03.04.2022, 15:50 | czytano: 2743

Józef Pitoń: Kiedyś mi się wydawało, że pisarz jest drugi po Bogu (zdjęcia)

zdj. Marcin Szkodziński
KOŚCIELISKO. „Ku Jesiyni” i Moja Dziedzina”, to najnowsze publikacje Józefa Pitonia z Kościeliska, których promocja odbyła się w budynku Urzędu Gminy. - Wspomnienia są fajne, bo można się wygadać. Wy musicie teraz słuchać, bo nie wypada wam wyjść - śmiał się autor książek, który szeroko opowiadał o najnowszych publikacjach, a także o tym, czego jeszcze na papier nie przelał.
Promocja najnowszych książek Józefa Pitonia przyciągnęła blisko sto osób, którym kultura regionu i pamięć dawnych czasów nie jest obojętna. Autor książek opowiedział, jak wyglądały jego twórcze początki.
- Kiedyś mi się wydawało, że pisarz jest drugi po Bogu. Ja w ogólniaku miałem poprawkę z polskiego. Pomyślałem sobie, że będę pisać po góralsku, bo i tak się nikt nie pozna. Na początku myślałem: kto to będzie czytać? Ale udało się z jedną książką, potem z drugą i teraz już jest łatwiej. Mam w głowie dużo tych pomysłów - mówił na spotkaniu autorskim Józef Pitoń.

Książka „Ku Jesiyni” zawiera wiele opisów i historii, z których część jest wymyślona, a w innych miejscach można dopatrzeć się opisów prawdziwych, żyjących postaci.

- Problem był, że książka "Ku Jesiyni" jest pisana gwara, a ja jej nie znam - mówiła Janina Łępa, wydawca. - Pan Józef pisał odręcznie bardzo wyraźnie, później ja przepisywałam, dawałam do korekty i odsyłałam. Pan Józef znowu nanosił swoje poprawki - dodaje wydawca, która przyznaje, że starała się z rozmów z mieszkańcem Kościeliska wyciągnąć jak najwięcej niemal „wyciskając jak cytrynę”.

Książka „Moja Dziedzina” opowiada, jak dawniej bywało w Kościelisku i na Podhalu. Niektóre opisy i wspomnienia autora mogą przyprawić o ciarki.

- Na tej sali jestem jedyny, co pamięta wybuch wojny. Miałem wtedy 7 lat. Kto wojny nie pamięta, ten nie wie co to wojna. To nie byli Naziści, to byli Niemcy. Traktowali nas okrutnie, jak bydło. Całe szczęście udało się ich pozbyć. Wojna to była straszna bieda, strach i głód. Wojna, to był smutny okres - wspomina Józef Pitoń. - Dzieci, które miały cechy nordyckie, zabierali i wywozili na zachód. Wchodzili do klasy z karabinami i chodzili pomiędzy uczniami. Po tym kilka nocy nie spałem, bo się bałem, że mnie też wezmą - dodaje.
Autor opowiadał, jak kiedyś wyglądało Podhale. Było biedne, ale prawdziwe. - Byli tu szewcy, krawcowe, kowale i zdunowie. Jak kogoś ząb bolał, to też się znalazł dentysta. Kiedyś byłem u takiego. Znieczulało się flaszka pacjenta i dentystę. Był też ten, co czasem z tyłu za głowę trzymać musiał - wspomina Józef Pitoń.

Jedno ze wspomnień autora książek dotyczy tragicznego wydarzenia, kiedy doszło do zabójstwa młodego mężczyzny. - Pomiędzy dwoma grupami osób rozpoczęła się bitwa na kamienie. Młody chłopak dostał kamieniem w głowę i upadł twarzą w błoto. Po tym wszyscy się rozbiegli. Ktoś odważny podszedł i odwrócił go na plecy, ale już nie żył. Udusił się w błocie – wspomina Pitoń śmierć Stanisława Karpiela Niedojada.

Spotkanie z Józefem Pitoniem zakończyło się podpisaniem przez autora książek.

ms/ zdj. Marcin Szkodziński
Może Cię zainteresować
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl