Ostro na sesji Rady Miasta i Gminy w Czarnym Dunajcu. Burmistrz Marcin Ratułowski zapowiedział, że zwoła konferencję i ujawni nagrania, na których widać jak przewodniczący Tadeusz Czepiel zabiera teczkę z jego dokumentami. - Panu nie chodziło o dokumenty, ale o to żeby zniszczyć, żeby Czepiela tu nie było. Oszalał pan! - odpowiedział mu przewodniczący.
Temat rzekomego przywłaszczenia dokumentów poruszył na ostatniej sesji radny Paweł Dziubek. Przypomnijmy, iż w maju burmistrz Marcin Ratułowski złożył na policji doniesienie, że przewodniczący rady Tadeusz Czepiel zabrał jego teczkę z tajnymi dokumentami urzędowymi. Czepiel zaprzeczył, że zrobił to celowo. - To jest sprawa pomiędzy mną a przewodniczącym i nie podlega ona dyskusji publicznej - uciął próbę dyskusji na ten temat burmistrz. - Pan żeś wydał na to nasze publiczne pieniądze i pan mi mówi, że to prywatna sprawa? Trzeba było sobie wydać na to prywatne pieniądze - mówił radny Dziubek.
- Dobrze pan wie, że w teczce, która została mi zabrana, znajdował się dokument urzędowy - odpowiedział burmistrz Ratułowski.
- Zrobił sobie pan cyrk z tej rady, z przewodniczącego, wydałeś pan 10 tys. zł, więc myślę, że je pan zwróci - zaapelował radny.
- W tej sprawie zostało już wszystko powiedziane. Sprawa jest w toku i myślę, że się w tej sprawie będzie jeszcze dużo działo - próbował zakończyć dyskusję burmistrz.
Radny Dziubek stwierdził, że to nie przewodniczący zabrał dokumenty, ale burmistrz zapomniał ich zabrać i dobrze się stało, że Tadeusz Czepiel się nimi zainteresował. Inaczej mogłyby trafić w niepowołane ręce.
- Panie burmistrzu, bawi się pan mną, ludźmi - skomentował dyskusję przewodniczący. - Nie wiem czy mnie pan chce zastraszyć? W czerwcu otrzymałem umorzenie, brak podstaw do wniesienia aktu oskarżenia. Chcę, żeby pan ujawnił to nagranie. Ale niech ujawni pan też swoje przesłuchanie. Panu nie chodziło o dokumenty, ale o to żeby zniszczyć. Oszalał pan!
Przewodniczący dowodził, że dokumenty, które miał rzekomo celowo zabrać, nie były tajne. Przekonywał, że w zeznaniach, jakie złożył burmistrz, jest nieprawda.
- Panu nie był potrzebny dokument. Panu było potrzebne, żeby Czepiela tu nie było i paru osób nie było - dodał. - Jak pan potrzebował w wyborach pomocy, wiedział pan z kim rozmawiać. Pomogliśmy panu wygrać, ale pan zdradził. Mówię to wprost.
r/