nie wiadomo, kiedy ruszą z powrotem linia busów z Rokicin Podhalańskich do Zakopanego. Rośnie niezadowolenie pasażerów, którzy nie mają jak dojechać do pracy i szkoły.
Po rezygnacji z końcem sierpnia dotychczasowego przewoźnika i pojawieniu się w jego miejsca innego, rodzą się kolejne problemy. Jan Morawa mówi, że zgodę na korzystanie z przystanków już ma, nie ma za kierowców. - Największy problem jest z kierowcami. Byłem przekonany, że ci, którzy pracowali u dotychczasowego przejdą do mnie. Tak się nie stało, znaleźli gdzie indziej pracę. Trudno się dziwić. Nie mam jak wykonać tego najwcześniejszego kursu z Rokicin o 4.45. Tam musi być kierowca na miejscu. Później jest o g. 5.30. Z tych właśnie korzystają ludzie, którzy jeżdżą do pracy do Zakopanego, a później 7.30 młodzież do szkół. Później zostają jeszcze późne nocne kursy z Zakopanego, chociażby o 22.
Morawa potrzebuje już teraz 4 kierowców. Ma jedynie dwóch, którzy są w stanie obsłużyć jednego busa, a potrzeba jeszcze pokierować dwoma. O niezadowoleniu pasażerów wie. Na razie szuka pracowników, a pasażerowie czekają na swoje busy.
Józef Słowik


